Open Finance: Mieszkań mamy więcej, pensje rosną

Open Finance
18-08-2008, 18:03

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 11,6 proc. (oczekiwano 11,2 proc.), a zatrudnienie zwiększyło się o 4,7 proc. - podał GUS.

Podano także dane o wzroście liczby mieszkań oddawanych do użytku - ich liczba licząc od początku roku wzrosła o 27,7 proc. do 82,2 tys. Całkiem prawodopodobne, że obecna dynamika wzrostu liczby mieszkań oddawanych do użytku będzie w przyszłości mocno słabła. GUS podał bowiem już wcześniej, że liczba pozwoleń na budowę wzrosła w I półroczu tylko o 0,5 proc., a liczba mieszkań w budowie o 6,8 proc. Świadczy to o dostosowywaniu się rynku nowych nieruchomości do słabnącego popytu i mniejszej liczby sprzedanych kredytów hipotecznych (w II kwartale o ok. 11 proc. r/r).


SYTUACJA NA GPW
Po długim weekendzie inwestorzy niespecjalnie palili się do handlu akcjami na warszawskim parkiecie i pomimo początkowego optymizmu większość indeksów zakończyła dzień na minusach. Na całym rynku wymieniono się papierami wartymi mniej niż 800 mln PLN, co nawet na wakacyjne realia jest bardzo niską kwotą i pokazuje wyczekiwanie naszego parkietu na rozstrzygnięcie się sytuacji za granicą. WIG20 w poniedziałek spadł o 0,2 proc., WIG stracił 0,4 proc., a mWIG40 1,1 proc., natomiast spośród branżowych wskaźników tylko WIG-Banki oraz WIG-Telekomunikacja uchroniły się przed przeceną. Wyczerpywanie się optymizmu widać choćby po zachowaniu kursów ulubionych przez spekulantów spółek - Midas i Krezus, które  w ciągu dwóch ostatnich sesji straciły na wartości blisko jedną trzecią. Wiadomością dnia była sprzedaż całego pakietu udziałów w Biotonie przez Prokom Investments za 450 mln PLN.


GIEŁDY W EUROPIE
W poniedziałek wyniki spółki surowcowej BHP Billiton, która zarobiła w II kw. o 30 proc. więcej niż przed rokiem, zachęcały inwestorów w Europie do kupowania akcji. Przez cały dzień popyt był raczej umiarkowany, ale pod koniec sesji indeksy ruszyły w dół wzorem otwarcia poniżej kreski giełd w USA.  Według doniesień jednej z agencji informacyjnych ze względu na brak płynności na rynku międzybankowym emisja obligacji długoterminowych była w ostatnich miesiącach najdroższa w historii i nic nie wskazuje na to by sytuacja szybko uległa poprawie. W poniedziałek inwestorów zaskoczyła większość publikacji makroekonomicznych z Europy - w Szwajcarii sprzedaż detaliczna wzrosła tylko o 0,7 proc. (oczekiwano wzrostu o 3,2 proc. r/r), strefa euro miała deficyt zamiast spodziewanej nadwyżki w handlu zagranicznym, a w Wielkiej Brytanii nieruchomości potaniały bardziej niż prognozowano.


WALUTY
Strefa euro zanotowała nieoczekiwanie deficyt w handlu zagranicznym w czerwcu na poziomie 100 mln euro. Niby niewiele, ale oczekiwano nadwyżki 1,2 mld euro. Dane rzecz jasna nie pomogły wspólnej walucie, która próbowała powrócić do przełamanej w piątek bariery 1,48 USD. Kończymy kursem o centa niższym czyli w okolicach 1,47 USD.
U nas złoty tracił na wartości, a w pewnym momencie euro kosztowało już 3,345 PLN. Dane o wzroście wynagrodzeń i zatrudnienia ostudziły zapędy tych inwestorów, którzy uznali, że stopy procentowe w Polsce mogą już tylko spadać, a wraz z nimi złoty. Pod koniec dnia euro było wyceniane na mniej niż 3,32 PLN. Dolar wart był 2,258 PLN, a frank 2,054 PLN (w ciągu dnia nawet 2,07 PLN).


SUROWCE
Podczas weekendu inwestorzy z rynków surowcowych dowiedzieli się o kolejnym w tym sezonie sztormie tropikalnym, który utworzył się w bogatej w złoża ropy naftowej Zatoce Meksykańskiej i może zaburzyć dostawy z tego regionu odpowiadającego blisko za jedną czwartą amerykańskich zapasów. Royal Dutch Shell ewakuował pracowników ze swoich placówek, aby nie narażać ich niebezpieczeństwo starcia z pędzącym ok. 100 km na sztormem, chociaż według meteorologów większość platform nie powinna mieć technicznych problemów. Efektem był skok ceny baryłki powyżej 115 USD, ale po południu nastroje ustatkowały się i ok. godz. 17 czasu warszawskiego ropa kosztowała 113,5 USD za baryłkę. Ruchowi w górę sprzyjała również korekta kursu dolara, który lekko taniał po silnym umocnieniu z poprzedniego tygodnia. Za uncję złota płacono 797 USD, a tona miedzi kosztowała na giełdzie w Londynie ok. 7400 USD.


KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Emil Szweda - wydarzenie dnia, waluty; Łukasz Wróbel - GPW, giełdy zagraniczne, surowce. Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Open Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Open Finance: Mieszkań mamy więcej, pensje rosną