Resort finansów wystawił na poniedziałkową aukcję 13- i 52- tygodniowe bony skarbowe, oferując papiery o wartości 1 mld PLN w każdej z pul. Inwestorzy zgłosili popyt na poziomie 470 mln PLN na bony 13-tygodniowe i 740 mln PLN na bony roczne. Zaakceptowano oferty na niecałe 300 i 500 mln PLN (odpowiednio). Jak na ironię nieudany przetarg odbył się w dniu, w którym na światowych rynkach pieniężnych mamy wyraźną odwilż - trzymiesięczna stopa LIBOR dla dolara spadła dziś o 36 punktów bazowych do 4,06 proc., a stopa over-night spadła do 1,51 proc. (o 16 pkt bazowych). Trzymiesięczny LIBOR w Hong Kongu spadł dziś aż o 56 pkt - widać więc, że działania rządów, które zdecydowały się gwarantować pożyczki na rynku międzybankowym zaczynają odnosić skutek.
SYTUACJA NA GPW
Wzrost indeksów na początku notowań w Warszawie o
blisko 3 proc. nie zrobił specjalnego wrażenia na inwestorach, lecz posłużył
jedynie jako pretekst do zamykania pozycji dla dużych funduszy inwestycyjnych,
które pozbywały się akcji. Widać to wyraźnie po aktywności z jaką handlowano
walorami PKO BP i Pekao SA - te dwa największe polskie banki wygenerowały ok.
500 mln PLN obrotów. Oba straciły na wartości (odpowiednio 2,1 proc. oraz 4,2
proc.), jednak to KGHM był liderem spadków wśród największych spółek. Związki
zawodowe miedziowego konglomeratu praktycznie już podjęły decyzję o strajku, a
prezes stwierdził, że każdy dzień protestu będzie kosztował spółkę ok. 20 mln
PLN. Kurs indeksu WIG20 szybko zjechał do poziomów piątkowego zamknięcia i
zmagał się z nim już do końca sesji. Sygnałów do przerwy w spadkach nie
otrzymaliśmy.
GIEŁDY W EUROPIE
Giełdy na całym świecie zaczęły tydzień od wzrostów -
w Europie i Azji najważniejsze indeksy zyskiwały ok. 3-4 proc., ale już w USA
zwyżki ok. godz. 17 warszawskiego czasu były minimalne. Ben Bernanke
przemawiając przed amerykańskim Senatem stwierdził, że Stany Zjednoczone stojące
przed spowolnieniem, które potrwa co najmniej kilka kwartałów, mogą potrzebować
kolejnego planu stymulującego rozwój gospodarki. Trudno uznać to za
optymistyczny sygnał, lecz rynek akcji, który już niejedną słabą wiadomość
zdyskontował w obecnych cenach poszukuje dna, w poniedziałek szedł w górę dzięki
spółkom surowcowym. W Europie problemy grupy ING zmusiły ją do sięgnięcia po
pieniądze podatników, natomiast w Azji wiadomością dnia pierwszy był
jednocyfrowy wzrost PKB Chin od 2003 r.
WALUTY
Notowania euro spadły dziś do 1,333 USD i jeśli taki poziom
utrzyma się do końca dnia (w Stanach) byłoby to najniższe zamknięcie od czerwca
2007 roku. Trudno jednoznacznie osądzić co dziś było przyczyną osłabienia euro,
bo nowych danych makro nie było, ale wystarczy, że inwestorzy szanują główny
trend.
U nas dolar spadł poniżej 2,60 PLN, ale kiedy okazało się, że aukcja
bonów skarbowych była nieudana, kurs dolara wzrósł do prawie 2,70 PLN. Podobnie
rzecz się miała z euro - kurs najpierw spadł do 3,51 PLN, by po południu rosnąć
powyżej 3,58 PLN. Frank nie był aż tak ruchliwy, ale po porannym spadku kursu do
2,29 PLN po południu nie było już śladu - "szwajcara" wyceniano na 2,34 PLN.
SUROWCE
Poniedziałkowa sesja na rynku ropy i złota była bardzo
spokojna. Ceny nieznacznie odchylały się od poziomów z piątku i po południu
baryłkę ropy wyceniono na 72 USD, a uncję złota na 787 USD. Tak dynamiczna i
jednomyślna zmiana poglądu wśród inwestorów jaką obserwowaliśmy na rynku energii
zdarza się bardzo rzadko - od połowy lipca ropę przeceniono bowiem o połowę, a
na wykresie utworzyła się formacja przypominająca odwróconą literę V. Argumenty
przemawiające za spadkiem cen są w większości trudne do obalenia, ale z drugiej
strony dopiero kilka dni temu zaczęto zwracać uwagę na wiadomości z krajów OPEC
planujących obniżenie wydobycie. W krótkim terminie powinno przełożyć się to na
odreagowanie i powrót powyżej 80 USD za baryłkę.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Łukasz Wróbel - giełdy zagraniczne, surowce,
GPW;
Emil Szweda - wydarzenie dnia, waluty. Open Finance