Przed tygodniem nieudana aukcja bonów była zapowiedzią późniejszej przeceny złotego i wzrostu rentowności obligacji skarbowych. I tym razem wynik aukcji trudno uznać za zadowalający (mówimy wszak o najbardziej płynnych instrumentach skarbowych), ale przynajmniej popyt dopisał. Średnia rentowność sprzedanych bonów wyniosła 6,56 proc. - o 40 pkt bazowych więcej niż przed tygodniem. Ale od tego czasu dzieli nas już cała epoka (wyprzedaż obligacji z zeszłego tygodnia), więc akurat wyższej rentowności nie ma się co dziwić. Godne uwagi informacje ze świata, to spadek indeksu Ifo do 90,2 pkt (oczekiwano 91 pkt) oraz wzrost sprzedaży nowych domów w USA o 2,7 proc. (oczekiwano spadku o 0,4 proc.).
SYTUACJA NA GPW
Poniedziałkowa sesja pokazała, że indeksy w Warszawie
nie muszą poruszać się krok w krok za innymi rynkami z regionu, jak miało to
miejsce w ubiegłym tygodniu. WIG20 zdołał podnieść się z początkowych niemal
czteroprocentowych spadków i w drugiej połowie dnia powrócił nawet powyżej 1600
pkt. (co oznaczało wzrost o blisko 3 proc.). Niezbyt wysokie obroty stawiały
znak zapytania odnośnie wiarygodności popytu, a duże zlecenia sprzedaży z
końcówki sesji potwierdziły wątpliwy charakter odbicia - WIG20 finiszował
wprawdzie na plusie, lecz znacznie niżej niż jeszcze kilka minut przed
zamknięciem notowań. W tym czasie w Europie najsilniej spadła węgierski BUX (o
blisko 8 proc.). Ostatecznie znowu więcej było spółek, których kursy akcji
poszły w dół, niż tych, które zyskały na wartości. Podobnie niezbyt
optymistycznie kształtował się rozkład obrotów. Papiery CEZ potaniały o ponad 10
proc., a wartość GTC poszła w górę o 7,5 proc.
GIEŁDY W EUROPIE
FED rozpoczął w poniedziałek program skupowania
komercyjnych papierów wartościowych, lecz rynek zgodnie z oczekiwaniami
zareagował dość umiarkowanym optymizmem - skoro pojawił się pewny popyt ze
strony państwa liczba inwestorów chętnych do odsprzedania krótkoterminowych
obligacji po wyznaczonej cenie zmalała. Zyskowność obligacji wymagalnych w ciągu
najbliższych 90 dni skoczyła znacznie powyżej 2,88 proc., a tyle właśnie skłonny
jest zaoferować FED za papiery o najlepszym zabezpieczeniu na aktywach firm.
Udział w programie zgłosiły m.in. General Electric, Morgan Stanley i American
Express, ale pierwsze ruchy pokazują, że większość firm obserwowała z boku
rozwój sytuacji chociaż od sześciu tygodni pozyskanie krótkookresowego
finansowania graniczy z cudem. Po silnej wyprzedaży z azjatyckich rynków, giełdy
w Europie i USA także kontynuowały niechlubną serią spadkową.
WALUTY
Jean Cloude Trichet przyznał dziś, że ECB może nadal obniżać
stopy procentowe, ponieważ spowolnienie gospodarcze znacząco obniża ryzyka
inflacyjne. Nie trzeba dodawać, że ta wypowiedź nie pomogła euro, choć z drugiej
strony rynki już od jakiegoś czasu zdają się dyskontować kolejne obniżki stóp w
strefie euro. Zatem spadek notowań wspólnej waluty do 1,244 USD nie wydaje się
niczym nadzwyczajnym.
Za to jen zyskał do euro aż 2,3 proc. choć szczyt
intraday przypadł na tym samym poziomie co w piątek. Jest więc nadzieja na
przynajmniej chwilową korektę spadkową japońskiej waluty. U nas waluty też bez
powodzenia próbowały wedrzeć się na nowe szczyty. Frank kosztował już 2,70 PLN
by po południu zejść o 5 groszy niżej. Euro kończy dzień na 3,82 PLN - także 5
groszy poniżej dziennego szczytu, a dolar wart jest po południu 3,075 PLN - pięć
groszy mniej niż przed południem.
SUROWCE
Lekkie ożywienie na amerykańskim rynku nieruchomości sprzyjało
odbiciu cen miedzi wykorzystywanej głównie w budownictwie, która w ostatnich
dniach leciała w dół jak cegła. Rano trzeci raz z rzędu zawieszono notowania
tego metalu na giełdzie w Szanghaju, ponieważ spadki były silniejsze niż
dopuszczalny limit ustalony na wysokości 5 proc. W Londynie po południu
wyceniono tonę "czerwonego metalu" na 3710 USD. Nadal brakowało chętnych na
kupno ropy naftowej, ponieważ w obecnej sytuacji gospodarczej trudno wskazać na
świecie kraj, który nie odczuje spowolnienia, a co za tym idzie mniejszego
zapotrzebowania na energię. Baryłka w pewnym momencie kosztowała już 61 USD.
Wyprzedaży kontraktów na ropę sprzyja sytuacja z rynków walutowych, gdzie
kupowano dolary, natomiast brak reakcji na obniżenie wydobycia przez OPEC
pokazuje, że inwestorzy spodziewają się jeszcze silniejszego ograniczenia
popytu.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Łukasz Wróbel - giełdy zagraniczne, surowce,
GPW;
Emil Szweda - wydarzenie dnia, waluty. Open Finance