Open Finance: SNB nie zmienił stóp, LIBOR wzrośnie i tak

Open Finance
19-06-2008, 18:19

Zgodnie z oczekiwaniami Narodowy Bank Centralny nie zmienił stóp procentowych. Dał też do zrozumienia, że nie będzie się spieszył z ewentualnymi podwyżkami.

SNB uważa obecny wzrost inflacji za tymczasowy, powodowany głównie rosnącymi cenami ropy. Bank podniósł co prawda swoją tegoroczną prognozę dla inflacji do 2,7 proc., ale ze względu na perspektywę tak światowego jak i lokalnego spowolnienia wzrostu gospodarczego, utrzymał prognozę spadku inflacji do 1,3 proc. w 2010 r. Z taką perspektywą do podwyżki stóp procentowych w Szwajcarii raczej nie dojdzie. A mimo to rynkowe stopy LIBOR mogą wzrosnąć, ze względu na zmianę sposobu jego obliczania - stopa ma być obliczana na podstawie zgłoszeń od większej liczby banków, a to oznacza, że w ustalaniu stopy LIBOR mogą brać udział banki o słabszej sytuacji, gotowe więcej płacić za pieniądz.


SYTUACJA NA GPW
Silne wahania indeksów przed piątkowym wygasaniem kontraktów terminowych tym razem przełożyły się na wzrosty i pomogły obozowi byków odrobić znaczną część strat z wczorajszej sesji. WIG zyskał 0,9 proc. przy obrotach na poziomie 1,2 mld PLN. Odwrót najlepiej udał się spółkom dużym, których indeks WIG20 wzrósł o 1,5 proc. głównie dzięki bankom i spółkom budowlanym. Wśród blue chipów liderami wzrostów z tych grup były BZWBK i PGB, które zyskały ok. 4 proc. Jeszcze na otwarciu nic nie zapowiadało tak pozytywnego przebiegu sesji. Za sprawą spadków za oceanem i w Azji WIG20 tracił już blisko 2 proc., ale po 100-punktowym rajdzie w górę zamknął się powyżej poziomu 2.700 pkt. i co ważniejsze, powyżej styczniowych dołków intraday na 2.670 pkt. Znacznie mniejszą zmienność obserwowaliśmy na indeksach spółek małych i średnich, które zmieniały się w granicach kilku dziesiątych procenta. Na szerokim rynku wzrosły ceny 125 walorów, a spadły 170.


GIEŁDY W EUROPIE
W czwartek najważniejsze europejskie giełdy poruszały się w okolicach poziomów zamknięcia z poprzedniego dnia, co po bardzo słabej sesji w Azji można uznać za oznakę siły. Z Wielkiej Brytanii napłynęły zaskakująco dobre dane o sprzedaży detalicznej - w maju konsumenci na Wyspach kupili o 8,1 proc. więcej dóbr niż przed rokiem i największy. Taka sytuacja w połączeniu z wysoką inflacją stawia w trudnej sytuacji Bank Anglii, który już podczas ostatniego posiedzenia rozważał podniesienie stóp procentowych. Giełdowe indeksy ciągnął w dół sektor finansowy, przed którym w opinii analityków Goldaman Sachs są jeszcze wysokie odpisy wartości z tytułu niespłacanych kredytów i kryzysu na rynku nieruchomości. O godz. 17.00 FT-SE spadał o 0,5 proc., CAC40 rósł o 0,1 proc., a BUX tracił 1,1 proc. W USA nieznacznie spadła liczba nowych bezrobotnych, a odczyt indeksu Philadelphia FED wskazał po raz kolejny spowolnienie gospodarki.


WALUTY
Zagraniczny rynek walutowy został dzisiaj zdominowany przez waluty europejskie, a konkretnie franka i funta. Pierwszy osłabił się do dolara o 0,8 proc. po pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Drugi z kolei silnie się umocnił po niespodziewanie dobrych danych dotyczących sprzedaży detalicznej na Wyspach. W stosunku do euro zyskał 0,8 proc., a do dolara 0,6 proc. Tak silna reakcja była wynikiem sporego zaskoczenia inwestorów, bowiem rynek raczej negatywnie patrzył na prognozy brytyjskiej gospodarki po majowym wystąpieniu prezesa Banku Anglii, który szczerze przyznał, że najbliższe dwa lata mogą być bardzo burzliwe. Na umocnieniu funta zyskał również dolar, który podrożał do euro o 0,5 proc. schodząc do poziomu 1,548 USD.
W wyniku powyższych ruchów za granicą złotówka silnie umocniła się w stosunku do franka, oraz osłabiła w stosunku do funta. Szwajcarska waluta potaniała o 0,5 proc. do 2,08 PLN, a brytyjska podrożała o 0,9 proc. do poziomu 4,29 proc. Kursy euro i dolara pozostały na wczorajszych poziomach, czyli odpowiednio 3,37 PLN oraz 2,175 PLN.


SUROWCE
W czwartek ropa naftowa, na którą od kilku tygodni zwrócone są oczy inwestorów z całego świata, lekko potaniała i baryłkę wyceniano na 133,& USD (spadek o 1,9 proc.). Jutrzejsza sesja będzie ostatnią przed niedzielnym spotkaniem producentów ropy naftowej z największymi odbiorcami i będzie to ostatnią, dlatego na rynku obserwujemy spore wahania ceny baryłki. W ciągu dnia cena baryłki przekroczyła 137 USD, ponieważ w ocenie analityków nie należy oczekiwać wiążących decyzji, które pomogą w przecenie surowca. Cena złota przekroczyła 900 USD i po wzroście o 0,8 proc. uncja kosztowała 903 USD. Jeden z zarządzających funduszem inwestującym na rynku surowców spodziewa się, że z powodu inflacji złoto może podrożeć do 5000 USD - szkoda, że zapomniał wspomnieć kiedy. Za tonę miedzi płacono w czwartek 8 277 USD.


KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Łukasz Wróbel - giełdy zagraniczne, surowce; Emil Szweda - wydarzenie dnia; Łukasz Mickiewicz - sytuacja na GPW, waluty

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Open Finance

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Open Finance: SNB nie zmienił stóp, LIBOR wzrośnie i tak