Gdy Vopak i Orlen debatują nad kształtem polskiej logistyki paliwowej, Naftobazy przechodzą ostrą kurację.
Nadal nie wiadomo, jak zakończy się prywatyzacja Naftobaz, największego w kraju operatora magazynów paliw płynnych. Firma znajduje się w trudnej sytuacji. Przyczyniły się do tego: wzrost konkurencji ze strony PKN Orlen, zmniejszenie konsumpcji paliw w Polsce i brak nowych klientów
— Do pogorszenia sytuacji spółki doprowadziły nowe przepisy zwiększające możliwości przechowywania obowiązkowych zapasów pod postacią ropy naftowej. W tej sytuacji Orlen postawił bardziej na własne magazyny w kawernach IKS Solino. Nie możemy wykluczyć, że zanotujemy z tego powodu straty. Robimy jednak wszystko, by do tego nie dopuścić — mówi Jerzy Małyska, prezes Naftobaz.
Ostre cięcia
Kłopoty zmusiły operatora logistycznego do zamykania nierentownych baz. W grudniu zlikwidowano magazyny w Waliłach i Żaganiu. Zagrożone zamknięciem są kolejne — w Baryczy i Strzemieszycach. Bezczynna stoi także baza w Kawicach na Dolnym Śląsku, przegrywając rywalizację z orlenowskim magazynem we Wrocławiu. Firma zmniejsza też zatrudnienie. W ubiegłym roku spadło z 1507 do 1346 osób. Na tym jednak nie koniec.
— Do końca roku chcemy wydzielić spółkę serwisową i ochrony. Ze spółki matki odejdzie około 500 osób — wylicza Jerzy Małyska.
Nowe zadania
Ważniejsze jest jednak zdobycie nowych klientów, bo obecnie byt firmy oparty jest głównie na PKN Orlen (ponad 50-proc. udział w strukturze przychodów). Duże nadzieje w 2003 r. Jerzy Małyska wiązał z podpisaniem umów z rosyjskim Łukoilem i słowackim Slovnatem. Rozmów tych nie sfinalizowano, udało się jednak kilka innych projektów.
— Dzięki podpisanemu w lutym kontraktowi z rafinerią w Możejkach udało nam się przywrócić do życia bazę w Chruścielu koło Braniewa. Klientów pozyskały po dłuższej przerwie terminal morski w Dębogórze oraz baza w Zawadówce. Obsługują one transporty paliw, idące na zachód Europy z Ukrainy. Trwają negocjacje w sprawie pozyskania klientów dla kolejnych baz — podkreśla prezes Małyska.