Operator zapłaci za wyłączenie klimy

Gdyby odbiorcy zmniejszyli zużycie energii w okresie szczytu, można by uniknąć budowy co najmniej jednego bloku węglowego za 6 mld zł.

O koncepcji Demand Side Response (DSR), czyli o zarządzaniu popytem na energię, mówi się w Europie od niedawna, choć w Stanach Zjednoczonych to obszar dobrze rozwinięty. Pomysł opiera się na wzywaniu odbiorców do zmniejszenia zużycia energii wtedy, gdy w okresie szczytowego zapotrzebowania system elektroenergetyczny zbliża się do granicy bezpieczeństwa.

UMOWY NA UPAŁY: Do ewentualnych upałów nadchodzącego lata PSE, zarządzane przez Eryka Kłossowskiego, będzie przygotowane lepiej niż w 2015 r. Zamierza podpisać umowy z tymi, którzy w razie potrzeby chętnie wyłączą część urządzeń.
Zobacz więcej

UMOWY NA UPAŁY: Do ewentualnych upałów nadchodzącego lata PSE, zarządzane przez Eryka Kłossowskiego, będzie przygotowane lepiej niż w 2015 r. Zamierza podpisać umowy z tymi, którzy w razie potrzeby chętnie wyłączą część urządzeń. Marek Wiśniewski

W Polsce system zbliżył się do takiej granicy w sierpniu 2015 r., kiedy upały w połączeniu z suszą zmusiły PSE, czyli operatora krajowego systemu, do ograniczenia dostaw do niektórych odbiorców przemysłowych. Za gotowość do zmniejszenia zużycia, a także za samo zmniejszenie, odbiorcy mają dostawać pieniądze. Za niewywiązanie się z umowy groziłyby im zaś kary.

— Z naszych analiz wynika, że wykorzystanie mechanizmów DSR w Polsce przełożyłoby się na niższe ceny energii, a ponadto pozwoliłoby uniknąć kryzysów takich jak te z sierpnia 2015 r. Ponadto DSR jest spójny z wymaganiami tzw. pakietu zimowego (pakiet nowych propozycji energetycznych) zaproponowanego przez Komisję Europejską — wylicza Edith Bayer z organizacji Regulatory Assistance Project (RAP).

RAP przedstawił raport, z którego wynika, że potencjał DSR w Polsce sięga co najmniej 1200 MW, czyli ok. 5 proc. szczytowego zapotrzebowania na energię elektryczną. To moc równa mocy jednego z kilku planowanych w Polsce nowych megabloków węglowych. Koszt budowy takiego bloku to ok. 6 mld zł, ale nie można tej kwoty utożsamiać z wartością potencjalnych oszczędności, bo DSR oznacza też koszty, bo trzeba płacić odbiorcom za ich gotowość do szybkich reakcji. Według RAP, DSR ma największy potencjał w polskim przemyśle, bo tam np. wyłączenie jednej maszyny daje już duży efekt. Bardziej pracochłonne wydaje się pozyskanie do tej inicjatywy odbiorców indywidualnych, ale zmienić to mogłaby zmienna taryfa na prąd, oferująca wyższe ceny w szczycie, a niższe ceny w nocy. Polski PSE dostrzegł potencjał DSR już kilka lat temu, ale w sierpniu 2015 r. nie był jeszcze w stanie z tego narzędzia skorzystać. Kilkanaście dni temu ogłosił jednak dwa postępowania na świadczenie takiej usługi. Chce płacić za gotowość do redukcji zapotrzebowania na prąd i za samą redukcję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy