(Depesza uzupełniona o dodatkowe szczegóły, wypowiedzi analityków)
LONDYN (Reuters) - Zdaniem analityków Irlandczycy poprą ratyfikację Traktatu z Nicei, a większość uważa, że poszerzenie nastąpi nawet gdyby w sobotnim referendum przeważyły głosy na "nie", wynika z ankiety przeprowadzonej przez agencję Reuters.
Ankieta przeprowadzona wśród 52 analityków z instytucji finansowych i instytutów badawczych pokazała, że 47 z nich spodziewa się, iż Irlandczycy tym razem poprą ratyfikację traktatu.
Mimo zaprzeczeń ze strony przywódców Unii Europejskiej, 29 na 57 analityków uważa, że istnieje alternatywny plan dla procesu poszerzenia w 2004 roku, gdyby Irlandia ponownie odrzuciła Traktat z Nicei, który przygotowuje struktury unijne do przyjęcia nowych krajów.
"Unijni przywódcy są bardzo zaangażowani w proces rozszerzenia" - powiedziała Paula Carvalho z Banco Portugues de Investimento w Lizbonie.
Jej zdaniem tym razem Irlandczycy powiedzą "tak", jednak dodała: "To kwestia polityki i woli politycznej, jednak jestem przekonana, że przywódcy Unii znajdą sposób pokonania negatywnego głosu Irlandczyków".
Szesnastu analityków było zdania, że ponowne "nie" Irlandczyków przesunie poszerzenie do 2005 roku, pięciu do 2006, a jeden do 2007 roku lub nawet później.
Tylko jeden uważał, że odrzucenie ustaleń z Nicei przekreśli historyczny proces poszerzenia Unii na Wschód.
RYZYKO ODRZUCENIA
Ostatnie sondaże wskazują na rosnące poparcie dla ratyfikacji traktatu dzięki intensywnej kampanii informacyjnej irlandzkiego rządu, który stara się przekonać społeczeństwo, że nie podważa on zasady neutralności kraju.
"Kampania przed pierwszym referendum została źle przeprowadzona i spowodowała, że znaczna część elektoratu nie wiedziała co myśleć" - powiedziała Lissy Smit z Rabobanku w Utrechcie. Jej zdaniem lepsza kampania i większa frekwencja w dniu głosowania zapewnią zwycięstwo zwolennikom ratyfikacji traktatu.
Tylko czterech analityków oczekuje, że Irlandczycy znów powiedzą "nie", jeden przyjął natomiast neutralne stanowisko. Jednak wiele osób biorących udział w ankiecie nadal widzi ryzyko, że traktat może jeszcze przepaść w referendum.
"Nie możemy wykluczyć, że Irlandczycy powiedzą 'nie', ponieważ obawy przed utratą pokaźnych dopłat dla rolników, napływem nowej rzeszy imigrantów z Europy Wschodniej, a także utratą wpływów w Unii nadal niepokoją społeczeństwo" - powiedziała Smit.
Według przedstawicieli Unii Europejskiej odrzucenie traktatu przez Irlandię opóźni poszerzenie o dwa lata, ponieważ "15" będzie zmuszona renegocjować reformy mające usprawnić działalność instytucji wspólnotowych.
Ich zdaniem z prawnego punktu widzenia wpisanie zmian instytucjonalnych do poszczególnych traktatów akcesyjnych 10 nowych członków może okazać się niebezpieczne.
Dodają też, że próby zignorowanie zdania irlandzkiego społeczeństwa byłyby politycznie niedopuszczalne.
WAŻNA GRANICA
Część analityków zgadza się z taką diagnozą. "Dodanie części Traktatu z Nicei do poszczególnych traktatów akcesyjnych nie przeszłoby w Irlandii" - uważa Wike Groenenberg z Citigroup w Londynie.
"Podobnie przeprowadzenie poszerzenia ignorując Traktat z Nicei byłoby nie do zaakceptowania przez większość krajów Unii Europejskiej. Przed poszerzeniem Unia musiałaby wypracować nową reformę instytucji" - uważa Groenenberg.
Jednak inni analitycy są zdania, że przedstawiciele Unii tylko zaprzeczają istnieniu alternatywnego planu poszerzenia, aby wywrzeć presję na Irlandczykach, by zagłosowali na "tak".
Unia Europejska chce by już w 2004 roku nowe kraje członkowskie wzięły udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
"Wygląda na to, że UE znajdzie alternatywne wyjście by doprowadzić do rozszerzenia w 2004 roku" - powiedział Teis Knuthsen z SEB w Sztokholmie, który należy do nielicznej grupy analityków oczekujących, że w sobotę Irlandczycy powiedzą "nie".
Dodał jednak: "Czas ma podstawowe znaczenie, ponieważ wybory do Parlamentu Europejskiego stanowią ważną granicę: albo zdążycie wejść na czas, albo czeka was wieloletnie opóźnienie".
Natomiast zdaniem analityków z krajów kandydackich Unia Europejska powinna przedstawić "plan B" jeżeli Irlandia znów zagłosuje na "nie". W przeciwnym razie zniechęcą kraje starające się dotychczas o członkostwo.
"Opóźnienie poszerzenia najprawdopodobniej będzie oznaczać jego porzucenie" - powiedział Jacek Kucharczyk z Instytutu Spraw Publicznych w Warszawie.
"Świadomość tego faktu powinna stanowić zachętę do znalezienia sposobów na przyłączenie ważnych postanowień z Nicei do traktatów akcesyjnych. Resztą spraw zajmiemy się później" - dodał Kucharczyk.
Tak samo uważa Atis Lejins z Litewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. "To anachronizm, aby jeden kraj mógł zatrzymać tak ważny proces z powodu obaw o utratę części subsydiów na rzecz nowych państw członkowskich" - dodał Lejins.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))