OPIS1-Dla RPP najważniejsza jest dziś inflacja 2004

Bank Przemysłowo-Handlowy PBK SA
opublikowano: 2003-05-28 17:29

OPIS1-Dla RPP najważniejsza jest dziś inflacja 2004 (Depesza zbierająca w całość najważniejsze informacje z konferencji prasowej Rady
Polityki Pieniężnej) Olga Markiewicz WARSZAWA (Reuters) - Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zdecydowała się dziś na kolejną
w tym roku redukcję stóp o 25 punktów gdyż ocenia, że inflacja została ustabilizowana na
niskim poziomie. Rada coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że tegoroczny cel inflacyjny
rzędu 2-4 procent może być przestrzelony i skupia się już na inflacji przyszłorocznej. RPP obniżyła dziś wszystkie stopy procentowe utrzymując neutralne nastawienie w swej
polityce - główna stopa 14-dniowa spada od jutra do 5,5 procent. Poziom ten znacznie
przekracza bieżącą inflację, rzędu 0,3 procent, ale RPP nie zajmuje się miesięcznymi
wskaźnikami. "Istnieją takie prognozy, które mówią, że inflacja na koniec 2003 roku będzie niższa
niż dwa procent, ale 2003 rok nie jest dla nas tak ważny. Teraz patrzymy na rok 2004. Obecne prognozy wskazują, że w 2004 roku powinno udać się osiągnąć cel inflacyjny" -
powiedział dziennikarzom prezes Narodowego Banku Polskiego, Leszek Balcerowicz. Średnioterminowy cel RPP zakłada, że inflacja będzie utrzymywała się w granicach 2,5
procent, plus minus 1,0 procent. Minister finansów oświadczył zaś dzisiaj, że inflacja
rok do roku nie będzie na koniec roku wiele odbiegać od poziomu jeden procent. Analitycy oczekują jednak, że wraz z przyspieszeniem tempa rozwoju gospodarczego, w
drugiej połowie 2003 roku nastąpi wzrost presji cenowej. Członek RPP, Grzegorz
Wójtowicz, który szacuje tegoroczny wzrost gospodarczy na 2,5 procent, jest zdania, że
ożywienie nie generuje do końca 2003 roku impulsu inflacyjnego. Co innego w 2004 roku. "W przyszłym roku ten impuls potencjalnie może wystąpić" - powiedział dziennikarzom
Wójtowicz, który spodziewa się w przyszłym roku przyspieszenia wzrostu gospodarczego do
poziomu czterech procent z 1,4 procent w 2002 roku. Rada jest zdania, że długoterminowo do przyspieszenie inflacji doprowadzić mogą -
ewentualnie - wysoka dynamika pieniądza gotówkowego w obiegu, możliwość wzrostu cen ropy
na rynkach światowych, jak również prawdopodobieństwo przekroczenia planowanego na 2003
rok deficytu ekonomicznego i niepewność co do polityki fiskalnej w 2004 roku. Rada konsekwentnie wzywa też do reformy, choć program naprawy finansów publicznych,
autorstwa Grzegorza Kołodki, już został zmieniony na skutek nacisków politycznych, a po
referendum akcesyjnym, kiedy na polskiej scenie politycznej pojawić się mogą potężne
zawirowania, chęci do reform wcale wiele być musi. Już dziś wiadomo, że niepopularny rząd premiera Leszka Millera, będzie co najmniej
rekonstruowany, a być może nawet całkowicie zmieniony, zaś Sojusz Lewicy Demokratycznej
szukać będzie większego poparcia, zapewne w Polskim Stronnictwie Ludowym, chętnie
przystającym na populistyczne rządania wyborców. "Wydaje nam się, że ewentualne wcześniejsze wybory nie mogą być alibi dla
nieprzeprowadzania reform finansów publicznych" - powiedział dziennikarzom Balcerowicz,
który twardo obstaje, że Polsce potrzeba zmian, by była w stanie jak najszybciej
zastąpić złotego wspólną walutą europejską. I choć doradca prezydenta wyraził ostatnio opinię, że realnie rzecz biorąc do strefy
euro wejdziemy dopiero w 2008-2010 roku Balcerowicz podtrzymał dziś swe stanowisko: "Jesteśmy przekonani, że dla polskiej gospodarki dobre jest jak najszybsze
przygotowanie jej na możliwość wejścia do strefy euro, co w praktyce oznacza 2007 rok" -
stwierdził. ((Autor: Olga Markiewicz; Redagował: Marcin Gocłowski; Reuters Serwis Polski, tel.
22 6539700, Reuters Messaging: [email protected]))