(Depesza uzupełniona o dalsze informacje, wypowiedzi i tło)
WARSZAWA (Reuters) - Premier Leszek Miller poprosi prezydenta o odwołanie wicepremiera Jarosława Kalinowskiego i ministra ochrony środowiska Stanisława Żelichowskiego ze składu Rady Ministrów, powiedział w sobotę rzecznik rządu.
Oświadczenie to oznacza, że koalicja rządowa z udziałem Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) rozpadła się, na cztery miesiące przez referendum na temat przystąpienia do Unii Europejskiej.
"Dzisiejsze spotkanie potwierdziło, że dalsze funkcjonowanie koalicji przebiegałoby w atmosferze tarć, przetargów i konfliktów. W tej sytuacji prezes Rady Ministrów podjął decyzję o zwróceniu się do prezydenta o odwołanie wicepremiera Jarosława Kalinowskiego oraz Ministra Środowiska Stanisława Żelichowskiego ze składu RM" - podano w komunikacie po spotkaniu liderów SLD i PSL.
Na godzinę 20.00 zapowiedziane jest telewizyjne wystąpienie premiera Leszka Millera.
W piątek Rada Krajowa Sojuszu upoważniła Leszka Millera do pilnych rozmów z PSL. To premier miał ostatecznie rozstrzygnąć, czy w składzie rządu pozostanie PSL. Decyzja Rady Krajowej SLD jest konsekwencją czwartkowego zachowania ludowców, którzy głosowali za odrzuceniem rządowego projektu tzw. ustawy winietowej.
Rozpad koalicji może stanowić zagrożenie w kontekście zaplanowanego na czerwiec referendum na temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Ma to nastąpić w maju 2004 roku.
Prawie 70 procent Polaków popiera przystąpienie do UE, jednak w przypadku gdyby PSL rozpoczął kampanię antyunijną, wówczas eurosceptyków by przybyło. Jednak zdaniem jednego z liderów SLD, byłego premiera Józefa Oleksego referendum uda się wygrać.
"Uda się (wygrać referendum). Nie spodziewam się, żeby PSL podjęło postawę antyeuropejską" - powiedział Reuterowi Oleksy.
Lena Kolarska-Bobińska, kierująca Instytutem Spraw Publicznych, uważa jednak, że rozpad koalicji może stanowić duże zagrożenie dla referendum.
"Myślę, że to jest bardzo duże zagrożenia dla referendum integracyjnego. Jednym z głównych powodów (powstania koalicji) było to, by przekonać chłopów do wejścia do Unii" - powiedziała Bobińska.
Sojusz Lewicy Demokratycznej ma w Sejmie 212 posłów na 460, a PSL 40. Stratedzy Sojuszu uważają, że większość może być tworzona dla podejmowania kluczowych decyzji i głosować przy poparciu partii opozycyjnych.
W obecnej sytuacji pojawia się pytanie, czy powstały po rozpadzie koalicji rząd mniejszościowy wytrwa do końca kadencji w 2005 roku, czy też rozpiszę przedterminowe wybory.
"Wcześniejsze wybory, jeżeli taka decyzja by zapadła, mogłyby być tylko na jesieni tego roku, po referendum i przed członkostwem (w UE)" - uważa Józef Oleksy.
Zdaniem analityków mniejszościowy rząd, w obecnej sytuacji, to nie najgorsze rozwiązanie dla rynków finansowych, ponieważ bez PSL łatwiej będzie zmniejszyć koszty związane z finansowaniem polskich rolników.
((Autor: Olga Markiewicz; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700))