OPIS1-Raczko chce jak najszybszych rozmów o wejściu do ERM-2

opublikowano: 2003-10-13 19:37

OPIS1-Raczko chce jak najszybszych rozmów o wejściu do ERM-2 (Depesza uzupełniona o wypowiedzi przedstawicieli NBP) ŁÓDŹ (Reuters) - Minister finansów, Andrzej Raczko, powiedział w poniedziałek, że
Polska powinna jak najszybciej rozpocząć rozmowy na temat przystąpienia naszego kraju do
systemu ERM-2. W systemie tym powinny znajdować się, zwykle przez dwa lata, waluty
państw, które chcą przyjąć euro. Polska chciałaby przyjąć euro pod koniec dekady. Rząd chciałby spełnić kryteria
wejścia w 2007, co umożliwiłoby zastąpienie złotego przez euro w 2008 roku. "Chcemy w możliwie najszybszym terminie rozpocząć rozmowy w sprawie przystąpienia do
ERM-2 (z Unią Europejską i Europejskim Bankiem Centralnym)" - powiedział w poniedziałek
dziennikarzom Raczko. "Zależy to od zaawansowania prac wspólnego zespołu Narodowego Banku Polskiego i
Ministerstwa Finansów" - stwierdził. Raczko dodał, że chciałby, by Polska znalazła się w strefie euro jak najszybciej. "Rozpoczęcie rozmów o ERM-2 może przyczynić się do zwiększenia woli politycznej do
zmiany sytuacji fiskalnej (i) dać zewnętrzny impuls dla dyscypliny" - powiedział
Reuterowi członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP), Grzegorz Wójtowicz. Wójtowicz powiedział również, że czas jaki nasz kraj powinien spędzić w poczekalni do
strefy euro powinien być krótszy niż dwa lata, na utrzymanie których naciskają urzędnicy
europejscy twierdząc, że potrzeba czasu na zmniejszenie różnicy w poziomie zamożności
społeczeństw krajów, które już w Unii są i tych, które dopiero do niej wchodzą. "Rada, żeby poczekać nie jest dla nas dobra. Lepiej przyjąć euro" - powiedział
Wójtowicz. Kluczowymi tematami rozmów o ERM-2 będą zapewne centralny parytet dla złotego wobec
euro, jak również zakres, w jakim będzie się mogła poruszać nasza waluta. Polska obawia
się, że wąski korytarz wahań może narażać naszą walutę na ataki spekulacyjne, więc
opowiada się za ustaleniem go na poziomie +/- 15 procent. Jednak Unia Europejska i Europejski Bank Centralny (ECB) popierają pomysł, by pasmo
efektywne pasmo wahań wynosiło +/- 2,25 procent. Adam Czyżewski, główny ekonomista w NBP powiedział, że złoty, który jest obecnie
notowany na poziomie 4,524 do euro, jest prawdopodobnie niedowartościowany biorąc pod
uwagę sytuację fundamentalną. Nie podał jednak szczegółów wyliczeń co do tego, jaki byłby
optymalny poziom parytetu. Czyżewski zasugerował, że niektóre ruchy na rynku walutowym, takie jak te, których
przyczyną są wydarzenia na świecie, nie powinny być brane pod uwagę przez Unię Europejską
przy ocenie stabilności walut krajów kandydujących do strefy euro. "Jeśli odchylenie od parytetu jest spowodowane przez czynniki zagraniczne, które nie
odzwierciedla polskich fundamentów, radzilibyśmy traktować je odmiennie" - powiedział
Czyżewski. Złoty w pewnym momencie sesji międzybankowej stracił pół procent, głównie za sprawą
reakcji rynku na gwałtowny spadek węgierskiego forinta. Często bowiem waluty
krajów naszej części Europy poruszają się w zgodnym rytmie. ((Autorzy: Paweł Sobczak i Wojciech Moskwa; Redagował: Marcin Gocłowski;
[email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM:
[email protected]))