(Depesza uzupełniona o wypowiedzi prezesa UOKiK z konferencji prasowej, reakcję rynku, spółek i analityków)
Kuba Kurasz
WARSZAWA (Reuters) - Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) podtrzymał swą wcześniejszą decyzję zakazującą fuzji Elektrimu Kable SA z Krakowską Fabryką Kabli SA (KFK). Decyzja utrudni dalsze umocnienie pozycji rynkowej krakowskiego potentata.
"Po rozpatrzeniu odwołania podtrzymujemy decyzję zakazującą przejęcia przez KFK kontroli nad Elektrimem Kable. Po tej fuzji w zakresie niektórych produktów nowy podmiot miałyby udział w rynku przewyższający nawet 90 procent" - powiedział dziennikarzom Tadeusz Aziewicz, prezes UOKiK.
"Co więcej podmioty, które kupowałyby jego produkty, takie jak TPSA, zakłady energetyczne czy PKP, same działają na rynku w dużej mierze zmonopolizowanym, a więc mogłyby one stosunkowo łatwo przerzucać ewentualne podwyżki cen kabli na konsumentów" - stwierdził Aziewicz.
Na początu czerwca urząd nie zgodził się, aby KFK kupiła od Elektrimu 70,5 procent Elektrimu Kable. Za akcje Kabli KFK miała zapłacić Elektrimowi 100 milionów dolarów.
Po opublikowaniu poniedziałkowej informacji o tym, że urząd antymonopolowy podtrzymał swą decyzję o zakazie przejęcia, kurs Elektrimu Kable gwałtownie spadł. Do godziny 13.00 obniżył się o 5,5 procent do 3,79 złotego.
ALBO SPRZEDAŻ, ALBO PODZIAŁ
Do transakcji może jednak dojść jeśli KFK znów się odwoła i jej zażalenie zostanie uznane, uważa Ewa Bojar, rzeczniczka Elektrimu.
"Gdyby do tego nie doszło, podejmiemy odpowiednie decyzje. Wyniki spółki są dobre, co jest efektem procesu restrukturyzacji, więc jesteśmy spokojni" - powiedziała Reuterowi Bojar.
"Do czasu otrzymania oficjalnego pisma KFK wstrzymuje się z komentarzem" - oświadczył Krzysztof Szcześniak, rzecznik KFK.
Na decyzję UOKiK nie zareagował kurs Elektrimu. O godzinie 13.00 akcje spółki wyceniano na 20,8 złotego, czyli o 2,0 procent więcej niż na poprzedniej sesji. Rynek najwyraźniej nie przejął się, że telekomunikacyjny konglomerat nieprędko zobaczy 100 milionów dolarów, sądzą specjaliści.
"W krótkim terminie nie ma niebezpieczeństwa dla Elektrimu. Spółka ma już gotówkę wynikającą z umowy z Vivendi" - powiedział Michał Marczak, analityk z DI BRE Banku.
"Jednak w długim okresie może to być dla Elektrimu problem. Kable trzeba sprzedać, a nie będzie to wcale łatwe. Być może Elektrim zdecyduje się na ich podział i sprzedaż po kawałku" - dodał.
Część analityków uważa jednak, że cena 100 milionów dolarów jest zbyt niska biorąc pod uwagę pozytywne efekty prowadzonej w firmie restrukturyzacji.
"Elektrim uzyskałby co prawda gotówkę, ale teraz wydaje się, że nie jest mu ona tak niezbędna jak jakiś czas temu. Elektrim Kable będzie teraz działał samodzielnie, szans na fuzję z KFK po prostu nie ma" - powiedział Roman Zalewski, analityk z DM BIG-BG.
Grupa Elektrim Kable po pierwszym półroczu wypracowała 15,3 miliona złotych zysku netto, a w analogicznym okresie ubiegłego roku poniosła stratę w wysokości 18,6 miliona złotych. Przychody spadły do 742,6 miliona złotych z 798,5 miliona złotych.
"Wartość tej firmy może rosnąć i sądzę, że nie ma sensu w tej chwili dzielenie jej na części i sprzedaż" - dodał Zalewski.
Jego zdaniem, Kablami mogłaby zainteresować się jedna z trzech silnych grup działających na europejskim rynku - włoski Pirelli, francuski Alcatel lub holenderski Draka Holding.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 780, [email protected]))