Opłacalność inwestycje

Tomasz Lipczyński
opublikowano: 2000-03-17 00:00

W ostatnim miesiącu najlepszym rynkiem warszawskiego parkietu okazał się rynek NFI. Inwestycja w jedenaście z piętnastu notowanych akcji Narodowych Funduszy Inwestycyjnych dała zarobić. Indeks NIF skoczył w górę o 14,8 proc., podczas gdy WIG20 zyskał zdecydowanie mniej, bo 8,4 proc., WIRR — 6,6 proc., a WIG już tylko 1,6 proc. Najlepsze wśród funduszy (11 NFI i Trzeci NFI) dały zysk netto przekraczający 80 proc., co w ogólnym rankingu stawia je na wysokich lokatach — piątej i szóstej. Te dwa fundusze daleko w tyle pozostawiły takich potentatów warszawskiej giełdy jak Optimus, który do niedawna wiódł prym we wszystkich rankingach opłacalności inwestycji. W ciągu ostatnich pięciu sesji najwięcej zyskały na wartości akcje Sterprojektu. Przed tygodniem walory te — z dodatnim wynikiem 13,2 proc. — zajmował daleką szesnastą pozycję. Po środowej sesji miesięczny zysk z akcji Sterprojektu wynosił 114,2 proc., co dało mu niepodważalną pozycję lidera. Najgorszymi papierami ostatniego miesiąca okazały się walory Atlantis. Posiadacze tych akcji stracili (po doliczeniu opłat maklerskich) 28,3 proc. Statystycznie rzecz ujmując, w ostatnim miesiącu zarobić nie było tak łatwo. Z 219 notowanych akcji zysk przyniosło 65, a straty 154 walory. Przewaga spadków sprawia, że wśród funduszy inwestycyjnych także zaszły poważne zmiany. Na szczególną uwaqę zasługuje Korona prywatyzacji. Przed tygodniem na jednostkach tego funduszu można było stracić 7,8 proc. Natomiast w ostatnią środę jednostki Korony prywatyzacji dały zysk netto na poziomie 4,1 proc. Taki gwałtowny skok sugeruje, że w portfelu Korony większy udział mają liderzy ostatnich wzrostów na rynku Narodowych Funduszy Inwestycyjnych.

W półrocznym zestawieniu opłacalności inwestycji dotychczasowi liderzy — spólki Ariel i Optimus — utrzymali swoje wiodące pozycje. Pomino ostatniej korekty walory Ariela zwiększył kapitał inwestorów o ponad 597 proc. Akcjonariusze Optimusa zyskali 481 proc. Ostatnie sześć miesięcy można zaliczyć omal do remisowych. Z 210 notowanych walorów na zyski inwestorom przyniosło 121 papierów, podczas gdy 89 akcji nie dało zarobić tym, którzy to właśnie w nich ulokowali swoje kapitały. Jak widać — pod względem liczebności — na rynku zarysowała się lekka przewaga wzrostów. Co nie zmienia faktu że niektórzy inwestorzy ponieśli dotkliwe straty. Największymi pechowcami okazali się akcjonariusze Próchnika. Kupując te walory przed sześcioma miesiącami gracze giełdowi stracili ponad 38 proc. Wśród funduszy inwestycyjnych najefektywniej inwestowała Korona akcji. Uczestnicy tego funduszu zyskali ponad 70 proc. Takiego wyniku nie powstydziłby się niejeden inwestor giełdowy. Oby tylko szybkie wzrosty jednostek Korony w czasie dobrej koniunktury nie odbiły się równie gwałtownym spadkiem wartości jednostek podczas korekty, która, jak twierdzą analitycy rynku giełdowego z pewnością nadejdzie. W ciągu ostatniego półroczna na obligacjach można było zarobić od 5,1 proc. do 5,9 proc. Jest to nieco więcej niż niż wynosiło oprocentowania półrocznej lokaty bankowej. Lepszą, choć może nie tak bezpieczną inwestycją jak papiery skarbowe czy lokata w banku, okazały się dolary. W ciągu pół roku na zielonych można było zyskać 13,5 proc., czyli ponad 8 proc. więcej niż na obligacjach. Jednak nie wszystkie twarde waluty dały zysk. Posiadacze marek niemieckich stracili 5,5 proc.