Tomasz Tarczyński, prezes Opoka TFI, przyznaje, że, wbrew jego oczekiwaniom, inwestorzy detaliczni nie dali się przekonać do inwestowania w akcje i — jak dodaje — pewnie już nie zdążą się przekonać w tym cyklu koniunkturalnym. Saldo nabyć w funduszach akcyjnych jest ujemne. W kwietniu wyniosło minus 427 mln zł.

— Mamy do czynienia z pełzającą paniką inwestorów, którzy wolą wszystko inne niż akcje. Jeśli spojrzeć na indeks cenowy dla warszawskiej giełdy, od roku jesteśmy w bessie. Trudno zakładać poprawę, bo otoczenie będzie się raczej pogarszać niż poprawiać. Pozytyw jest taki, że formacja „wodospadu” w notowaniach wielu spółek oznacza, że pojawiać się będą okazje inwestycyjne, jakie zdarzają się raz na kilka lat — dodaje prezes Opoka TFI.
Jak zaznacza, okazje te mogą się jednak pojawić za kilka-kilkanaście miesięcy.
— Nie od razu wieszczymy krach jak w 2008 r., bo rynek może się wahać w przedziale w dłuższym okresie czasu i później nastąpi ruch w dół, ale w tym roku ukształtuje się szczyt na rynkach i nawet jeśli nominalnie na niektórych rynkach indeksy będą jeszcze wyżej, to będą to ostatnie podrygi — mówi Tomasz Tarczyński.
To, że szczyt jest tuż-tuż, jest, zdaniem prezesa Opoka TFI, tym bardziej prawdopodobne, że bańka na kryptowalutach już pękła, zaczęły się ujawniać problemy w niektórych krajach (Argentyna, Turcja), zmienność wzrosła po długim okresie ciszy na rynkach, a jakość zwyżek jest niska.
Wśród kandydatów do spadku o relatywnie największej skali prezes Opoki widzi giełdę amerykańską oraz rynki wschodzące. Te ostatnie mogą mieć problem z powodu finansowania w dolarze, a w Ameryce indeksy są zdominowane przez spółki technologiczne, a nigdy w historii żadna klasa aktywów tak bardzo nie zdominowała jednego rynku.
— Firmy te zmierzą się ze zmienionym otoczeniem regulacyjnym i postępowaniami antymonopolowymi. Dla polityków będą chłopcami do bicia. Przykład już mieliśmy, kiedy prezydent Donald Trump oskarżył Amazon o wykańczanie poczty. W takim otoczeniu segment decydujący o hossie będzie pod presją. Na samym Nadaqu nie widać jednak jeszcze na razie niepokojących sygnałów — mówi Tomasz Tarczyński, który w Europie dostrzega względnie bezpieczną przystań dla kapitału, co — jak zaznacza — wynika jednak z utrzymującej się przez dłuższy czas relatywnej słabości giełd starego kontynentu.
Pieniądz rodzi ryzyko
Od akcji lepiej powinny się zachowywać surowce — jak zresztą często bywa pod koniec ekspansji gospodarczej. Ciekawie może być na rynku złota, z którego ostatnio wieje nudą.
— Zmienność cen w euro jest najniższa w historii, tymczasem w przeszłości taki spadek zmienności poprzedzał duży ruch ceny — niekoniecznie jednak w górę. Ostatni wystrzał cen na złocie ostatnio był na przełomie 2015/2016. Zważywszy na to, co się dzieje w otoczeniu makro, to ten ruch będzie mocnym ruchem w górę — przewiduje Tomasz Tarczyński.
Specjalista prognozuje także odbicie cen amerykańskich obligacji.
— Wydaje nam się, że dochodzimy do punktu przegięcia i w perspektywie 3-6 miesięcy rentowności obligacji amerykańskich nie wzrosną. Patrząc na pozycje spekulacyjne na obligacjach, do short squeezu [gwałtowne zamykanie krótkich pozycji — red.] na tym instrumencie i spadku rentowności nie mamy daleko — mówi prezes Opoka TFI.
Dalej jest natomiast do pęknięcia bańki na polskim rynku nieruchomości, ale specjalista jest przekonany, że hossa na nim skończy się „jak zawsze”.
— Polscy inwestorzy bezpiecznie czują się tylko w nieruchomościach. Tymczasem rynek najmu jest bardzo zależny od sytuacji na rynku pracy. Nawet lekkie osłabienie może wywołać szybką przecenę mieszkań — uważa Tomasz Tarczyński.
— Tam, dokąd płyną pieniądze, tam rośnie ryzyko — dodaje Adam Łaganowski.
W 2017 r. w siedmiu największych polskich miastach Polacy wydali na zakup nowych mieszkań prawie 19 mld zł, wynika z danych Open Finance. Trzy czwarte zakupów opłacanych jest gotówką. Dla porównania, saldo napływów netto do TFI wyniosło w 2017 r. 17 mld zł (dane Analiz Online).
Bez nowości
Tomasz Tarczyński nie przewiduje, by w najbliższym czasie poszerzyła się oferta kierowanego przez niego towarzystwa. Dostępne fundusze w tym roku notują raczej słabe wyniki. Alfa jest 2,4 proc. pod kreską, Ultra straciła 5,4 proc., a Quant — 2,5 proc. Symboliczny zysk (0,03 proc.) odnotował fundusz Neutral (dane na koniec kwietnia). W kwietniu trzy spośród czterech zanotowały jednak wyraźne zyski (od 1,5 do 2,4 proc.). Wyjątkiem był Quant (-0,64 proc.).
— Słabsze wyniki od początku roku są przejściowe i historycznie się zdarzały, ale dla długoterminowych zapewnialiśmy dodatnią stopę zwrotu. W maju przyjęliśmy do zespołu kolejną osobę, która poszerza nasze kompetencje na rynkach zagranicznych. Nie interesują nas produkty typu search for yield (o ustalonej stopie zwrotu), inwestujemy na rynkach publicznych i nie mamy instrumentów, które nie są wyceniane rynkowo — dodaje Tomasz Tarczyński.