Opole — reaktywacja

Kompania Węglowa, Polskie Inwestycje Rozwojowe, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego — trwa zrzutka na projekt PGE w Opolu.

Sama nie chciała, to dostała partnera. Wczoraj, w obecności premiera Donalda Tuska i ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego, PGE podpisała z Kompanią Węglową list intencyjny o współpracy przy budowie bloków w elektrowni Opole. Inwestycja za ponad 11 mld zł ma ruszyć w lipcu.

Polityczna obietnica

Kurs PGE, której prezes Krzysztof Kilian był przeciwny projektowi, tracił wczoraj w reakcji nawet 11 proc. Rynek woli sute dywidendy.

— Za zniżką kursu PGE stoi nie tylko reaktywacja inwestycji w Opolu, ale także przegłosowanie dywidendy niższej od oczekiwań (0,86 zł na akcję). To również, w moim mniemaniu, opóźniony o jeden dzień „efekt OFE”, czyli negatywna reakcja globalnych inwestorów na wczorajsze deklaracje polskiego rządu w sprawie zmian w systemie emerytalnym — komentuje Paweł Puchalski, szef działu analiz Domu Maklerskiego BZ WBK. PGE nie chciała angażować się w Opole, bo uważała projekt za nierentowny. Rynek nadal tak uważa.

— Z punktu widzenia akcjonariuszy PGE korzystny byłby jak największy udział Polskich Inwestycji Rozwojowych w projekcie. Poza tym liczę, że to Kompania Węglowa zatroszczy się o ryzyko operacyjne, czyli albo zaoferuje w kontrakcieniskie ceny węgla, albo zadeklaruje odbiór energii po odpowiednio wysokich cenach, niekoniecznie skorelowanych z przyszłymi cenami spotowymi — twierdzi Paweł Puchalski.

Regionalni posłowie PO dodają, że Ministerstwo Rozwoju Regionalnego obiecało już, że w nowej perspektywie unijnej też znajdą się pieniądze na inwestycję w Opolu. Formuła umowy między PGE i Kompanią Węglową będzie dopiero ustalana.

— Cieszyłby mnie kontrakt na 20 lat. Jest też pomysł, aby ewentualne różnice pomiędzy cenami z umowy a rynkowymi były konwertowane na udziały. Ale negocjacje dopiero przed nami — podkreśla Joanna Strzelec-Łobodzińska, prezes Kompanii Węglowej.

Mniejsze zwolnienia

Bez emocji na wieści o reaktywacji Opola reagowały wczoraj kursy wykonawców: Rafako, PBG (właściciela Rafako), Polimeksu i Mostostalu Warszawa (ten ostatni nawet potaniał).

— Rynek zdyskontował powrót do inwestycji w Opolu już wcześniej, kiedy jeszcze nie było to potwierdzone. Dziś kursy tych spółek wróciły do poziomów sprzed zawieszenia tego projektu — mówi Adrian Kyrcz, analityk z DM BZ WBK.

Pieniądze z opolskiego kontraktu mają pomóc wykonawcom wyjść z gigantycznych problemów po budowaniu autostrad. Kontrakt jest dla nich bardzo ważny, choć — jak twierdzą ich przedstawiciele — nie krytyczny. Jednak apetyt jest duży, o czym może świadczyć na przykład to, że PBG dopiero na początku czerwca obniżyło planowane przychody w modelu finansowym grupy przygotowanym dla wierzycieli.

— Powrót do Opola to bardzo dobra informacja dla konsorcjum. To wielki kontrakt, niosący spore ryzyko, ale będzie finansowany z zaliczek, więc słabość kapitałowa wykonawców nie powinna być tu przeszkodą — mówi Adrian Kyrcz.

Dziś dla spółek budowlanych najważniejszym problemem jest zapełnienie portfela zamówień. Gdyby Opola nie było, Rafako straciłoby 63 proc. portfela zamówień, Polimex — 35 proc., a Mostostalu — aż 66 proc. W kontekście wygaszanych czy opóźnianych kolejnych inwestycji w energetyce trudno byłoby je zapełnić. Między innymi dlatego Mostostal Warszawa podjął decyzję o zwolnieniu 620 osób, chyba że Opole będzie budowane. Wygląda więc na to, że jego załoga może bać się trochę mniej.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska, Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Opole — reaktywacja