Optimus negocjuje umowę za 480 mln zł

Mariusz Zielke
opublikowano: 2002-08-08 00:00

Optimus negocjuje trzyletni kontrakt z Ukrainą, który może mu przynieść nawet 480 mln zł przychodów. Spółka ma już nową strategię, która zakłada inwestycje, redukcję kosztów do 8 proc. i podniesienie marży. Rynek spodziewał się jednak więcej szczegółów.

Nowosądecki Optimus nie ujawni na razie — tak jak zapowiadał — wszystkich szczegółów strategii na najbliższe lata. Spółka na pewno skoncentruje się na sprzedaży w segmencie komputerowym, co będzie jej podstawowym biznesem.

— Za wcześnie jest jednak na to, żeby powiedzieć, co zrobimy z pozostałymi spółkami. We wszystkich podmiotach zależnych zamierzamy wprowadzić programy naprawcze, ograniczyć koszty i doprowadzić do osiągnięcia zyskowności. Później możliwa jest sprzedaż tych aktywów, ale i pozostawienie ich w grupie — mówi Andrzej Widerszpil, prezes i akcjonariusz Optimusa.

Tłumaczy, że wyprzedaż niektórych spółek byłaby obecnie bardzo niekorzystna ze względu na zaniżoną wartość i złą sytuację rynkową.

— Do końca października zakończymy programy naprawcze i będę wówczas w stanie stwierdzić, czy np. integrator Optimus Enterprise zostanie sprzedany, czy będzie w stanie przynosić zyski dla grupy — mówi Andrzej Widerszpil.

Rynek oczekiwał bardziej stanowczych kroków od nowego prezesa, który w ciągu dwóch miesięcy przeprowadził w firmie rewolucję. Andrzej Widerszpil ogłosił m.in. zwolnienie 150 pracowników, rozpoczął sprzedaż niepotrzebnych spółek, ale też był zmuszony wyśrubować w dół wynik za II kwartał, wykazując 73 mln zł straty netto poprzez utworzenie znaczących rezerw.

— Za trzy miesiące będziemy też mogli określić, o jakie produkty wzbogaci się oferta Optimusa i jakich będzie wymagała inwestycji — mówi Andrzej Widerszpil.

Wcześniej nowy prezes zapowiadał, że będzie to elektronika użytkowa, w której wprowadzenie spółka zainwestuje 20 mln zł. Oferta może też wymagać otwarcia fabryki.

— Badamy rynki, na które możemy wejść. Dziś mogę jedynie powiedzieć, że są to cztery nowe projekty, w tym dwa związane z telekomunikacją. Inwestycje rzeczywiście powinny wynieść około 20 mln zł — mówi prezes Optimusa.

Nie ujawnia, skąd spółka weźmie te pieniądze. Twierdzi jednak, że giełdowa spółka nie będzie mieć problemów z uzyskaniem środków na dobre plany strategiczne.

Tymczasem w cieniu restrukturyzacji rysuje się dla Optimusa szansa na odbicie się od dna. Według zapowiedzi prezesa, spółka ma duże szanse na poszerzenie umowy z Ukrainą na dostawę pecetów.

— Negocjujemy nową umowę ramową, która może zostać podpisana na trzy lata. Strona ukraińska była zadowolona z naszych usług, więc jest duża szansa na podpisanie tej umowy — mówi prezes.

Trudno ocenić, jakiej wielkości mógłby być to kontrakt, gdyż umowa ramowa nie precyzuje szczegółowo wielkości zamówień.

— Walczymy o 120 mln USD (480 mln zł). Ile to będzie ostatecznie, okaże się we wrześniu — zapowiada Andrzej Widerszpil.

Optimus utworzył wiele rezerw, które zaowocowały bardzo dużą stratą za II kwartał. Andrzej Widerszpil przyznaje, że część z nich może zostać rozwiązana.

— Chcemy jednak być czystą i przejrzystą spółką dla rynku. Bardzo szczegółowo przeanalizowaliśmy każdy kontrakt powyżej 100 tys. zł i sytuację w każdej spółce zależnej. Tam, gdzie istniały ryzyka, wykazaliśmy je, tworząc rezerwy. Ale rezerwy można rozwiązać — mówi prezes Optimusa.

Największe rezerwy zostały utworzone na zaległy podatek VAT (37 mln zł). Niespodziewanie Optimus uwzględnił swoje długi wobec fiskusa nie tylko za 1998 i 1999 r., ale też za 2000 r. Wcześniej spółce nie zakwestionowano sprzedaży bez podatku za ten okres. Andrzej Widerszpil tłumaczy jednak, że trwa kontrola izby skarbowej i Optimus nie wyklucza takiej decyzji.

— Wystąpimy do kolegium przy MF o zapłacenie tylko zaległych należności bez odsetek i kar. Liczymy, że ze względu na niską szkodliwość czynu nasza prośba zostanie uwzględniona. Jeżeli tak się stanie, Optimus zapłaci w sumie tylko 17 mln zł — mówi Andrzej Widerszpil.