Andrzej Widerszpil, nowy prezes i akcjonariusz Optimusa, zamierza w ciągu trzech lat doprowadzić do trzykrotnego zwiększenia jego wartości — do 25 zł za akcję. Optimus wybierze też jedną ze strategii — albo będzie producentem komputerów, albo integratorem. Spółkę czekają cięcia, fuzje i przejęcia.
W ciągu trzech miesięcy Optimus ma przedstawić nową strategię biznesową na najbliższe dwa-trzy lata. W przeciwieństwie do poprzednich koncepcji nowy zarząd ma skoncentrować się na jednym biznesie.
— Optimus będzie albo producentem i dystrybutorem sprzętu komputerowego, albo stanie się firmą integracyjną. Nie ma drogi pośredniej — zapowiada Andrzej Widerszpil, prezes i akcjonariusz Optimusa, który kupił w ubiegłym tygodniu 5-proc. pakiet akcji spółki od BRE Banku.
Nowy prezes zamierza w najbliższym czasie dokupić kolejny pakiet akcji Optimusa i kontrolować około 10 proc. kapitału spółki. Według niego, Optimus jest mocno niedowartościowany przez rynek.
— Wartość samej marki jest co najmniej taka, jak kapitalizacja spółki na GPW. Uważam, że za rok Optimus będzie wart co najmniej 12 zł za akcję, a za trzy lata minimum 25 zł za walor — mówi prezes Optimusa.
Andrzej Widerszpil nie widzi niczego złego w tym, że zastąpił Jacka Krawczyka na stanowisku prezesa spółki, jednocześnie przejmując pakiet akcji Optimusa.
— Myślę, że to powinno być pozytywnie odebrane przez rynek. Kupując akcje pokazuję, że wierzę w możliwości Optimusa. Nie przychodzę po to, żeby naciągnąć wskaźniki, tylko zbudować rzeczywistą wartość. Przykłady firm zachodnich, w których zarządy pobierały astronomiczne wynagrodzenia w momencie, kiedy spółki miały fatalne wyniki, pokazują, że rozdział zarządzającego od akcjonariusza wcale nie jest dobry. Moim zadaniem będzie podniesienie wartości firmy, co będzie korzystne dla akcjonariuszy, a więc także dla mnie samego — mówi Andrzej Widerszpil.
Deklaruje też, że w jego zaangażowaniu kapitałowym nie należy dopatrywać się ukrytych znaczeń.
— Kupiłem akcji dla siebie i nie zamierzam ich sprzedawać. Po prostu wierzę, że Optimus jest w stanie odzyskać swoją dawną pozycję. Zapewniam, że w ciągu dwóch lat nie sprzedam ani jednej akcji — mówi prezes.
Jego zdaniem, Optimus wcale nie potrzebuje branżowego inwestora.
— Idealny akcjonariat ma np. Computerland. Chciałbym przyciągnąć do Optimusa z powrotem inwestorów finansowych i drobnych akcjonariuszy. Docelowo w ich rękach powinno znaleźć się 60 proc. kapitału — mówi Andrzej Widerszpil.
Nowy prezes zapewnia, że w czwartym kwartale 2002 r. Optimus wyjdzie ze strat operacyjnych bez względu na przyjęty model działalności.
— Nie może być tak, że wydajemy więcej niż zarabiamy. Trudno mi w tej chwili dokładnie szacować wyniki i przychody, gdyż to zależy od modelu, który wybierzemy. Mogę natomiast zapewnić, że nie zaakceptuję budżetu, w którym wydatki będą wyższe od przychodów — mówi prezes Optimusa.
Czy Optimus wybierze drogę producenta — sprzedawcy pecetów czy integratora, zależy od analizy kosztów i możliwości firmy w danym segmencie rynku.
— W ciągu trzech miesięcy nowa strategia będzie wdrożona. W zależności od przyjętego modelu będziemy musieli pozbyć się prawdopodobnie niektórych spó-łek, które nie pasują do naszej strategii — mówi Andrzej Widerszpil.
Oświadcza też, że zamierza aktywnie uczestniczyć w konsolidacji rynku. Za co?
— Zakładam, że na wdrożenie nowej strategii nie mam żadnych dodatkowych funduszy, jednak to nie wyklucza konsolidacji. Jeżeli będzie wola obu stron, to można z powodzeniem przeprowadzić fuzję bez znaczących nakładów finansowych — uważa prezes Optimusa.
Wybór ewentualnych partnerów do fuzji zależy także od przyjętej strategii. Jeśli jednak Optimus wybierze segment komputerowy, niewykluczone, że wróci temat fuzji z JTT Computer.
— To nie jest tajemnica, że takie rozmowy były i niewykluczone, że będą dalej prowadzone — przyznaje Andrzej Widerszpil.
Deklaracje nowego prezesa trudno w tej chwili oceniać. W ciągu ostatnich trzech lat Optimus miał trzech szefów, a każdy z nich inną wizję rozwoju. Efekt trudno uznać za korzystny — jedną z największych i najbardziej znanych polskich spółek nie interesują się już ani analitycy, ani inwestorzy. Czy Andrzej Widerszpil będzie w stanie to zmienić, zobaczymy.