Optimusowi jeszcze bardzo daleko do statusu blue chipa

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2002-09-23 00:00

Chociaż walory nowosądeckiego Optimusa ponownie zostały włączone w skład elitarnego indeksu WIG 20, trudno mówić o jakościowym awansie spółki. Wygląda na to, że spółka nie zasługuje jeszcze na awans do grona blue chipów, czyli lokomotyw warszawskiego rynku akcji.

Jeden z czołowych polskich producentów i dystrybutorów sprzętu komputerowego, (ponad 81 tys. sztuk w 2001 r. i 9,2-proc. udział w rynku) z uwagi na bardzo słabe wyniki finansowe i brak jasnej strategii, nadal jest postrzegany przez większość uczestników rynku jako spółka o charakterze spekulacyjnym. Sytuację może odmienić dopiero prezentacja nowych założeń rozwojowych. Do tego czasu (po dwukrotnej zmianie terminu, prawdopodobnie nastąpi to w listopadzie), lepiej nie angażować większych środków w akcje spółki.

Grupa kapitałowa Optimus powstała 21 stycznia 2002 r. w wyniku przeniesienia działalności części technologicznej grupy Onet do Optimusa. Według stanu na koniec pierwszego półrocza 2002 r. konsolidacji podlegało 12 podmiotów. Wyłączonych z niej zostało 9 spółek, nad którymi kontrola potrwa nie dłużej niż rok oraz 7 firm, które nie prowadziły działalności w II kwartale.

Nowy zarząd podjął decyzję o wyprzedaży składników majątku nie związanych z podstawową działalnością. Złożone deklaracje, które jednak nie zostały do tej pory sprecyzowane, zakładają zmniejszenie grupy kapitałowej nawet o 2/3. Decydujące znaczenie będzie miał przyjęty model biznesowy. Ścierają się tu dwie koncepcje — skupienie na produkcji szeroko rozumianego sprzętu elektronicznego albo na integracji. Wydaje się, że z uwagi na doświadczenie, rozsądniejszy byłby pierwszy kierunek. Na niekorzyść przemawiają jednak niskie marże. Bez wątpienia, najbardziej wartościowym aktywem spółki, jest jej marka, rozpoznawana nie tylko w kraju, ale i za granicą. W tym drugim przypadku, na przyszłych losach spółki może zaważyć kontrakt z Ukrainą, którego wartość szacowana jest na blisko 480 mln zł.

Brak danych historycznych utrudnia analizę finansową spółki. Zaprezentowane w tegorocznych sprawozdaniach niestety nie napawają optymizmem. O ile, pierwszy kwartał był dla nowosądeckiej spółki jeszcze w miarę udany, o tyle pierwsze półrocze zamknęła ona zaskakująco wysokimi stratami. W przypadku wyniku netto w ujęciu skonsolidowanym, sięgnęła ona poziomu ponad 66,5 mln zł, podczas gdy pierwszy kwartał zamknięto stratą 4,4 mln zł. Co ciekawe, w porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami 2002 r., w drugim kwartale odnotowano niższe o niemal 17 proc. przychody ze sprzedaży. Warto podkreślić, że podmiot dominujący w Grupie Kapitałowej, Optimus SA, w dalszym ciągu ma największy udział w wynikach skonsolidowanych. W przypadku sprzedaży, w II kwartale wynosił on ponad 71 proc.

Tak duży udział spółki matki ma też niekorzystne konsekwencje. Postępowanie przed UKS zmusiło podmiot dominujący do utworzenia ogromnych rezerw (36 mln zł), co znalazło swoje odzwierciedlenie w wysokiej stracie na działalności operacyjnej. W pierwszym półroczu zamknęła się ona kwotą aż 57,83 mln zł. Nowosądecka firma ma przy tym wysoki poziom zobowiązań. Ich łączna wartość na koniec półrocza wyniosła niemal 228 mln zł, przy ujemnych kapitałach własnych rzędu 39,3 mln zł.

Z powodu generowanych strat niemożliwe jest wyliczenie podstawowych wskaźników finansowych, które pozwoliłyby na porównanie spółki z czołowymi firmami komputerowymi obecnymi na GPW. Poza tym, trudno mówić o konkurencji, gdyż żadna z firm nie ma nawet zbliżonego profilu działalności. Czołowi integratorzy już wcześniej wycofali się ze sprzedaży sprzętu, uznając ją za zbyt mało rentowną.

Walory spółki nie cieszą się wielkim powodzeniem wśród inwestorów. Tylko okresowo dochodzi do zwiększenia obrotów na tych papierach. Średnia wartość obrotów przypadających na pojedynczą sesję zamyka się kwotą 1,202 mln zł, co stanowi zaledwie 0,207 proc. obrotów na giełdzie. Obawy o przyszłość spółki dyskontowane są w wycenie jej walorów. W porównaniu z ceną (22 zł), po jakiej papiery te zadebiutowały na GPW (28 stycznia 2002 r.), obecna wycena jest o blisko 70 proc. niższa, co sprawia, że walory spółki są jedną z najgorszych tegorocznych inwestycji na warszawskim parkiecie. Chociaż w trakcie ostatnich sesji kurs mocno zwyżkował, nie udało się mu jednak pokonać bariery 6,70 zł, co oznacza, że nadal utrzymuje się w trendzie spadkowym, jednak z tendencją do stabilizacji. Dopiero przebicie ponad cenę 7,10 zł za walor dawałoby szansę na trwalsze odreagowanie wcześniejszej przeceny i okazję do zarobku.