Na zamknięciu wszystkie główne indeksy nieznacznie wzrosły. Dow zyskał 0,2 proc., a S&P 500 oraz NASDAQ zwyżkowały o symboliczne 0,1 proc.
„Wszyscy czekają, co pokażą spółki raportach kwartalnych, a także wypatrują wskazówek co do kształtowania się koniunktury w trzecim kwartale” – sądzi Patrick Becker, główny zarządzający Becker Capital Management. W tym tygodniu wyniki opublikują 23 spółki należące do S&P 500, czyli co 20. emitent. Spośród tuzów poznamy osiągnięcia Google oraz Citigroup.
Do wzrostu rynek poprowadziły spółki technologiczne, kulą u nogi była natomiast branża surowcowa. „Ludzie uważają, że w sektorze nowych technologii najłatwiej znaleźć spółki, które zaskoczą wynikami” – komentował Frank Ingarra, zarządzający Hennessy Advisors. Qualcomm zyskiwał blisko 4 proc. po tym, jak Goldman Sachs dodał jego akcje do listy papierów z rekomendacją „zdecydowanie kupuj”. Broker docenił przyspieszającą sprzedaż smartphone’a.
„Firmy nie zatrudniają nowych pracowników w obawie przed pogorszeniem koniunktury. Będą zatem musiały zainwestować w technologie, aby zwiększyć wydajność dotychczasowych pracowników” – argumentuje Ingarra. Spółki z sektora technologicznego S&P 500 spadły od początku roku o 17 proc., sprowadzając sektorowy wskaźnik cena/zysk do poziomu 15,6. Jeśli nie liczyć kilku miesięcy po upadku Lehman Brothers, to akcje technologiczne nie były tak tanie od 1992 roku.
Przed dzisiejszą publikacją raportu kwartalnego zawiodła natomiast Alcoa. Akcje największego producenta aluminium w USA potaniały o blisko 1 proc., co było trzecim największym spadkiem w Dow Jonesie. Spółki materiałowe były najsłabszym ogniwem w dzisiejszym handlu, ich indeks obniżył się na dzisiejszej sesji najwięcej spośród 10 subindeksów S&P 500.