Orco wykłada karty, oby nie było zawodu

Kamil Zatoński
opublikowano: 25-03-2009, 00:00

Przykłady Immoeast i Orco pokazują, że przydałoby się zwiększenie wymagań informacyjnych dla zagranicznych spółek notowanych na GPW.

Cztery ostatnie sesje na GPW przyniosły w sumie 60-procentową zwyżkę notowań Orco Property Group. Przez poprzednie 12 miesięcy cena spadła o 93 proc., więc korekta nie jest niczym zaskakującym, zwłaszcza że niepewność co do przyszłości firmy wyjątkowo sprzyja spekulacyjnym wahaniom.

Dziś spółka przedstawi nową strategię oraz wyniki z 2008 r. Trzeba się liczyć z tym, że mogą być one gorsze od oczekiwań analityków, którzy spodziewają się straty 100-115 mln EUR. Na to, że wynik będzie zdecydowanie gorszy, mogą wpłynąć przede wszystkim trudne do oszacowania skutki ujemnej wyceny posiadanego przez spółkę portfela nieruchomości. Według anonimowego informatora gazety "Czech Business Weekly", strata mogła sięgnąć nawet 300 mln EUR. Przesunięcie przez Orco terminu publikacji raportu finansowego budzi tylko obawy, że firma może jeszcze negatywnie zaskoczyć inwestorów.

Niejasności jest więcej, począwszy od tych związanych z postępem prac przy budowie flagowego wysokościowca Złota 44 w Warszawie. Kilka dni temu spółka dementowała doniesienia, że wykonawcy opuścili plac budowy, a realizacja projektu zostaje zamrożona. Wczoraj wspomniana czeska gazeta podała, że Orco nie uregulowało części należności wobec kontrahentów, co może sugerować, że spółka ma problem z wypłacalnością. Spekulacje dotyczą także powodów odrzucenia oferty przejęcia kontroli nad firmą przez szwajcarski Cogef oraz istnienia tzw. złotego spadochronu, czyli gwarancji wysokich odpraw dla menedżerów w przypadku ich zwolnienia przez nowego właściciela.

"Czech Business Weekly" twierdzi, że wstrzymanie obrotu papierami spółki na giełdzie Euronext (w odróżnieniu od parkietów w Pradze i Warszawie, handel w Paryżu nie został do tej pory wznowiony) nastąpiło nie tylko na prośbę spółki, ale też na życzenie francuskiego regulatora rynku. Bada on, czy inni członkowie władz spółki wiedzieli, że jej szef Jean-Francois Ott zostanie zmuszony przez banki do sprzedaży sporej części posiadanych walorów (ponad 8 proc.). Doszło do tego jesienią ubiegłego roku. Z kolei sam Jean-Francois Ott miał podobno dzięki zawieszeniu handlu zamrozić strukturę akcjonariatu i zyskać na czasie. Jedną z opcji branych pod uwagę miało być wszczęcie postępowania upadłościowego.

Wiele znaków zapytania i trudność uzyskania odpowiedzi żywo przypominają bałagan, jaki w Immoeast powstał za czasów rządów poprzedniego prezesa Karla Petrikovicsa.

Podobnie też jak w austriackiej spółce, w Orco zebrała się już grupa drobnych inwestorów, którzy chcą bronić swoich interesów. Na najbliższym walnym zgromadzeniu grupa ta zamierza przeforsować zmiany we władzach firmy i wprowadzić do nich swojego przedstawiciela.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Orco wykłada karty, oby nie było zawodu