Wzrost zainteresowania militariami zawdzięczamy odzyskaniu wolności w 1989 r. Wcześniej archiwa dla przeciętnych zjadaczy chleba były zamknięte, brakowało rzetelnych publikacji na temat orderów i odznak, a te, które były dostępne, często zawierały błędy. Teraz im więcej przybywa tekstów źródłowych i publikacji, tym większe jest zainteresowanie falerystyką coraz młodszych pokoleń, które zaczyna fascynować przeszłość dziadków i pradziadków. Poszukiwaniom konkretnych egzemplarzy sprzyja moda na drzewa genealogiczne i rodzinne archiwalia. Z tego powodu najbardziej cenione są odznaki zaopatrzone w imienne legitymacje, a zestaw jest na ogół dwukrotnie droższy niż sama odznaka.

Z pola bitwy
Na specjalistycznych aukcjach największym powodzeniem cieszą się odznaki z czasu walk o niepodległość, zwłaszcza nadawane na polu bitwy. Poszukiwane są przede wszystkim odznaki z wojny polsko-bolszewickiej i z Kresów. Na ostatniej, czerwcowej aukcji krakowskiej Desy Odznakę pamiątkową oficerską 19. Pułku Ułanów Wołyńskich licytowano od 6,5 do 12 tys. zł. Za Krzyż Wołynia z mieczami młotek przybił 6,3 tys. zł. Ostro też walczono o Odznakę pamiątkową Dywizjonu Huzarów Śmierci utworzonego w lipcu 1920 r. przez porucznika Siła- -Nowickiego. Jej cena z katalogowych 6,8 tys. zł przebijana była do 21 tys. zł. Jest też coraz drożej. W 2006 r. Krzyż
O wzroście zainteresowania falerystyką świadczy nie tylko zainteresowanie coraz młodszych kolekcjonerów, ale również coraz powszechniejsze falsyfikaty.
Walecznych z 1920 r. licytowano od 200 do 240 zł, teraz od 400 zł do 1550 zł. Wycena orderów i odznaczeń w dużym stopniu zależy od stanu zachowania. Dotyczy to zwłaszcza przedwojennych orderów, które wyjmowane były ze schowków kilka razy w roku na specjalne okazje i nie miały okazji do zniszczeń. Inne też powinny mieć oryginalne wstążki — ich cena wzrośnie wtedy o 20-30 proc.
Z placu budowy
Cenione są nie tylko ordery przedwojenne, ale również z czasów PRL, choć nie wszystkie. Do poszukiwanych należy Order Budowniczych Polski Ludowej nadawany w latach 1949-84 „obywatelom polskim, zespołom jednostek, miastom i zakładom pracy za wybitne zasługi w budownictwie Polski Ludowej”. W ciągu 35 lat nadano ich zaledwie 300 sztuk.
Na aukcjach osiągają więc wysokie ceny. Przed dekadą order wraz z legitymacją oraz pismem gratulacyjnym wyceniony był na aukcji krakowskiej Desy na 9,5 tys. zł, a sprzedany za 11 tys. zł. 5 lat później sprzedano taki, mimo małego pęknięcia czerwonej emalii na awersie za 28,5 tys. zł. Jeszcze cenniejszy byłby Order Budowniczych Polski Ludowej pochodzący z czasów Bieruta. Choć to dzisiaj niemal biały kruk, na cenę ma wpływ nie tylko historia i rzadkość, ale też waga odznaczenia. Order ważył wówczas około 130 gr i był wybijany ze złota najwyższej próby, później waga spadła do 83 gr. Chętni na jego kupno musieliby się liczyć z wydatkiem ponad 50 tys. zł.
Dla porównania, order chlebowy przyznawany w czasach PRL to dzisiaj wydatek zaledwie kilkudziesięciu złotych. O wzroście zainteresowania falerystyką świadczy nie tylko zainteresowanie coraz młodszych kolekcjonerów, ale również coraz powszechniejsze falsyfikaty, zwłaszcza odznak pułkowych.
Kandydaci na kolekcjonerów muszą więc zaopatrzyć się nie tylko w literaturę fachową, ale również w precyzyjne miarki, które pozwolą na zmierzenie grubości metalu, z którego został wykonany upatrzony egzemplarz oraz jego słupka. Dawne wykonania były cieńsze i precyzyjniejsze, mimo trudniejszych czasów.