Orlen i Lotos liczą na wyjątkowy rok

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 17-03-2010, 00:00

Orlen powinien poprawić

Naftowe spółki zdały kryzysowy egzamin, ale przed nimi jeszcze wiele pracy

Orlen powinien poprawić

efektywność zagranicznych

rafinerii, Lotos ukończyć

program 10+. Tego

oczekuje rynek i analitycy.

Grupa Lotos i PKN Orlen mają za sobą trudny rok, w którym borykały się z bardzo niskimi marżami rafineryjnymi i skutkami kryzysu. Najtrudniejsza od 10 lat sytuacja w sektorze rafineryjnym nie przeszkodziła im jednak w poprawie efektywności. Straty z 2008 r. zostały zamienione w zyski. Zarządy spółek paliwowych walczyły też o odzyskanie wiarygodności wśród inwestorów. Nasz ranking Giełdowa Spółka Roku 2009, w którym głosy oddawali analitycy, maklerzy oraz doradcy, to dowód, że cel został osiągnięty. Orlen zanotował skok z 60. na 4. miejsce, a Lotos ze 139. na 31. pozycję.

To nie koniec wyzwań. Orlen musi poprawić rentowności w spółkach zależnych Lietuva i Unipetrol, które jedyne w grupie w 2009 r. miały straty. Przed nim także sprzedaż cennych aktywów — Polkomtela oraz Anwila. Orlen potrzebuje pieniędzy na ukończenie ważnych inwestycji i przygotowywaniu nowych w segmenty upstream i energetyczny. Równie długa jest lista ważnych celów dla Lotosu. Tu w grę wchodzi oferta IPO Petrobalticu i zdobycie inwestora strategicznego. Ważne dla wyników operacyjnych będzie zakończenie programu 10+, a w czerwcu mamy poznać strategię.

Analitycy podkreślają, że dla Lotosu najważniejszym celem na ten rok jest ukończenie programu 10+. Dzięki niemu gdańska rafineria uzyska moce przerobowe 10,5 mln ton (obecnie to około 7,5 mln ton).

— W realizacji programu 10+ wszystko idzie zgodnie z planem — ocenia Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

— Równie ważną sprawą dla Lotosu będzie znalezienie inwestora strategicznego — uważa Maciej Bobrowski, dyrektor działu analiz BDM.

Dla gdańskiej spółki dobrym rozwiązaniem byłoby zdobycie inwestora, który byłby wsparciem w segmencie wydobywczym. Upstream ma być bowiem oczkiem w głowie dla Lotosu o czym powinniśmy się przekonać już w czerwcu podczas prezentacji weryfikacji do strategii.

Zdaniem Moniki Kalwasińskiej, analityka DM PKO BP, spółka w tym roku musi wyjątkowo dbać o opłacalność przerobu ropy i kontrolować przepływy pieniężne. Podobnie jak Orlen.

Analitycy wskazujący priorytety dla Orlenu na ten rok najczęściej jednak powtarzają o konieczności poprawy wyników zagranicznych spółek zależnych.

— Wyzwaniem Orlenu na ten rok będzie poprawa efektywności działania zagranicznych spółek zależnych — Możejek i Unipetrolu — zaznacza Kamil Kliszcz.

Maciej Bobrowski uważa, że głównym wyzwaniem dla koncernu na ten rok jest porozumienie z rządem litewskim w sprawie dostępu do terminalu i budowa rurociągu. To powinno wyprowadzić Możejki na prostą.

Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos: Gorzej w branży już nie będzie

"Puls Biznesu": Co będzie największym wyzwaniem dla Lotosu w tym roku?

Paweł Olechnowicz: Nadrzędnym celem dla nas jest dokończenie programu 10+. Kolejnym wyzwaniem będzie weryfikacja strategii. Ogłosimy ją w czerwcu i będzie ukierunkowana głównie na wydobycie i poszukiwanie kapitału na finansowanie tego przedsięwzięcia. Być może do czerwca wyjaśni się także sprawa kontynuacji prywatyzacji naszej spółki. Niewykluczone, że będzie ukierunkowana na inwestora, który może nas wzmocnić w segmencie wydobywczym. Ważny też będzie rozwój działalności handlowej.

Na wiele rzeczy spółka ma wpływ, ale nie na wszystko. W jakim stopniu mogą utrudnić wam życie czynniki niezależne?

Wewnętrzne czynniki będą sprzyjały dalszej poprawie wyników. Będzie to głównie planowane na ten rok zakończenie realizacji programu 10+ i uzyskanie dodatkowych mocy przerobowych, w sumie 10,5 mln ton. Jest to największa zmiana jaka czeka spółkę w tym roku. Co do otoczenia zewnętrznego to będzie ono miało taki sam wpływ na działalność naszej spółki, jak w latach poprzednich. Biznes naftowy i nasze wyniki finansowe są w dużej mierze uzależnione od otoczenia makroekonomicznego, które determinuje w krótkim okresie uzyskiwane marże: wydobywczą, rafineryjną oraz dystrybucyjną. Jeśli chodzi o notowania ropy to sądzę, że na koniec roku jej cena może wynosić około 90 USD/baryłkę.

Niekorzystne warunki sprawiają, że duzi gracze na europejskim rynku rafineryjnym ograniczają swoje moce. Jak do tego problemu podchodzi Lotos?

Na przykładzie czwartego kwartału 2009 r. widać było, że nasze zaawansowanie technologiczne oraz pozycja rynkowa pozwalają utrzymać wykorzystanie mocy przerobowych rafinerii w Gdańsku praktycznie bez zmian. Marża rafineryjna nadal jest dodatnia. Rafinerie mniej zaawansowane mają przy tych samych warunkach rynkowych marżę bliską zera lub ujemną. Nie planujemy ograniczeń w produkcji. Optymalizujemy określone strumienie produktów, by osiągnąć najlepszy efekt ekonomiczny w układzie całej rafinerii.

Zyski Lotosu z IV kwartał okazały się lepsze od prognoz analityków. Czym zaskoczyliście rynek?

Udało nam się uzyskać bardzo dobry wynik w segmencie produkcji i handlu, co potwierdziło wysoką efektywność rafinerii. Z drugiej strony — w segmencie wydobywczym mieliśmy do czynienia ze zdarzeniami jednorazowymi oraz przeniesieniem części marży realizowanej tam na następny okres sprawozdawczy, co zdecydowanie obniżyło wynik operacyjny. Zysk netto był znacząco lepszy w związku ze wzrostem wyniku na działalności finansowej oraz wystąpieniem zdarzeń jednorazowych w IV kwartale. Trzeba też zdecydowanie podkreślić pozytywny wpływ pakietu antykryzysowego.

Ostatnie rekomendacje dla Lotosu nie są jednoznaczne. Mamy tu zarówno "kupuj", jak i "sprzedaj". Jakie spółka ma argumenty do wzrostu wartości?

Uciekając od oceny rekomendacji, które w sporej części są subiektywnym postrzeganiem najbliżej przyszłości całego sektora, na pewno można wskazać dwa zasadnicze czynniki przemawiające za wzrostem notowań naszej spółki. Pierwszy to zakończenie realizacji Programu 10+ i eliminacja lub ograniczenie ryzyk związanych z jego realizacją. Drugi ma związek z przypuszczeniem, że dno dekoniunktury w przemyśle rafineryjnym mamy za sobą. Przeszliśmy przez kryzys, osiągamy dobre wyniki operacyjne. Gorzej nie będzie. Jeśli już to spodziewałby się pozytywnych zaskoczeń, być może nawet w segmencie wydobywczym

Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen: Przed kryzysem można się bronić

"Puls Biznesu:" PKN Orlen zajął 4. miejsce w naszym rankingu "Giełdowa Spółka Roku", który powstaje na podstawie opinii ludzi rynku kapitałowego. Skąd taka pozytywna zmiana wizerunku firmy?

Jacek Krawiec: Trudno w to uwierzyć, ale 2009 r. był pierwszym w 10-letniej historii Orlenu, w którym zarząd i rada nadzorcza mogły pracować w niezmienionym składzie. Jako spójny zarząd możemy z ogromną determinacją realizować wyznaczone cele. Bardzo ambitne, bo w sektorze rafineryjnym mamy najtrudniejszą sytuację w ostatnich 10 latach. Priorytetem było zwiększenie efektywności i redukcja zadłużenia. Przypomnę tylko, jaka bardzo nerwowo było pod koniec I kwartału ubiegłego roku, kiedy z powodu światowego kryzysu zaistniało ryzyko złamania kowenantów, czyli warunków zapisanych w umowach kredytowych. Musieliśmy negocjować z ponad 20 bankami umowy kredytowe o łącznej wartości ponad 3 mld euro. Banki nam zaufały dzięki czemu możliwe było osiągnięcie porozumienia na korzystnych warunkach. Wypracowaliśmy ponad 5,1 mld zł przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej, co pozwoliło zredukować zadłużenie do bezpiecznego poziomu. Na dobre postrzeganie firmy wpłynęło też zawarcie długoterminowych kontraktów na dostawy ropy na 45 mld złotych. Po raz pierwszy w historii Orlen zapewnił sobie możliwość dostaw drogą morską po takiej samej cenie jak drogą lądową w przypadku jakichkolwiek turbulencji w przesyle rurociągowym. Udowodniliśmy, że potrafimy przeprowadzić naszą spółkę przez najtrudniejszy okres w historii. Specjaliści to docenili.

Mimo trudnego otoczenia zyski Orlenu z IV kwartału okazały się lepsze od prognoz.

To efekt dwóch kluczowych osiągnięć: dobrych wyników operacyjnych oraz zmniejszenia zadłużenia. Rekordowe wyniki osiągnął segment detaliczny, który wypracował prawie 900 mln zł zysku. Wynik ten zawdzięczamy większej sprzedaży paliw, znacznemu wzrostowi sprzedaży pozapaliwowej oraz redukcji kosztów. W efekcie mieliśmy wyższą dynamikę wzrostu w porównaniu do rynku. Wyniki segmentów rafineryjnego oraz petrochemicznego były zadawalające. To zasługa programów poprawy efektywności, które ograniczyły negatywny wpływ kryzysu. Dobre wyniki osiągnęliśmy w obszarze płynności. Generowanie operacyjnych przepływów pieniężnych, przekraczających poziom wydatków inwestycyjnych było priorytetem na 2009 r. Przepływy operacyjne przekroczyły wydatki inwestycyjne o ponad 2,6 mld zł.

Firmy na europejskim rynku rafineryjnym ograniczają moce. Jak do tego problemu podchodzi Orlen?

Obserwujemy konsumpcję w Polsce i Czechach, dlatego zakładamy, że rafinerie w tych krajach będą działały przy pełnym wykorzystaniu swoich możliwości produkcyjnych. Inna sytuacja jest na Litwie. Ponad 50 proc. produkcji eksportowane jest drogą morską, a pozostała część trafia do krajów bałtyckich oraz na Ukrainie. Obserwujemy poziom marż, trendy popytowe i dynamicznie dostosowujemy produkcję. Wierzymy, że poprawa marż rafineryjnych pozwoli powrócić rafinerii w Możejkach do pełnego wykorzystania mocy.

Czy są szansę na poprawę warunków biznesu?

Sytuacja makro, niezależna od nas, ma ogromny wpływ na wyniki Orlenu. Wierzymy, że w 2010 r. warunki w segmencie rafineryjnym zaczną się powoli poprawiać, jednak nie będą to znaczące wzrosty. Dlatego w tym roku będziemy kontynuowali realizację rozpoczętych działań w zakresie zwiększenia efektywności i dalszej redukcji zadłużenia.

Ostatnie rekomendacje dla Lotosu nie są jednoznaczne. Mamy tu zarówno "kupuj", jak i "sprzedaj". Jakie spółka ma argumenty do wzrostu wartości?

Większość analityków i inwestorów pozytywnie ocenia działania zarządu. To pokazuje jak istotna w przypadku naszej spółki jest właściwa polityka właścicielska oraz stabilność zarządzania. Różnice w rekomendacjach wynikają z różnic postrzegania sytuacji makro. Są analitycy, którzy przyjmują, że wyniki sektora rafineryjnego będą się stopniowo poprawiać. Inni obawiają się, że nowe inwestycje, przede wszystkim w Chinach i na Bliskim Wschodzie, zwiększające moce produkcyjne sprawią, że przez kilka kolejnych kwartałów marże będą niskie. Będziemy poprawiać rentowność Orlenu Lietuva i Unipetrolu. W tym roku planujemy zakończenie realizacji naszych kluczowych inwestycji — instalacji PX/PTA czy HON. Oczywiście nadal będziemy dążyli do zredukowania zadłużenia. Kontynuujemy realizację projektów zbycia zapasów obowiązkowych oraz sprzedaży pakietów w Polkomtelu i Anwilu. To pozwoli nam zmniejszyć zadłużenie. Uzyskamy też kapitał do rozwoju w obszarze wydobycia węglowodorów oraz energetyki.

Maciej Zbiejcik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu