Gorąco było wczoraj w siedzibie Orlenu. To rezultat naszej publikacji, w której opisaliśmy konflikt między członkami zarządu a prezesem i ujawniliśmy, że jednym z efektów jest wymiana menedżerów na kluczowych stanowiskach. Wśród tych, którzy żegnają się z paliwową spółką, ma być m.in. Robert Gmyrek, dyrektor biura alternatywnych źródeł energii. Zainteresowany zaprzecza:
„W związku z nieprawdziwymi informacjami opublikowanymi w dzienniku „Puls Biznesu” (…) oświadczam, iż nieprawdą jest, że straciłem swoje stanowisko w koncernie. W dalszym ciągu pełnię funkcję Dyrektora Biura Alternatywnych Źródeł Energii” — napisał w oświadczeniu Robert Gmyrek.
W gronie zwolnionych wymieniliśmy też Williama Kozika, dyrektora wykonawczego ds. sprzedaży detalicznej. Nasz informator sugerował, że Kozik unika zwolnienia, przebywając na zwolnieniu lekarskim.
„Oświadczam, iż nieprawdą jest sugestia, jakoby przebywając na zwolnieniu lekarskim, chciałbym w ten sposób uniknąć, zasłaniając się chorobą, otrzymania wypowiedzenia. Faktycznie przebywam na zwolnieniu lekarskim, które jest wynikiem niebezpiecznego i nieszczęśliwego wypadku” — napisał w oświadczeniu William Kozik.
Obaj dyrektorzy są więc formalnie pracownikami Orlenu. Dziś. Ale, według naszego dobrze poinformowanego źródła, już niedługo.
„Zgodnie z przyjętą w PKN Orlen polityką komunikacyjną biuro prasowe nie komentuje spekulacji prasowych dotyczących rzekomych zmian kadrowych w koncernie. W przesłanych na pana ręce oświadczeniach dyrektorów Roberta Gmyrka i Williama Kozika zawarte są informacje nt. stanu zatrudnienia obydwu panów” — odpowiedziało biuro prasowe PKN Orlen.
Według naszych wiadomości, Robert Gmyrek kilka tygodni temu w obecności dyrektora kadr miał zostać poinformowany przez Wojciecha Kotlarka, że 1 września kończy pracę w spółce. Z kolei William Kozik miał dowiedzieć się od Wojciecha Kotlarka, który z ramienia zarządu odpowiada za sprzedaż, że nie ma dla niego miejsca w strukturach pionu sprzedaży Orlenu. Zaproponowano mu złożenie dymisji. W przeciwnym wypadku miał być zwolniony za niesatysfakcjonujące wyniki sprzedaży. Na decyzję miał jeden dzień. Zamiast niej przedstawił zwolnienie lekarskie, a potem udał się na zaplanowany urlop w Górach Skalistych.