Orlen pod napięciem

Coraz więcej emocji wokół największej firmy w Polsce. Paliwowy gigant czuje presję możliwego konkursu, górnictwa, a ponadto wciąż ma nadzieję na fuzję z Lotosem

Po okresie relatywnego spokoju atmosfera wokół Orlenu gęstnieje. Jeszcze w zeszłym roku uwaga Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, nadzorującego paliwowego giganta, skupiała się na energetyce i wymagającym ratowania sektorze górniczym. W tym czasie Orlen w spokoju bił rekordy na giełdzie (kapitalizacja przekracza dziś 40 mld zł i jest nawyższa w historii spółki), rekordy w wynikach finansowych (EBITDA LIFO sięgnęła 9,4 mld w 2017 r.) i ogłaszał strategię. Węgiel nadal jest priorytetem ministra energii, ale w jego polu widzenia znalazł się w tym roku również Orlen. Oto trzy powody.

PREZES Z 
REKORDAMI: Od grudnia 2015 r. Orlenem kieruje Wojciech Jasiński, 
wcześniej wpływowy polityk PiS. Koncern bił w minionym roku rekordy, 
więc prezes pozycję ma wyjątkowo mocną. Niewykluczone, że wesprze sektor
 węglowy, ale nie bezpośrednio.
Wyświetl galerię [1/2]

PREZES Z REKORDAMI: Od grudnia 2015 r. Orlenem kieruje Wojciech Jasiński, wcześniej wpływowy polityk PiS. Koncern bił w minionym roku rekordy, więc prezes pozycję ma wyjątkowo mocną. Niewykluczone, że wesprze sektor węglowy, ale nie bezpośrednio. Marek Wiśniewski

Konkurs czy powołanie?

W połowie maja kończy się kadencja zarządu PKN Orlen. Prezes Wojciech Jasiński został wprawdzie powołany zaledwie w grudniu 2015 r., ale „wszedł” wtedy w kadencję poprzednika — Jacka Krawca. Teoretycznie możliwe jest w Orlenie zarówno ogłoszenie konkursu, jak i po prostu powołanie przez radę nadzorczą wybranych osób.

— Rada nadzorcza nie wypracowała jeszcze stanowiska dotyczącego trybu wyboru zarządu na nową kadencję — odpowiedziała nam Angelina Sarota, przewodnicząca rady nadzorczej Orlenu.

Do końca kadencji jeszcze ponad dwa miesiące, ale giełda nazwisk ruszyła już na początku roku. Nic dziwnego — mówimy o stanowiskach w największej firmie w Polsce i największej firmie paliwowej w regionie. Nikogo nie zniechęca nawet planowane obniżenie wynagrodzeń w zarządzie Orlenu, narzucone przez ustawę o zarządzaniu mieniem państwowym. Zarobki członków zarządu stopnieją o około połowę, do maksymalnie ok. 1,6 mln zł rocznie. To wciąż dużo, a praca w Orlenie w życiorysie prezentuje się świetnie. Emocje wokół konkursu są tym silniejsze, że w sześcioosobowym zarządzie Orlenu pracują trzy osoby powołane jeszcze przed wyborami parlamentarnymi z 2015 r. Zgodnie ze statutem, zarząd można poszerzyć do dziewięciu osób. Zapytaliśmy radę nadzorczą, jak ocenia pracę prezesa Wojciecha Jasińskiego. — Oceny pracy prezesa dokonuje cały skład rady nadzorczej. Osobiście oceniam ją bardzo wysoko. Za 2016 r. koncern osiągnął historycznie rekordowe wyniki finansowe — odpowiedziała Angelina Sarota.

Potrzebna gotówka

Orlen ma za sobą rekordowy rok, a w kasie 5 mld zł gotówki (stan na koniec 2016 r.). Inwestorów to najwyraźniej cieszy, skoro kurs utrzymuje się na rekordowych poziomach. Siostrzane spółki państwowe patrzą na to jednak z irytacją. W jednej z nich, zaangażowanej w zeszłym roku we wspieranie górnictwa, usłyszeliśmy, że przyszedł czas na udział Orlenu w tej operacji. O tym, że resort energii proponuje Orlenowi udział w ratowaniu górnictwa, napisała w tym tygodniu „Rzeczpospolita”.

Nasi rozmówcy wskazują, że ten pomysł należy zinterpretować jako kierunek, w którym patrzy minister energii. — Przez długi czas to PGE była dyżurnym ratunkowym dla firm w potrzebie. Teraz minister patrzy na Orlen, który ma rewelacyjne wyniki — zauważa jeden z naszych rozmówców. Wejście Orlenu bezpośrednio w aktywa węglowe byłoby trudne do przeprowadzenia: strategia koncernu tego nie przewiduje, ponadto Orlen nie ma w statucie zapisu o dbaniu o bezpieczeństwo energetyczne kraju (firmy energetyczne mają ten zapis). Można więc spodziewać się, że Orlen poszuka rozwiązań subtelniejszych, np. postawi na kupno aktywów energetycznych od tych firm, które muszą wysupłać kolejne pieniądze na górnictwo.

Za i przeciw fuzji

W Orlenie słychać, że miliardy gotówki, które tak kuszą polityków, kumulowane były w konkretnym celu: przejęcia państwowego Lotosu. — Prowadzenie w kraju dwóch niezależnych grup rafineryjnych nie jest optymalne — mówi jeden z naszych rozmówców. Orlen chce fuzji, ale w rządzie konsensu nie ma. Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, wspomniał ostatnio, że „rząd powinien rozważyć” możliwość fuzji. Krzysztof Tchórzewski zapewnił dzień później, że rząd nad tym nie pracuje, a obiekcje do takiej transakcji mogłaby mieć Komisja Europejska. Tradycyjnymi przeciwnikami fuzji z Orlenem są też gdańscy politycy, przywiązani do regionalnej obecności Lotosu.

OKIEM AKCJONARIUSZA
Fuzja z Lotosem ma większy sens

EWA RADKOWSKA-ŚWIĘTOŃ, wiceprezes Nationale-Nederlanden PTE

Na razie zachowanie kursu świadczy o tym, że inwestorzy nie biorą poważnie pogłosek o inwestycjach Orlenu w spółki węglowe. Trudno by zresztą znaleźć powód, dla którego firma paliwowa miałaby interesować się górnictwem. Większy sens strategiczny miałaby fuzja Orlenu z Lotosem. Jeśli porównamy Orlen np. z państwowymi firmami energetycznymi, to widać różnicę w podejściu do strategii. Widać, gdzie rynek widzi wartość. W przypadku Orlenu warto też pamiętać, że o ile teraz czynniki makroekonomiczne spółce sprzyjają, o tyle w przyszłości to się może zmienić. Wtedy zamiast gotówki może zobaczymy wzrost zadłużenia. Jeśli chodzi o ocenę obecnego zarządu Orlenu, to z naszego punktu widzenia kluczowe jest zachowanie kursu i dywidenda. Jeśli chodzi o pierwsze — trudno narzekać, a jeśli chodzi o drugie — spółkę byłoby stać na wyższą wypłatę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu