Orzeł wylądował pół wieku temu

opublikowano: 18-07-2019, 22:00

To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości — kultowe zdanie Neila Armstronga po jego stanięciu na powierzchni Księżyca

W nocy z soboty na niedzielę upływa 50 lat od pierwszej wizyty mieszkańców Ziemi na naszym satelicie. Godziny wyprawy statku Apollo 11 podawano według czasu uniwersalnego, właściwego dla południka zerowego z londyńskiego Greenwich. 20 lipca 1969 r. o godz. 20.17 lądownik miękko osiadł na Morzu Spokoju (nazwa związana nie z wodą, lecz z ciemnymi obszarami Księżyca) i dowódca wyprawy Neil Armstrong zameldował do centrum kierowania w Houston: „Orzeł wylądował” — bo taką nazwę lądownik otrzymał od amerykańskiego godła.

Ludzkość dowiedziała się z Księżyca, że jej flagą jest gwiaździsty sztandar amerykański. Apollo 11 i pozostałe wyprawy startowały z przylądka na Florydzie, który w latach 1963-73 nosił imię zamordowanego prezydenta (później wrócił do nazwy Canaveral).
Wyświetl galerię [1/5]

TESTAMENT KENNEDY’EGO:

Ludzkość dowiedziała się z Księżyca, że jej flagą jest gwiaździsty sztandar amerykański. Apollo 11 i pozostałe wyprawy startowały z przylądka na Florydzie, który w latach 1963-73 nosił imię zamordowanego prezydenta (później wrócił do nazwy Canaveral). FOT. NASA

Pierwsze w ogóle ludzkie słowa na Księżycu wypowiedział pilot Edwin Buzz Aldrin: „Świeci się” — chodziło o… lampkę sygnalizującą dotknięcie powierzchni. Przytoczona w lidzie legendarna fraza dowódcy wypowiedziana zaś została 21 lipca o godz. 2.56. Lądowanie Apollo 11 było końcem etapu kosmicznego wyścigu dwóch supermocarstw — Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i Stanów Zjednoczonych Ameryki. W jego pierwszej fazie Moskwa wyprzedzała Waszyngton — wystrzelony w 1957 r. pierwszy sztuczny satelita Ziemi był radziecki, podobnie statek, który w 1959 r. doleciał i rozbił się o Księżyc.

Dla USA prestiżowym upokorzeniem był jednak w 1961 r. pierwszy lot kosmiczny człowieka, radzieckiego majora Jurija Gagarina. Amerykanie cały czas byli o kilka miesięcy w tyle, dlatego w 1961 r. prezydent John Fitzgerald Kennedy wytyczył ambitny cel, którego osiągnięcie miało znokautować rywali — zapowiedział, że do końca dekady lat 60. Amerykanie zdobędą Księżyc.

Tak powstał program Apollo, będący rozwinięciem orbitalnych lotów jednoosobowymi statkami Merkury i dwuosobowymi Gemini. Kosztował ponad 25 mld USD — tamtych, czyli grubo ponad 150 mld USD dzisiejszych. Koniecznie trzeba wspomnieć o wątku militarnym kosmicznej rywalizacji. Konstruowanie coraz potężniejszych rakiet służyło zarówno celom cywilno-naukowym, jak też wojskowym — przenoszeniu coraz dalej i szybciej broni jądrowej.

Oba nurty szły w parze i wzajemnie się nakręcały. Księżycowy sukces był efektem przyziemnej, ciężkiej pracy tysięcy ludzi. W ciągu kilku lat dokonał się imponujący skok technologiczny, przemysł kosmiczny stał się najbardziej innowacyjnym sektorem amerykańskiej gospodarki. Lot na Księżyc wymagał przede wszystkim pokonania siły grawitacji Ziemi i oderwania się od niej z tzw. drugą prędkością kosmiczną ponad 40 tys. km/h, ponieważ pierwsza około 28 tys. km/h umożliwiała jedynie loty orbitalne.

National Aeronautics and Space Administration (NASA) przygotowała najpotężniejszą w dziejach 111-metrową rakietę nośną Saturn V, o masie startowej 3 tys. ton. Jej twórcą był Werner von Braun, przechwycony przez wojska amerykańskie w 1945 r. konstruktor niemieckich pocisków balistycznych V2, noszący podczas wojny stopień Sturmbannführera SS. Chyba dobrze dla ludzkości, że za młodu nie miał warunków do rozwinięcia konstrukcyjnych skrzydeł…

Załogi statków Apollo były trzyosobowe, ale tylko para astronautów stawała się selenonautami stąpającymi po Księżycu. Trzeci pilotował moduł dowodzenia krążący na orbicie. W Apollo 11 był nim Michael Collins. Po latach wspominał, że największym koszmarem, jaki śnił mu się po nocach, była perspektywa, że Armstrong i Aldrin nie dołączą do niego, pozostaną na zawsze na Srebrnym Globie, a on wróci sam…

Pionierska wyprawa obarczona była wielką dozą niepewności. Neil Armstrong otrzymał np. zadanie zebrania kilku kamieni księżycowych, pierwszych, jakie mu tylko wpadną w ręce, gdyby trzeba było natychmiast startować. Selenonauci przebywali jednak na powierzchni 21,5 godziny, przeprowadzili badania, zebrali ponad 21 kilogramów kamieni, piasku i pyłu. Ustawili tabliczkę z napisem „W tym miejscu ludzie z planety Ziemia po raz pierwszy postawili stopę na Księżycu. Lipiec 1969. Przybywamy w pokoju dla dobra całej ludzkości”.

fa44e31e-90f7-11e9-bc42-526af7764f64
Poza scenariuszem
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE
Poza scenariuszem
autor: Marek Wierciszewski
Wysyłany co dwa tygodnie
Marek Wierciszewski
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Realizując testament prezydenta Kennedy’ego, postawili także dużą amerykańską flagę, co wywołało naturalne pytania o neutralność Księżyca. Transmisję z sensacyjnej wizyty mieszkańców Ziemi oglądało pół miliarda ludzi (czyli jakby dzisiaj — pięć miliardów), przy czym w obozie komunistycznym wyłącznie widzowie polscy. Władysław Gomułka wykonał taki gest, albowiem 22 lipca 1969 r. hucznie obchodzono „srebrne wesele” Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i księżycowy epizod w wigilię na pewno poprawiał Polakom humory. Partyjna propaganda przyjęła wykładnię, że Księżyc zdobyła ogólnie pojmowana „ludzkość”, a nie imperialiści. Tylko owa fatalna flaga…

Misja Apollo 11 przebiegła planowo, moduł dowodzenia wodował na Pacyfiku. Astronauci poddani zostali dwutygodniowej kwarantannie w całkowitej izolacji. Dała ona wynik negatywny, co potwierdziło, że na Księżycu poza kamieniami praktycznie niczego użytkowego nie ma, nawet wnoszących coś do ziemskiej nauki bakterii. Po Apollo 11 na Księżycu wylądowało jeszcze pięć wypraw z numerami 12, 14, 15, 16 i 17.

Czyli było tam w sumie 12 ludzi, szóstka pilotów krążyła na orbicie. Do tego trzeba jeszcze doliczyć trójki z Apollo 8 i 10, które w lotach przygotowawczych dotarły do Księżyca, ale tylko orbitowały. Podobnie przebiegła w 1970 r. dramatyczna misja Apollo 13, gdy podczas lotu nastąpiła eksplozja i trzej astronauci, zamiast myśleć o lądowaniu, musieli stoczyć heroiczny bój o życie, cudem wygrany. Pionierska wyprawa sprzed pół wieku była tak ryzykowna, że nie dziwi przygotowanie zdumiewającego dokumentu z 18 lipca 1969 r.

Gdyby spełnił się czarny sen Michaela Collinsa, prezydent Richard Nixon wygłosiłby takie orędzie: „Zrządzeniem losu ludzie, którzy wyruszyli na Księżyc, by w pokoju go badać, pozostaną na nim, by spocząć w pokoju. Ci dzielni ludzie, Neil Armstrong i Edwin Aldrin, wiedzą, że nie ma już dla nich nadziei na ratunek. Ale wiedzą też, że z ich ofiary płynie nadzieja dla całej ludzkości. Ta dwójka składa swoje życie na drodze do osiągnięcia najszczytniejszego celu ludzkości: poszukiwania prawdy i wiedzy. Będą opłakiwani przez rodziny i przyjaciół; przez swój naród; przez wszystkich ludzi ich świata; przez Matkę Ziemię, która odważyła się wysłać dwóch swoich synów w podróż w nieznane. Ich misja sprawiła, że wszyscy ludzie poczuli się jednością; ich ofiara umocni braterstwo ludzkości.”.

Po orędziu łączność radiowa z uwięzionymi selenonautami zostałaby przerwana, a kapłan miał, w nawiązaniu do ceremoniału pogrzebów morskich, powierzyć dusze umierających bohaterów „najgłębszej z głębi”. Orzeł na szczęście planowo się poderwał, zostawił za sobą księżycowy kurz, połączył się z modułem dowodzenia i trzej rówieśnicy z rocznika 1930 wrócili. Neil Armstrong zmarł w 2012 r. w wieku 82 lat, natomiast Edwid Aldrin i Michael Collins jubileuszu półwiecza doczekali — mają po 89 lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu