Osiem prognoz po wegańskim winie

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 27-01-2019, 22:00

Inwestorzy wznieśliby toast za osłabienie funta, tylko czym? Do wyboru mniej trzeźwe trendy na 2019 r.: crémant, wino wegańskie, a nawet puszkowane.

1. Nie będzie prognoz

Oprócz ewentualnego potencjału w roli lokaty szampana od modnego prosecco
różni metoda wytwarzania. Podczas gdy w pierwszym przypadku za bąbelki
odpowiada druga fermentacja w butelkach, które trzeba obracać, włoski
odpowiednik nasyca się dwutlenkiem węgla przed zabutelkowaniem.
Zobacz więcej

EMISJA CO 2:

Oprócz ewentualnego potencjału w roli lokaty szampana od modnego prosecco różni metoda wytwarzania. Podczas gdy w pierwszym przypadku za bąbelki odpowiada druga fermentacja w butelkach, które trzeba obracać, włoski odpowiednik nasyca się dwutlenkiem węgla przed zabutelkowaniem. Fot. Bloomberg

Mimo wrażliwości rynku inwestycyjnego wina na czynniki ekonomiczne — jak zachwiania walutowe czy popyt Państwa Środka — przewidywania dotyczące samego apetytu na trunki bywają grząskie. Z początkiem roku w branżowej prasie zaczęły królować prognozy dla prosecco, nowozelandzkiego eksportu i ocieplającego się klimatu, kierującego oczy nawet na pinot noir z Polski — wiarygodne? Zwykle w połowie, co pokazują chociażby zapowiedzi trochę już zakurzone, jak chociażby przewidywane przez ekspertów ożywienie na rynku sherry, które po latach zachwalań doczekało się tylko spadków sprzedaży.

2. Prosecco dożyje wiosny

Mimo że musujące wina spoza Szampanii raczej nie zahaczają o kontekst kolekcjonerskich aukcji, wątek prosecco przewija się przez noworoczne wróżby wyjątkowo często. Podczas gdy część ekspertów uparcie przewiduje, że rynek nasycił się już włoskim odpowiednikiem szampana dostatecznie, pozostali wskazują na cenową nieelastyczność popytu i niegasnący apetyt. Niezależnie od werdyktu, coraz częściej wybrzmiewaprzy tym hasło crémant, odpowiadające coraz popularniejszym musującym zamiennikom szampana, ale nie z Włoch czy Hiszpanii, tylko z Francji.

3. Smok wypije mniej, więcej?

O ile inwestycje alternatywne nie skupiają się na dobrach lokalnych — na przykład obrazach nadwiślańskich malarzy — analitycy muszą liczyć się z chińskimi humorami. Według kalkulacji IWSR, popularnego źródła badań rynków alkoholi, import win do Państwa Środka ma w 2019 r. wzrosnąć aż o 8 proc., jednak trudno sobie wyobrazić, żeby prognoza nie spotkała się z ostrą polemiką: chińska gospodarka spowalnia, a indeksy kolekcjonerskich win są dla niej jak wyjątkowo szczere lustro.

4. Brexit da zarobić… krytykom

Z uwagi na fakt, że naczelnym centrum handlu inwestycyjnym winem jest giełda brytyjska, każde osłabienie się funta ożywia popyt kolekcjonerów regulujących rachunki w innych walutach. Oprócz tego, że rynek butelek z najwyższej półki syci się tym mechanizmem już od referendum, trzeba jednak pamiętać, że ogólna kondycja tego segmentu zależy również od formuły samego brexitu. Obecnie najbardziej owocny ruch w interesie obserwują mniej lub bardziej zaangażowani znawcy, bo scenariusze można piętrzyć aż do samego wyjścia z UE, za każdym razem popadając w inną skrajność.

5. Młodzież wylewa za kołnierz

Obstawiłbym życiowe oszczędności, że spożycie alkoholu w Europie spadnie, a nie wzrośnie — napisał z przymrużeniem oka krytyk James Lawrence, komentując kilka niepokojących zjawisk jednocześnie. Z danych Wine Searcher wynika, że w ostatnim półroczu na amerykańskim rynku sprzedaż wina wyraźnie spadła, czego nie obserwowano od 25 lat, bo kieliszki częściej bywały zapełniane nawet w czasie ostatniego finansowego krachu. O ile samo pragnienie konsumentów nie musi się przekładać na wyniki trunków inwestycyjnych, tak alarmującym trendem wydaje się słaby apetyt milenialsów — pokolenie, które zadbać ma o przyszłą zwyżkę, zamiast château może wybrać whisky albo po prostu piwo.

6. Będzie rześko albo ciepło

Może i tak, i tak, skoro mowa o oczekiwaniach wobec coraz popularniejszych win ze spieczonej promieniami Australii. Część ekspertów uważa, że tamtejsza produkcja usilnie stara się podążyć za modą na ogólną świeżość i wyższą kwasowość, a część twierdzi, że ani Australia nie musi słynąć z cięższych aromatów dojrzałych owoców, ani popyt nie musi kręcić na nie nosem. Analitycy Wine Searcher zwracają uwagę, że trudno stwierdzić, czy rześki trend nie jest czasem równie świeżym wymysłem pośredników, przy czym — niezależnie od przyczyny — dylemat dotyczy raczej win do kolacji czy obiadu, a nie kolekcjonerskich skrzynek skazanych na lata czekania.

7. Do pierogów tylko pinot noir

Może nie od razu najznakomitsze roczniki do inwestorskich piwnic, ale wina, na które coraz cieplej będą patrzeć krytycy — tak zapowiada się, według branżowej prasy, przyszła podaż znad Wisły, której wybrzeże z każdym rokiem otula łagodniejszy klimat. Z uwagi na globalne ocieplenie i koncentrację handlu kolekcjonerskimi skrzynkami w Wielkiej Brytanii coraz więcej uwagi skupiają też wysiłki winiarzy walczących z pospolitymi żartami, że głównym aromatem wyspiarskich trunków jest posmak opadów.

Skoro pinot noir z Polski czy inny szczep z Wielkiej Brytanii ma smakować krytykom, co czeka najlepsze etykiety z Francji? Prawdopodobnie w dłuższym horyzoncie dojdzie do zmiany surowych rygorów, które nie zezwalają obecnie na odważne eksperymentowanie z odmianami, oraz do ratowniczej wspinaczki niektórych winiarzy. Osławione châteaux już zajmują tereny najdroższe i położone na wzniesieniach, gdzie niższa temperatura z rzeczną bryzą od wieków wspiera przeświadczenie, że nawet pogoda jest do kupienia.

8. Będzie wege, ale z puszki?

Wegańskie wina rzeczywiście mogą być na czasie, nawet jeśli wyłączną przyczyną ich popularności będzie świadomość sprzedawców, że rosnący popyt na roślinne pochodzenie warto przekuć w kapitał — wynika z zapowiedzi krytyka Chrisa Mercera, który zauważa rynkowe ożywienie, choć nie wyjawia różnic między winem modnym a zwyczajnym. Niezależnie od rozwiązania mglistej zagadki, łatwo się zorientować, że także za tym trendem mogą stać milenialsi, którzy — oprócz picia szczerze niezwierzęcego wina — chętniej sięgną po trunek wolny od pospolitej butelki. James Lawrence, ekspert Wine Searcher, zapowiada, że szkło może wyraźnie stracić monopol, skoro na świecie coraz częściej sięga się po świeższe rozwiązania: wino z puszki jak cola albo z pękatej saszetki jak zapas mydła do rąk. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu