Osiłek w dresie trafił na bruk

Bartosz Dyląg
opublikowano: 15-05-2006, 00:00

Branża odzyskiwania należności ucywilizowała się. Tworzy kodeksy działania i pracuje na poprawę wizerunku.

Skuteczny windykator stara się nie powodować u dłużnika kolejnych problemów finansowych. Pomaga w znalezieniu wyjścia z kłopotów i restrukturyzacji zadłużenia.

Dzięki temu możliwe jest zarówno odzyskanie należności, jak i pozostanie z dłużnikiem w dobrych stosunkach. Punktem wyjścia najczęściej jest określenie, do którego dnia przeterminowania należności firma wciąż powinna traktować klienta jako dobrego.

— Po określeniu tego progu firma dobiera strategię windykacji do klientów dobrych, którzy nie przekroczyli progowego przeterminowania, i złych, którzy ustalony termin przekroczyli. Pierwsza z nich powinna opierać się na przypomnieniach o konieczności spłaty. Druga to już czysto windykacyjna strategia działania — wyjaśnia Janusz Tchórzewski, prezes Ultimo.

Najlepiej z licencją

Firmy windykacyjne, przede wszystkim te, które nie ograniczają się do pisemnego monitowania dłużników, coraz większą uwagę zwracają na odpowiedni dobór i kształcenie kadr.

— Profesjonalizm i umiejętności interpersonalne zatrudnianych pracowników są szczególnie ważne dla firm działających w sektorze B2B. W tym obszarze windykatorzy muszą działać w zgodzie z prawem, zachowując jednocześnie pełen szacunek wobec dłużnika —podkreśla Anna Tłuściak, wiceprezes Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem.

Aby zapewnić klientów, że w ich imieniu nie działają osoby przypadkowe, lecz profesjonaliści, firmy windykacyjne przyjmują wewnętrzne procedury dotyczące zatrudniania i pracy windykatorów. Poza zdolnościami negocjacyjnymi, ważne jest odpowiednie przygotowanie merytoryczne. Czołowe firmy, rekrutując pracowników, preferują osoby z wyższym wykształceniem prawniczym, ekonomicznym lub psychologicznym.

Niektóre z nich stawiają pracownikom dodatkowe wymagania, które dla klientów firmy windykacyjnej mają być sygnałem, że ich przedstawiciel będzie działał zgodnie z prawem i etyką zawodową.

— Wszyscy pracownicy windykacji terenowej, a także osoby koordynujące ich pracę muszą zdać egzamin dla osób ubiegających się o licencję detektywa. Posiadanie licencji daje im dodatkowe uprawnienia, związane z możliwością zbierania i przetwarzania danych w toku prowadzonych spraw — zapewnia Anna Tłuściak.

Licencja daje też pewność nieposzlakowanej opinii oraz niekaralności kandydata. Każdy, kto stara się o licencję, musi bowiem przejść cykl szkoleń obejmujących tematykę związaną z organizacją i funkcjonowaniem organów sprawiedliwości, obowiązującymi przepisami prawa, także cywilnego i karnego, ochroną danych osobowych oraz informacji niejawnych.

— Prawdziwą miarą sukcesu na rynku jest nie tylko fakt, że odzyskujemy wierzytelności, ale również to, że dłużnicy, którzy dzięki naszym mediacjom pokonują problemy finansowe, znając nasze metody działania, wracają do nas już jako klienci — podsumowuje Anna Tłuściak.

To co naganne

W branży windykacyjnej panuje powszechna zgoda, że dopuszczalnymi metodami odzyskiwania należności są jedynie te, które pozostają w zgodzie z obowiązującym w Polsce prawem, a także nie naruszają ogólnie przyjętych norm moralnych. Kodeksem etycznym firm windykacyjnych, skupionych w Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (KPF), są zasady dobrych praktyk. Dokument, w części odnoszącej się do branży windykacyjnej, szczegółowo opisuje dobre metody windykacji oraz katalog tych niedopuszczalnych. Omawia m.in. ich formę i czas komunikowania się z dłużnikiem w formie korespondencji, rozmów telefonicznych czy kontaktów bezpośrednich.

— W zasadach dobrych praktyk zostały poruszone wszystkie obszary relacji nie tylko z konsumentami, ale również i kontrahentami, pracownikami czy otoczeniem. Dokument opisuje także zasady społecznej odpowiedzialności biznesu i jest początkiem programu etycznego w KPF — wylicza Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych.

W opinii ekspertów, najlepsze rezultaty przynosi windykacja bezpośrednia.

— Należy unikać firm windykacyjnych, których pracownicy nie wychodzą zza biurka i ograniczają się do pisemnego monitowania dłużników. Godni polecenia natomiast są ci, którzy w sprawie pieniędzy zleceniodawcy zastukają do drzwi dłużnika. Coraz większe zaufanie klientów, a co za tym idzie — większy udział w rynku, zdobywają firmy, które w swoich strukturach posiadają dział windykacji terenowej, a także kancelarię prawną, która przejmuje prowadzenie sprawy, w momencie konieczności wystąpienia na drogę sądową — stwierdza Anna Tłuściak.

Firmy, które zaangażują własne środki w kompleksową obsługę klientów, w ramach której zajmą się prowadzeniem negocjacji z dłużnikiem, a w przypadku ich niepowodzenia poprowadzą windykację sądową, także poza granicami Polski, mogą liczyć na dalszy dynamiczny rozwój.

Pro publico bono

Zdaniem przedstawicieli firm windykacyjnych, do historii odchodzi stereotypowe postrzeganie specjalisty od odzyskiwania długów jako osiłka w dresie i z kijem bejsbolowym, który stosuje wszelkie, nie zawsze zgodne z prawem metody.

— Społeczne postrzeganie firm windykacyjnych określiłbym już dziś jako dobre, choć elementy negatywnego wyobrażenia o branży cały czas są obecne w świadomości Polaków. Ze względu na niezwykle delikatną materię, której dotyczy, windykacja zawsze będzie budziła emocje — twierdzi Andrzej Roter.

Jeszcze trzy lata temu w branży stosowano metody polegające na zastraszaniu z użyciem siły. Głośny był przykład wykorzystania Biura Ochrony Rządu w windykacji terenowej. Dziś coraz mniej słyszy się o tak kuriozalnych przypadkach. Polskie firmy windykacyjne zaczynają postępować według standardów obowiązujących od dawna w Europie Zachodniej. Świadczy to o stabilizacji sektora. Czynnikiem sprzyjającym było utworzenie się grupy silnych firm windykacyjnych, które przyjęły określone zasady postępowania. Dla nich najważniejsza jest litera prawa i normy społeczne.

Przedstawiciele branży mówią też o potrzebie zmian prawnych.

— Poprawy wymaga otoczenie prawne nowej i już dynamicznie rozwijającej się branży sekurytyzacyjnej. Jej sprawne funkcjonowanie jest ogromną szansą dla całego rynku consumer finance w Polsce — w tym z perspektywą obniżenia cen wielu produktów finansowych, sprzedawanych na polskim rynku dzięki upłynnieniu starych portfeli kredytowych i odzyskaniu przez instytucje finansowe w krótkim czasie części zaangażowanych kapitałów — podsumowuje Andrzej Roter.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Dyląg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu