Studenci praktykanci wnoszą do firmy nowe pomysły i ogromny zapał do pracy. Początek maja to ostatni moment, by ich ściągnąć.
Ci, którzy jeszcze tego nie zrobili, mogą mieć problem z najlepszymi praktykantami.
— W zeszłym roku przyjęliśmy stażystę, który świetnie się sprawdził. Po praktykach został u nas na pół etatu. Chcieliśmy ten mechanizm powtórzyć w tym roku, ale okazało się, że musimy poczekać w kolejce, bo popyt na praktykantów jest ogromny. Dlatego zdecydowaliśmy się nawiązać współpracę z uczelniami. Szukamy głównie stażystów, którzy mogliby pracować z analitykami biznesowymi, czyli studentów informatyki czy ekonomii — mówi Radosław Porczyński, zastępca dyrektora IT do spraw eksploatacji SAP w firmie z branży energetycznej.
Powiew świeżości
Zatrudnienie stażystów to dla firmy świetny sposób na ściągnięcie do siebie najbardziej utalentowanych studentów. Praktykę można też potraktować jako niezobowiązujący okres próbny.
— Studenci praktykanci zyskają wtedy okazję do sprawdzenia się w warunkach biznesowych i w konkretnej organizacji. Dodatkowo rekrutacja stażystów da firmie „świeżą krew” — innowacyjne rozwiązania, które często owi młodzi ludzie poznają właśnie na studiach — zaznacza Justyna Biernat, senior consultant w Inwenta Management People Solutions.
Studentom często zleca się prowadzenie samodzielnych projektów, w których mają okazję się wykazać i wykorzystać swoje niesztampowe spojrzenie na wiele spraw.
— Każdy z naszych praktykantów realizuje indywidualny projekt w wybranym dziale. To zazwyczaj dość ambitne zadanie, którego wyniki trzeba na koniec zaprezentować przed grupą menedżerów firmy. Projekty, którymi zajmują się praktykanci, wynikają z rzeczywistych potrzeb firmy. Daje to studentom szansę wykorzystania wiedzy zdobytej na studiach — wyjaśnia Monika Kantowicz-Gdańska, specjalista ds. aktywności na rynku studenckim w Masterfoods Polska.
Zdarza się, że stażyści są pomocą dla zespołu, w którym część pracowników w lecie przebywa na urlopach. Taki student niekiedy zaczyna pracę w zespole jako „cień” etatowego pracownika, po czym na wakacje przejmuje jego obowiązki.
Pomoc wakacyjna
— Trafiłam do działu HR w Sodexho w zeszłe wakacje, gdy część pracowników była na urlopach. Dzięki temu od razu dostałam biurko i komputer i sporo zadań do wykonania — dodaje Ewelina z Poznania, studentka piątego roku psychologii.
Praktykant może też być dla firmy zabezpieczeniem w sytuacji, gdy przedłuża się rekrutacja na jakieś stanowisko.
— Zatrudnianie studentów ma też dla firmy wymiar wizerunkowy. Student, który po praktykach ma okazję zostać w firmie, staje się jej wizytówką. Na zewnątrz firma jest postrzegana jako wspierająca młodych i pomagająca w karierze — tłumaczy Justyna Biernat.
Część studentów, która odbywa praktyki w Masterfoods, zostaje w firmie.
— W ubiegłym roku mieliśmy 14 praktykantów, tego lata ich liczba powinna być nawet większa. Chcemy, aby połowa z nich zostawała z nami na stałe. Część osób od razu dostaje propozycję pracy albo udziału w programie rozwojowym — podkreśla Monika Kantowicz-Gdańska.
Uczelnia to źródło
Szukanie studentów warto zacząć od uczelni, zwłaszcza gdy firmie zależy na osobach z konkretnego kierunku, na przykład z informatyki czy automatyki.
— Podpisaliśmy umowy z uczelnianymi biurami karier, m.in. Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Biura kierują do nas studentów chcących odbyć praktyki. Do FPA Group przychodzą praktykanci zainteresowani m.in. działem PR czy PR/Marketing. Dla nas ważne jest, że są to studenci wybierani pod względem zainteresowań i wykształcenia, a nie przypadkowi, którzy tylko chcą zaliczyć praktyki, by mieć wpis w CV — twierdzi Katarzyna Gajda z FPA Group.
Przez trzy miesiące praktyki dużo się uczą, zajmują się tym, co na co dzień robi PR-owiec — nawiązują i utrzymują kontakty z mediami, przygotowują informacje prasowe.
— Dzięki tamtemu doświadczeniu dostałam się na staż do firmy rekrutacyjnej w Poznaniu. Jestem pewna, że gdyby nie wpis o praktykach letnich, nikt nawet by nie spojrzał na moje CV i nie udałoby mi się załapać na ten staż — sumuje Ewelina.
Dodaje, że dla zaczynającego praktyki studenta najważniejsze jest otrzymanie ich planu — musi wiedzieć, czym się będzie zajmował oraz do kogo może zwrócić się z pytaniami i wątpliwościami.
okiem eksperta
Najlepiej, gdy młody
Najlepiej zatrudnić studenta na umowę-zlecenie, zwłaszcza gdy nie skończył 26 lat. Kwota na umowie nie jest „ozusowana”. Odlicza się tylko dwudziestoprocentowe koszty uzyskania przychodu i 19 proc. podatku. Jest to forma najkorzystniejsza dla pracodawcy i dla stażysty. Dla firmy ważne będzie również to, że przy tej formie umowy cywilnoprawnej łatwiej się rozstać obu stronom. W umowie można zawrzeć klauzulę o siedmiodniowym wypowiedzeniu lub rozwiązać ją z dnia na dzień bez podawania przyczyn.
Joanna
Długokęcka
FPA Group, firma out-sourcingowa