ZA Puławy liczą, że jesienią odbiorą gaz od Emfeszu. Mogą się rozczarować, podobnie jak firmy, który chciałyby pójść w ich ślady.
Umowa na dostawę 150 mln m sześc. gazu, podpisana pod koniec marca przez giełdowe Zakłady Azotowe Puławy i firmę Emfesz NG Polska, należącą do węgierskiego Emfeszu, jest martwa. Nadal bowiem nie są spełnione warunki dla realizacji pierwszego dużego kontraktu, łamiącego monopol Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) na obrót gazem w Polsce. Emfesz musi podpisać umowę z Gaz Systemem, wydzielonym z PGNiG operatorem gazociągów przesyłowych. Negocjacje trwają.
Konflikt interesów
Przedstawiciele Puław są optymistami. Spodziewają się pierwszych dostaw już jesienią.
— Gaz System przesłał Emfeszowi projekt umowy, co należy rozumieć jako brak przeszkód formalnych do jej zawarcia — twierdzi Marcin Buczkowski, wiceprezes Puław.
Nie jest to jednak wcale takie proste. Gaz System stawia ostre warunki przyszłemu rywalowi PGNiG, a sprawa jest kluczowa dla liberalizacji rynku. Wypracowane zasady będą dotyczyć wszystkich firm obrotu gazem, które zechcą wejść do Polski.
— Zażądamy dokumentów gwarantujących dostawy. Firma obrotu gazem musi dysponować rezerwą surowca wymaganą przez prawo energetyczne i mieć możliwość jej zmagazynowania — wymienia Paweł Stańczak, prezes Gaz Systemu.
Spełnienie ostatniego warunku może okazać się trudne, czasochłonne i kosztowne.
— Nie zadowoli nas wskazanie lokalizacji magazynu np. w Niemczech czy na Ukrainie. Nie gwarantuje to bilansowania systemu w razie niedoboru gazu. Pamiętamy przecież, jakie kłopoty przeżywała niedawno Ukraina, negocjując z Gazpromem warunki dostaw gazu. Firma obrotu gazem powinna więc mieć magazyn w Polsce i przyłączyć go do sieci przesyłowej — mówi Paweł Stańczak.
Przedstawiciele Emfeszu nie ukrywają, że wymagania Gaz Systemu to dla nich poważny kłopot.
— Jeżeli Gaz System wymaga zgromadzenia rezerw gazu w Polsce, to polskie prawodawstwo powinno nałożyć na monopolistę, jakim jest PGNiG, obowiązek udostępniania magazynów gazu innym firmom — podkreśla Borys Shestakov, rzecznik firmy Emfesz.
Taki obowiązek już zapisano w prawie energetycznym. W praktyce jeszcze trudno go egzekwować.
Skąpy monopolista
W Polsce właścicielem magazynów gazu jest jedynie PGNiG, dla którego są one... zbyt małe. Spółka od kilku lat ma w planach ich rozbudowę, ale dotychczas nie udało się ich znacząco powiększyć. PGNiG może więc odmówić rywalom dostępu do magazynów, jeśli udowodni, że w pełni wykorzystuje je dla własnych potrzeb. Niewykluczone więc, że Emfesz będzie zmuszony szukać innych możliwości gromadzenia rezerw, czyli np. wybudować własne obiekty, a to koszty liczone w setkach milionów złotych. Zdąży do jesieni?
— Potrzebne są do tego odpowiednie koncesje i pozwolenia, ale to nie jest bariera. Wymaga tylko czasu. Dla firmy, poważnie myślącej o wejściu na polski rynek, nie powinno to stanowić problemu — podkreśla Paweł Stańczak.
Regulator ma dwa miesiące na udzielenie koncesji na magazynowanie gazu w sprawach szczególnie skomplikowanych. Koncesję na magazynowanie gazu opartą na prawie górniczym, wydaną przez Urząd Regulacji Energetyki (URE), ma obecnie jedynie PGNiG.
Jest też drugi problem, który może opóźnić realizację umowy między Emfeszem a Puławami. Gaz System i URE nadal negocjują treść Instrukcji Ruchu i Eksploatacji Sieci Przesyłowej, która określa warunki korzystania z niej przez firmy obrotu gazem. Końca rozmów jeszcze nie widać. Brak tego dokumentu de facto wstrzymuje liberalizację rynku.