Na niespełna dwie godziny przed rozpoczęciem handlu kontrakty na Dow Jonesa i S&P 500 zyskują 0,3 proc., a futures na Nasdaq zwyżkują o 0,2 proc.
Jak prognozują stratedzy rynkowi największych banków Wall Street, w przyszłym roku akcje powinny podrożeć o 11 proc. To oznaczałoby, że rynek w latach 2009 – 2011 zanotowałby najwyższą stopę zwrotu od trzyletniego okresu zakończonego w 2000 r. Już teraz do odrobienia całości strat z krachu po bankructwie Lehman Brothers wskaźnikowi S&P 500 brakuje zaledwie 0,9 proc.
- Wszystko jedno, kogo zapytacie, każdy powie wam, że w przyszłym roku będzie hossa. Jako kontrarianin, grałbym przeciwko tym opiniom – studził nastroje Philip Manduca z londyńskiego ECU Group Plc.
Pod nieobecność ważniejszych danych makro inwestorzy koncentrują się na wiadomościach nadchodzących ze spółek. Apple, producent iPhone’a, zyskuje w handlu w Europie 1 proc. Zdaniem analityków Goldman Sachs kurs akcji spółki ma 34 – proc. potencjał wzrostów.
Z kolei o 1 proc. zniżkuje Dell. Sprzedaż akcji spółki rekomenduje także Goldman Sachs.