
Wyniki badania Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) z 2019 r. pokazały, że aż 59 proc. dorosłych Polaków ma nadmierną masę ciała, a odsetek ten zwiększył się o 13 proc. przez ostatnią dekadę. Prognozy na przyszłość nie napawają optymizmem. Atlas World Obesity Federation na rok 2023 przewiduje, że w najbliższych 12 latach już co drugi człowiek na świecie, czyli ponad 4 mld osób, będzie się borykał z otyłością lub nadwagą.
– W dobie COVID-19 problem jeszcze bardziej się nasilił. Są już dane, które pokazują, że po trzech latach koegzystencji z wirusem SARS-CoV-2 statystyczny Polak jest cięższy średnio o około 6 kg niż przed pandemią – zwraca uwagę prof. Artur Mamcarz, wybitny kardiolog, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości (PTLO).
Szeroka brama do innych chorób

Policzono, że otyłość toruje drogę ponad 200 innym schorzeniom. Do jej licznych powikłań zalicza się m.in. cukrzycę typu 2, nadciśnienie, zaburzenia lipidowe, miażdżycę, niealkoholową stłuszczeniową chorobę wątroby, zespół bezdechu sennego, przewlekłą chorobę nerek, zaburzenia płodności, zwyrodnienia stawów, a także część nowotworów złośliwych. A to tylko wierzchołek góry lodowej!
Przyczyny choroby otyłościowej, bo tak trzeba mówić o tym problemie medycznym, są złożone. Kluczowy jest styl życia: zła dieta i brak aktywności fizycznej. Spędzaniu coraz większej ilości czasu na kanapie sprzyja np. technologia. Jak duże ma znaczenie, pokazują m.in. badania norweskie, w których sprawdzono, jak na codzienną aktywność przełożyło się korzystanie z takich udogodnień jak pilot do telewizora i przenośny telefon. Okazało się, że korzystając nich, każdego dnia pokonujemy mniej około 400 metrów. Niby niewiele, ale rocznie to już 146 mniej pokonanych kilometrów i 25 godzin mniej wydatku energetycznego.
– Dlatego ważne są codzienne wybory. By np. skorzystać ze schodów, a nie windy. By, jeśli mamy taką możliwość, pojechać do pracy rowerem, a nie samochodem. A jeśli jeździmy komunikacją miejską, to wysiąść przystanek wcześniej i się przespacerować. Zwykłe, codzienne bycie w ruchu jest nie mniej ważne niż zaplanowane aktywności, np. jogging czy basen. Warto o tym pamiętać – radzi specjalista.
W rozwoju otyłości, oprócz stylu życia, znaczącą rolę mogą odgrywać zaburzenia hormonalne, problemy natury psychicznej i wiele innych czynników.
– To wszystko sprawia, że otyłość jest chorobą przewlekłą, nie ustępuje sama i ma skłonność do nawrotów – podkreśla prof. Artur Mamcarz.
Cel, do którego prowadzą różne drogi
W tym kontekście wydaje się oczywiste, że w leczeniu otyłości konieczne jest sięganie po różne metody. I choć fundamentem pozostają modyfikacje dietetyczne i aktywność fizyczna, to w wielu przypadkach sukcesu nie uda się osiągać bez wsparcia psychologicznego, farmakoterapii czy nawet operacji bariatrycznej.
– Ostatnie lata przyniosły przełom w farmakologicznym leczeniu otyłości. Arsenał leków, po które można sięgać w leczeniu tej choroby, istotnie się poszerzył – mówi prof. Mamcarz.
Obecnie w Unii Europejskiej (UE) zarejestrowane są cztery leki do leczenia otyłości. Trzy z nich są dostępne w Polsce.
Leki na otyłość: czy dla każdego?
Ale, ale! Leki nie są dla każdego, kto ma za dużo centymetrów w talii. I na pewno nie sięga się po nie w pierwszym kroku leczenia, bo fundamentem pozostają zmiany w sposobie odżywiania się i aktywność fizyczna. Bez tego nawet najlepsze i najskuteczniejsze leki mogą się okazać niewystarczające, by schudnąć.
– Farmakoterapia jest metodą leczenia otyłości dla chorych z BMI równym lub wyższym niż 30 kg/m2, u których w wyniku postępowania dietetycznego i behawioralnego nie uzyskano istotnej redukcji masy ciała i nie osiągnięto celów terapeutycznych. Nieskuteczne postępowanie niefarmakologiczne jest wskazaniem do rozważenia zastosowania leków także u chorych z nadwagą, gdy BMI wynosi ≥27 kg/m2 i idzie w parze z co najmniej jedną chorobą powiązaną z otyłością, np. cukrzycą, nadciśnieniem – wyjaśnia prof. Artur Mamcarz.
Wytyczne PTLO z 2022 r., w których krok po kroku opisano postępowanie z pacjentem chorującym na otyłość, podkreślają, że stosowanie leków nie powinno trwać krócej niż sześć miesięcy, a optymalnie co najmniej rok. Dlaczego to takie ważne?
– Zbyt wczesne przerwanie leczenia może utrudnić utrzymanie uzyskanych efektów, szczególnie jeśli nie utrwaliły się jeszcze nowe, zdrowsze nawyki dotyczące diety czy ruchu. Leki można stosować tak długo, jak jest to potrzebne, skuteczne i dobrze tolerowane. To ważne, bo otyłość jest chorobą przewlekłą, bez tendencji do samoistnego ustępowania, za to z tendencjami do nawrotów – podkreśla prof. Mamcarz.
Potwierdzeniem skuteczności farmakoterapii jest redukcja wyjściowej masy ciała o co najmniej 5 proc. w okresie trzymiesięcznego przyjmowania leku w dawce terapeutycznej.
– W razie nieskuteczności leczenia należy zwrócić większą uwagę na stopień realizacji zaleceń dotyczących modyfikacji stylu życia i diety. Bo być może ustalenia na tym polu nie są przestrzegane. W kolejnym kroku można rozważyć zmianę leku na inny. Nie praktykuje się natomiast stosowania dwóch leków jednoczenie z uwagi na brak dowodów potwierdzających skuteczność i bezpieczeństwo takiego postępowania – wyjaśnia prof. Artur Mamcarz.
Leczenie otyłości przynosi efekty na wielu polach. Poza zmniejszeniem masy ciała zyskuje się zmniejszenie ryzyka wystąpienia chorób towarzyszących otyłości, szczególnie u pacjentów z zaburzeniami metabolicznymi czy zagrożonych chorobami sercowo-naczyniowymi. Zatem gra toczy się o wysoką stawkę.
W celu rozpoznania otyłości oblicza się wskaźnik masy ciała, tzw. BMI. Jak go obliczyć? Dzieli się masę ciała (w kilogramach) przez wzrost do kwadratu (w metrach). A jak interpretować uzyskany wynik?
BMI (kg/m2)Stopień odżywienia
<18,5niedowaga
18,5–24,9prawidłowa masa ciała
25–29,9nadwaga
30–34,9otyłość I stopnia
35–39,9otyłość II stopnia
>40otyłość III stopnia, tzw. olbrzymia
Co więcej, BMI to nie jedyny wskaźnik, na który warto zwracać uwagę. Zgodnie z kryteriami International Diabetes Federation (IDF) otyłość brzuszną rozpoznaje się przy obwodzie talii równej lub wyższej niż 94 cm u mężczyzn oraz 80 cm u kobiet.

