OZM Ozamech znowu będzie prywatyzowany
Wojewoda opolski wycenił wartość przedsiębiorstwa na ponad 4 mln zł
Już po raz trzeci wojewoda opolski zaprasza inwestorów krajowych i zagranicznych do składania wstępnych ofert, dotyczących udziału w prywatyzacji bezpośredniej Opolskiego Zakładu Mechanicznego Ozamech. Mimo że wcześniej ukazały się dwa ogłoszenia, do żadnych rozmów nie doszło. Dyrekcja OZM liczy, że pozyska zagranicznego inwestora branżowego w 2001 r.
Wojewoda opolski zdecydował, że Opolski Zakład Mechaniczny Ozamech będzie przeznaczony do prywatyzacji bezpośredniej. Polega ona na sprzedaży przedsiębiorstwa, wniesieniu go do spółki lub oddaniu do odpłatnego korzystania. Prywatyzacja przedsiębiorstwa ma pomóc w pozyskaniu środków na inwestycje w nowe technologie, m.in. zakup wiertarko-frezarki za około 1,3 mln zł.
— Liczymy na zainteresowanie tym zakładem wielu inwestorów. Oczekujemy na poważne oferty, od tych, którzy przeznaczą duże środki na inwestycje w Ozamechu — mówi Mariusz Tuszakowski z Urzędu Wojewódzkiego w Opolu.
Do 13 grudnia potencjalni inwestorzy mogą składać oferty w Urzędzie Wojewódzkim w Opolu. Według naszych informacji, Adam Pęzioł, wojewoda opolski, zamierza uzyskać za Ozamech około 1 mln USD (ponad 4 mln zł). Prawdopodobnie prywatyzacja będzie przebiegać w ten sposób, że wojewoda opolski wniesie aportem przedsiębiorstwo państwowe do nowo utworzonej spółki z inwestorem zagranicznym, który ten wkład zrównoważy wkładem finansowym. Wśród potencjalnych inwestorów zagranicznych wymienia się niemieckie firmy Schršder i Fasti, duńską HM Production oraz koncern belgijski Hako. Jednak barierą w rozmowach z potencjalnymi inwestorami może być zbyt wysoka wycena przedsiębiorstwa Ozamech.
Poślizg prywatyzacyjny
Pierwsze dwa ogłoszenia ukazały się w czerwcu 1999 r. i styczniu 2000 r. Projekt prywatyzacji firmy przygotował Nicom Consulting z Warszawy, który w 1998 r. wygrał przetarg na jego opracowanie. Zgodnie z nim, zakład miał być sprywatyzowany poprzez wniesienie aportu do nowo tworzonej spółki, w której 50 proc. udziałów miałby inwestor, a 35 proc. zachowałby Skarb Państwa. Pozostałe 15 proc. należałoby do pracowników. Ponieważ po pierwszym ogłoszeniu nie było chętnych na tę formę prywatyzacji, Nicom zaproponował sprzedaż całego przedsiębiorstwa inwestorowi. Jednak wiele wskazuje na to, że wojewoda opolski nie wykluczył poprzedniej koncepcji prywatyzacji przedsiębiorstwa.
Bez finału
Na dwa ogłoszenia o przetargach zgłosiło się 18 chętnych, ale nie doszło do sfinalizowania rozmów.
— Zainteresowanych przejęciem przedsiębiorstwa było w naszej ocenie zbyt mało. Nie mogę niestety podać, za jaką kwotę zamierzaliśmy sprzedać przedsiębiorstwo — wyjaśnia Tomasz Ganczarek, zastępca dyrektora wydziału przekształceń z UW w Opolu.
Józef Kotula, dyrektor Ozamechu, liczy na wejście zagranicznego inwestora branżowego, zwłaszcza takiego, który dysponowałby dobrze zorganizowaną siecią sprzedaży wyrobów w Europie.
— Poślizg prywatyzacyjny może wynikać z tego, że firma została wysoko wyceniona. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby zakład przynosił straty. Jeśli firma byłaby zadłużona, jej wartość spadłaby do symbolicznej złotówki, wtedy natychmiast znalazłaby nabywcę — tłumaczy Józef Kotula, dyrektor Opolskiego Zakładu Mechanicznego Ozamech.
Duża produkcja
OZM Ozamech jest jedynym zakładem w Polsce, który produkuje krawędziarko-zaginarki, służące do gięcia blach. Posiada certyfikat B, wymagany w kraju, i certyfikat E — zgodny z normami Unii Europejskiej. Około 80 proc. produkcji zakładu trafia na rynki zachodnie, głównie do Niemiec, Danii, Austrii i Szwajcarii. Koszt produkcji krawędziarki mechanicznej zależy od jej wyposażenia oraz wielkości i wynosi od 35 tys. zł do 80 tys. zł. Ozamech, zatrudniający 130 pracowników, produkuje około 100 maszyn rocznie. Zdaniem Józefa Kotuli, firma jest w stanie wytwarzać ich jeszcze więcej.
— Mamy duże możliwości produkcyjne, jednak by dorównać przedsiębiorstwom zachodnim, musimy zainwestować w nowe technologie. Nie wystarczą już zwykłe metody obniżania kosztów i przeznaczenie na ten cel zysku przedsiębiorstwa. Nie jesteśmy także w stanie zaciągnąć kredytu. Jedynym wyjściem jest więc prywatyzacja Ozamechu — uważa Józef Kotula.