Oznaki końca kryzysu

TADEUSZ GÓRALSKI prezes grupy kapitałowej Quality All Development
opublikowano: 2013-08-27 00:00

Rynek nieruchomości

Długa zima spowodowała opóźnienia w budownictwie mieszkaniowym. Skończyła się „Rodzina na swoim”, a „Mieszkanie dla młodych” nie zostało wdrożone. To niejedyne przyczyny zastoju na rynku nieruchomości. Kluczowy jest dopływ kapitału. Jeśli instytucje finansowe ograniczają dostęp do kredytów i pożyczek hipotecznych, to mniej pieniędzy trafia do branży budowlanej. Firmy skonsumowały swoje zasoby, więc nie są już w stanie kredytować deweloperów. Dopływa też znacznie mniej pieniędzy od inwestorów zagranicznych.

Rynek w ostatnim czasie nasycił się mieszkaniami nowymi. Lokali w obrocie wtórnym jest znacznie mniej, nie sprzedają się one jak świeże bułeczki. Deweloperzy pospłacali już w znacznym stopniu kredyty i powyzbywali się mieszkań wybudowanych po wysokim koszcie metra kwadratowego, sprzedanych nawet ze stratą. Takie uporządkowanie sektora to sygnał, że rynek zacznie wzrastać. Znacząca zmiana, zwłaszcza dla nabywców, będzie zauważalna jednak dopiero w połowie 2014 r. Wtedy również powinna wzrosnąć dostępność kredytów hipotecznych.

Rynek nieruchomości wychodzi z kryzysu bardzo powoli.

To branża wysokich cen i znaczących finansowo decyzji, które w czasach spowolnienia często odkłada się na później. Rynek najbardziej stabilny, ale zarazem konserwatywny. Chce się na nim inwestować, ale nie przynosi on od razu profitów i najdłużej mrozi kapitał. Jako pierwszy wchodzi w kryzys, a jako ostatni z niego wychodzi...