Choć od kilku kwartałów polska gospodarka rośnie w przyzwoitym tempie około 4 proc. rocznie, to ożywienie nie przekłada się na sytuację na rynku pracy. Przeciwnie — o pracę obecnie w Polsce jeszcze trudniej niż w szczycie ostatniego kryzysu gospodarczego. Jak podaje Eurostat, stopa bezrobocia (oczyszczona ze zmian wynikających z sezonowości) wzrosła w lutym do 10,2 proc., czyli do najwyższego poziomu od marca 2007 r. Przez ostatnie pół roku odsetek osób bez pracy urósł o 0,5 pkt proc., a od początku kryzysu — o 3,3 pkt proc.
Miejsc pracy nie przybywa
Dlaczego bezrobocie rośnie, skoro koniunktura się poprawia?
— Na rynek pracy wchodzą właśnie dość liczne młode roczniki. W dodatku ludzie pracują coraz dłużej, bo w ramach reformy emerytur pomostowych zlikwidowano część przywilejów emerytalnych. Czyli liczba potencjalnych pracowników jest coraz większa — tłumaczy Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP.
Tymczasem miejsc pracy nie przybywa, więc nie ma jak zagospodarować tej rosnącej podaży pracowników.
— Pracodawcy boją się, że gospodarka znowu spowolni, więc nie inwestują w zwiększanie mocy produkcyjnych i nie tworzą nowych stanowisk. Grono osób chcących pracować rośnie więc szybciej niż liczba miejsc pracy — mówi Karolina Sędzimir.
Dlatego młodym ludziom coraz trudniej wejść na rynek pracy. Bezrobocie wśród osób poniżej 25. roku życia wynosi już 27,5 proc., czyli najwięcej od listopada 2006 r. Kiedy we wrześniu 2008 r. upadał bank Lehman Brothers i rozpoczynał się kryzys gospodarczy, wskaźnik bezrobocia wśród młodych Polaków wynosił 16,5 proc. Czyli od tego czasu natężenie zjawiska wzrosło o połowę.
Ostrożni przedsiębiorcy
Ekonomiści ostrzegają, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na to, że sytuacja na rynku pracy się poprawi. Polska gospodarka rozpoczęła okres lekkiego spowalniania. Skoro firmy nie zwiększały zatrudnienia, kiedy PKB rósł w tempie około 4 proc., trudno oczekiwać, że zaczną to robić przy wzroście o 2,5-3 proc.
— W 2012 r. polski rynek pracy czeka stagnacja. Nie grożą nam co prawda masowe zwolnienia pracowników, ale też miejsc pracy nie będzie przybywać. Dlatego spodziewam się dalszego lekkiego wzrostu bezrobocia — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Jak pokazują najnowsze wyniki badania HSBC PMI, polskie firmy przemysłowe już deklarują, że są w stagnacji. Tworzony na podstawie badań ankietowych wśród przedsiębiorców wskaźnik koniunktury od dwóch miesięcy utrzymuje się niemal dokładnie na poziomie 50 pkt (w marcu wzrósł z 50 do 50,1 pkt). To granica oddzielająca ożywienie od recesji.
— Marcowy odczyt wskaźnika jest rozczarowujący i potwierdza, że w 2012 r. zobaczymy spowolnienie w polskiej gospodarce— mówi Agata Urbańska, ekonomistka HSBC. Kiedy sytuacja na polskim rynku pracy zacznie się wreszcie poprawiać? Jest szansa, że nastąpi to w 2013 r.
— Wiele zależy od tego, jak będzie rozwijała się sytuacja za granicą, zwłaszcza w strefie euro. Najbardziej racjonalne wydaje mi się założenie, że w przyszłym roku zobaczymy tam ożywienie, dzięki czemu przyspieszy też polska gospodarka i bezrobocie zacznie u nas w końcu spadać — twierdzi Monika Kurtek.