Próba sił w KGHM: po jednej stronie stoi zarząd, po drugiej — uparci związkowcy. Rezultat — referendum strajkowe.
Dwustuzłotowa podwyżka płac i utrzymanie obecnej struktury górniczych oddziałów KGHM — to postulaty przedstawicieli załogi Polskiej Miedzi.
Spełnienie tego pierwszego kosztowałoby spółkę 150 mln zł rocznie. Z kolei konsolidacja kopalń jest priorytetem zarządu, działa jednak jak płachta na byka na związkowców. Strony sporu się okopały i nie zamierzają ustąpić na krok. W tej sytuacji 14-16 października związkowcy zorganizują referendum strajkowe. Jego wyniki mają ogłosić do 20 października.
Tak napiętej sytuacji w Polskiej Miedzi nie było od ponad 10 lat. Zarząd jest w trudnej sytuacji, bo konkurujące ze sobą organizacje związkowe mówią dziś często jednym głosem.
— Nadal liczymy na rozwagę załogi i odstąpienie od postulatów, których firma po prostu nie może spełnić. Borykamy się z rosnącymi kosztami i spadkami cen miedzi, więc nie jest to dobry czas na rozmowy o podwyżkach. Z kolei w konsolidacji kopalń zarząd widzi możliwości optymalizacji kosztów, co może mieć gigantyczny wpływ na sytuację spółki w kolejnych latach. Dlatego nie chcemy zrezygnować z proponowanych zmian — mówi Przemysław Ziółek z biura prasowego KGHM.
Obecnie w sporze zbiorowym z zarządem są trzy największe związki Polskiej Miedzi: Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego, Związek Zawodowy Pracowników Dołowych i Solidarność. Najbardziej zaawansowane negocjacje prowadzone są z ostatnią organizacją związkową. Ostatnie rozmowy zakończyły się patem, ale w kolejnym spotkaniu ma już wziąć udział mediator Michał Kuszyk.
— Mediator nie jest wróżką i nie zmieni nastawienia zarządu, który nie słucha naszych argumentów, więc nie przeceniałbym jego roli. Podkreślam, że dzisiaj nie zadowala nas jedynie wzrost płac. Chcemy także odstąpienia od planu stworzenia tzw. kopalni zespolonej. Dla wszystkich pracowników oznaczać to będzie zmianę warunków pracy. Żaden pracownik na to nie przystanie — podsumowuje Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności.
Tymczasem akcjonariusze KGHM nie mają wesołej miny. Podczas wczorajszej sesji kurs dalej spadał. Na zamknięciu za jedną akcję płacono 49,95 zł. To bardzo daleko od rekordowej ceny (143 zł), którą zanotowano w październiku 2007 r.