Jest pierwsze orzeczenie sądowe po ponad 4 latach od powstania pozwu zbiorowego przeciwko państwu w sprawie przejęcia części pieniędzy z otwartych funduszy emerytalnych (OFE). Wczoraj sąd okręgowy oddalił pozew, czyli uznał go za niezasadny. Argumentacja sądu może jednak zaskakiwać.

— Powód słusznie podnosił, że zostało naruszone zaufanie obywateli do państwa; że zostały zmienione zasady w trakcie realizacji umowy społecznej zawartej w drugiej połowie lat 90. Jednak podzielenie tych zarzutów nie było wystarczające do uwzględnienia powództwa — mówił sędzia Rafał Wagner. Decyzję o ewentualnym zaskarżeniu do wyższej instancji grupa powodów podejmie po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku.
— Chciałbym zapoznać się z pisemnym uzasadnieniem. Poproszę członków grupy, żeby się wypowiedzieli, co dalej. Oczywiście istnieje możliwość apelowania od tego wyroku — powiedział prawnik Paweł Kowalczyk, reprezentant 50-osobowej grupy. W 2013 r. ówczesny rząd PO-PSL przeforsował przejęcie przez ZUS 51 proc. emerytalnych aktywów obywateli zgromadzonych w OFE. Łącznie było to ponad 153 mln zł. Przeciwnicy tzw. reformy OFE twierdzili, że powoduje ona niezgodne z Konstytucją RP wywłaszczenie przyszłych emerytów.
Przekonanie to legło u podstaw pozwu zbiorowego. Reprezentowana przez dobrych prawników grupa powodów twierdziła, że doszło do nacjonalizacji prywatnego majątku poprzez wywłaszczenie bez odszkodowania. Pozwanymi byli: skarb państwa, ZUS i kilka towarzystw emerytalnych. Sprawa trafiła także do Trybunału Konstytucyjnego, który w 2015 r. orzekł, że tzw. reforma OFE jest zgodna z konstytucją i nie doszło do wywłaszczenia.