PADNĄ MAŁE HURTOWNIE
DO POTRZEB RYNKU: Od trzech lat poszerzamy asortyment towarów. Jest to wygodne dla sklepów, które wolą mieć mniejszą liczbę dostawców, a nam pozwala na obniżenie kosztów logistyki i zapewnienie lepszego serwisu — mówi Bogusław Sęp, dyrektor ds. marketingu w firmie Milo. fot. Borys Skrzyński
Zdaniem przedstawicieli dużych hurtowni, ich mniejsi rywale i partnerzy nie mają szans utrzymać się na rynku. Coraz częściej dystrybutorzy towarów łączą się w ponadregionalne sieci i odchodzą od wąskiej specjalizacji.
Według szacunków hurtowników, w 1999 r. upadło bądź przeżywało poważne kłopoty finansowe przynajmniej 40 proc. mniejszych dystrybutorów towarów. Po okresie prosperity w pierwszej połowie lat 90., obecnie drobna przedsiębiorczość nie ma większych szans w rywalizacji z międzynarodowymi korporacjami. Na pogorszenie sytuacji podhurtowni wpływają przede wszystkim coraz agresywniejsze działania supermarketów oraz naturalne dążenie rynku do eliminacji ogniw pośrednich.
— Jest to pewien łańcuch zależności. Hipermarkety niszczą polski detal, a jego upadek powoduje kłopoty podhurtowni. Z drugiej strony producenci także starają się zmniejszyć liczbę pośredników. Dla wielu hurtowni jedynym sposobem na przetrwanie jest integracja z większymi grupami dystrybucyjnymi — komentuje Mariusz Borawski, przedstawiciel szczecińskiej firmy Profit, zarządzającej siecią hurtowni Anglo.
W kierunku detalu
Jeszcze parę lat temu głównymi odbiorcami większości hurtowni byli pośrednicy. Jedynie 10 procent towaru dystrybutorzy dostarczali sprzedawcom detalicznym.
— Obecnie stosunek podhurtu do detalu rozkłada się mniej więcej po połowie i ciągle wzrasta rola punktów detalicznych. Wynika to z coraz większej konkurencji na rynku i dążenia do ograniczenia kosztów — oświadcza Mariusz Borawski.
Izabela Sadowska z firmy Unilever dodaje, że na zmianę struktury tego rynku istotny wpływ mają także działania samych hurtowników.
— Dawniej to sklepy szukały hurtowni, natomiast teraz jest dokładnie odwrotnie. Dystrybutorzy, szukając nowych punktów zbytu, zaczęli aktywniej działać na rynku, rozwijać sieci, inwestować w logistykę — mówi Izabela Sadowska.
Szerszy asortyment
Proces konsolidacji rynku już się rozpoczął i powinien w najbliższych latach doprowadzić do powstania kilku dużych sieci dystrybucyjnych. Zdaniem Mariusza Borawskiego, będzie ich niewiele — 2 do 3. Bogusław Sęp, dyrektor ds. marketingu w firmie Milo, sieci hurtowni wspomaganej kapitałem niemieckim, widzi miejsce nawet dla 10 spółek.
— Byłbym też bardziej ostrożny w skazywaniu podhurtowni na natychmiastową porażkę. Są to struktury elastyczne, potrafiące dostosować się do zmiennych warunków. Być może będą więc mogły jeszcze przez jakiś czas działać na rynkach lokalnych — dodaje dyrektor ds. marketingu Milo.
Nikt nie ma natomiast wątpliwości, że nie będą miały racji bytu hurtownie branżowe, wyspecjalizowane w dystrybucji artykułów z jednej grupy towarów.
Mariusz Zielke