Paged ograniczy załogę o połowę

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2008-07-08 00:00

Minimum 10 mln zł oszczędności rocznie przyniesie restrukturyzacja grupy. Obecne wyniki też wyglądają lepiej, niż obiecywał prezes.

Minimum 10 mln zł oszczędności rocznie przyniesie restrukturyzacja grupy. Obecne wyniki też wyglądają lepiej, niż obiecywał prezes.

Restrukturyzacja grupy drzewno-meblowej ruszyła z kopyta. Już około 400 osób straciło pracę, a program zwolnień został przez zarząd wyraźnie rozszerzony. Pierwotnie mówiono o 500 zatrudnionych, czyli 30 proc. załogi, będzie 700. Prawie połowa.

— Nasza firma konsultingowa po badaniu grupy stwierdziła, że możemy robić to samo, zatrudniając jeszcze mniejszą liczbę osób. To dobrze. Jesteśmy zdeterminowani, żeby dobrze przygotować spółkę do pogarszających się warunków rynkowych — mówi Waldemar Czarnocki, prezes Pagedu.

Bardzo mu się śpieszy, bo w dobie szybko umacniającego się złotego szkodzącego eksporterom, i kryzysu na zachodnich rynkach nieruchomości, ograniczającego popyt na meble, czas gra niebagatelną rolę.

— Cały proces zwolnień zakończymy 15 sierpnia — zapowiada prezes.

I od tego momentu grupa zacznie zbierać korzyści z restrukturyzacji.

— Oszczędności szacujemy przynajmniej na 10 mln zł w skali roku — twierdzi Waldemar Czarnocki.

Ograniczenie zatrudnienia to wynik zamknięcia trzech zakładów meblarskich: we Włocławku, Buczkowicach oraz Jaworznie i skupienie produkcji w Jasienicy, Jarocinie i Sędziszowie. Zanim przyjdą oszczędności, zwolnienia przyniosą jednak spore koszty. Dlatego Waldemar Czarnocki obawiał się wcześniej, że w drugim i trzecim kwartale wyniki netto mogą niewiele odbiegać od zera. Teraz przyznaje, że trochę przesadził.

— Jest nieco lepiej — mówi prezes.

Także dlatego że na bieżąco sprzedawane są nieruchomości po zamykanych zakładach, co rekompensuje koszty zwolnień.

—Drugi kwartał jest gorszy od pierwszego, ale realizujemy nasze założenia — twierdzi prezes.

W pierwszym kwartale grupa Pagedu miała ponad 92 mln zł sprzedaży przy blisko 4,7 mln zł zysku netto. Poza tym mocny złoty jeszcze nie tak bardzo szkodzi, gdyż spółka ma zabezpieczenia walutowe na kilkanaście milionów euro. Chodzi jednak o to, żeby przygotować się do czasów, kiedy hedging przestanie poprawiać wyniki.