Pakiet klimatyczny ciągle w lesie

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 23-10-2014, 00:00

Szykuje się spektakularna porażka na unijnym szczycie w sprawie emisji CO 2 — porażka i dla Polski, i dla Unii Europejskiej

Premier Ewę Kopacz czeka dziś prawdopodobnie największe wyzwanie, odkąd objęła stery w rządzie. W Brukseli rozpoczyna się posiedzenie Rady Europejskiej (RE), na której przywódcy państw unii będą uzgadniać założenia pakietu klimatycznego, zwłaszcza nowy cel redukcji emisji CO 2 po 2020 r. Sukcesu polskiej delegacji nie należy się spodziewać. Według stanu na środowe popołudnie żaden z polskich postulatów nie ma akceptacji reszty UE, to znaczy żaden nie jest uwzględniany w dokumentach oficjalnych, nie mówiąc już o tym, że wokół któregoś udało się zawrzeć porozumienie.

GAZY CIĘŻKIE:
GAZY CIĘŻKIE:
Przed premier Ewą Kopacz ogromna odpowiedzialność. Na sali obrad Rady Europejskiej będzie negocjować trudne, techniczne kwestie, którymi dotychczas się nie zajmowała, a będzie musiała radzić sobie właściwie sama (konsultować się z doradcami może jedynie w przerwach). Tymczasem od postanowień rady zależy w dużej mierze przyszłość polskiego przemysłu i cen energii dla gospodarstw domowych.mierze przyszłość polskiego przemysłu i cen energii dla gospodarstw domowych.
BS

— Na przygotowawczych negocjacjach, które odbyły się w ostatnich dniach, liczyliśmy na jakieś wyrazy poparcia dla naszych postulatów ze strony innych partnerów. Na razie takiej zgody nie ma, więc wszystko będzie decydowało się na samym szczycie — mówi Rafał Trzaskowski, wiceminister spraw zagranicznych odpowiedzialny za sprawy unijne.

Twierdzi, że porozumienie nadal jest możliwe, ale mało prawdopodobne.

Już nam starczy

Według propozycji Komisji Europejskiej, która stanowi punkt wyjścia do pracy RE, Unia zobowiązuje się obniżyć do 2030 r. emisję CO 2 o 40 proc. względem roku 1990. Nasz rząd jest przeciwny tak głębokiej redukcji w Polsce. Jest w stanie zaakceptować redukcję o 40 proc. jako cel dla całej UE, ale — zdaniem polskiego rządu — nasz kraj powinien mieć utrzymane tempo, do jakiego zobowiązaliśmy się pod koniec ubiegłej dekady i której to obietnicy dotrzymujemy.

— Dokonaliśmy przez ostatnie dekady znacznie większego postępu w redukcji CO 2 niż inne kraje i nie jesteśmy w stanie wziąć na siebie kolejnych obciążeń, o ile nie zostanie wypracowany jakiś mechanizmkompensacyjny, np. dotyczący możliwości kształtowania krajowych cen energii — mówi Rafał Trzaskowski.

Rząd ma w tej kwestii pełne poparcie prezydenta. — Polska uzyskała dotąd świetne wyniki w zakresie ograniczenia emisji i nie powinna być karana za te osiągnięcia narzuceniem jej kolejnych, dalej idących ograniczeń bez rekompensaty w postaci stworzenia możliwości przebudowy polskich technologii tak, aby zachowując możliwość produkowania energii elektrycznej z węgla, jednocześnie zmniejszać konsekwentnie emisję CO 2 — mówił wczo- raj prezydent Bronisław Komorowski.

Rejtan nie pomoże

Teoretycznie polski rząd ma do dyspozycji weto — może nie zgodzić się na propozycję wypracowaną przez resztę Rady. To jednak wiele Polsce nie daje, jedynie odkłada ostateczne decyzje na kolejne miesiące. Obecny system handlu emisjami ETS wygasa po 2019 r. i Unia tak czy inaczej musi zbudować nowy system. Nawet jeśli na dzisiejszym szczycie negocjacje zostaną zerwane, do pakietu klimatycznego trzeba więc będzie wrócić, prawdopodobnie na którymś z kolejnych szczytów RE.

— Nie będziemy osiągać porozumienia za wszelką cenę. Jego brak oznacza, że szefowie rządów będą musieli się spotkać jeszcze raz lub dwa. Jeśli po tych kolejnych próbach nadal nie będzie kompromisu, to w przyszłym roku tak czy inaczej ruszy proces legislacyjny — mówi Rafał Trzaskowski.

Pod głosowanie na RE zostanie wtedy poddana niekorzystna dla Polski propozycja KE, a do jej przyjęcia potrzebna będzie tzw. większość kwalifikowana. Na tym etapie polskie weto i tak więc nie zablokuje reformy, potrzebny będzie sprzeciw jeszcze przynajmniej kilku państw (a do tematu tak czy inaczej trzeba będzie wrócić). Pocieszające wydaje się jedynie to, że przeciwników pakietu klimatycznego ostatnio raczej przybywa niż ubywa. Ostatnio Polska wcale nie jest największym, a już na pewno nie jedynym oponentem rozwiązań proponowanych przez KE. W ostatnich dniach wetem grozili np. przedstawiciele Portugalii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane