Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) wysłała petycję do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Wnioskuje o doprecyzowanie ustawy o jakości paliw, stosowanych m.in. do tankowania pociągów. Jej apel popiera Urząd Regulacji Energetyki (URE).
- Po uzupełnieniu ustawy (…) stacje paliwowe i stacje zakładowe, oferujące paliwa dla segmentu kolejowego, zostaną wpisane do wykazu (…) prowadzonego przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i będą mogły zostać wytypowane do kontroli” – czytamy w petycji POPiHN-u.
Działania prewencyjne
Organizacja szacuje wartość rynku paliw kolejowych na 0,5 mld zł rocznie. Jej przedstawiciele uważają, że stacje i zakłady paliwowe na kolei mogą „służyć do nielegalnego obrotu paliwami ciekłymi, wykorzystania segmentu tego rynku do podaży paliw niespełniających wymagań jakościowych, w tym do dokonywania różnych oszustw podatkowych (użycie jako paliwa transportowego mieszanek zawierających oleje opałowe lub oleje smarowe)”.
Duże podmioty kolejowe zapewniają, że ich paliwa są pod kontrolą. POPiHN twierdzi jednak, że w branży nieszczelne przepisy rodzą ryzyko szarej strefy, dlatego proponuje ich doprecyzownie.
– Uszczelnienie rynku jest niezbędne dla zachowania uczciwej konkurencji. Segment paliw płynnych w transporcie kolejowym to obszar, gdzie zdiagnozowaliśmy pewne wady obecnych regulacji prawnych i dostrzegamy ryzyko rozwoju szarej strefy. Postulowane przez nas zmiany posłużą wsparciu legalnie działających przedsiębiorców - podkreśla Leszek Wiwała, prezes POPiHN-u.
Wszystko w porządku
Branżowi przedsiębiorcy zapewniają, że ich stacje działają zgodnie z przepisami podatkowymi, a paliwa spełniają wymagania jakościowe.
- PKP Cargo kupuje olej napędowy tylko z legalnych źródeł. Dostawy zapewnia nam m.in. PKP Energetyka, która jest właścicielem niektórych kolejowych stacji paliw. PKP Cargo ma również własne stacje tankowania lokomotyw, do których olej napędowy dostarczają nam sprawdzeni dostawcy, głównie PKN Orlen i Lotos. Paliwo na potrzeby PKP Cargo jest kupowane w przetargach, a przed podpisaniem każdej umowy dostawca jest sprawdzany, zaś kontrakty podpisujemy tylko z tymi podmiotami, które posiadają ważną koncesję na obrót paliwami i nie mają żadnych problemów z regulowaniem należności podatkowych i składek na ZUS – zapewnia Krzysztof Losz, rzecznik giełdowej spółki.
Podobne deklaracje składa PKP Energetyka, zaopatrująca wiele firm z branży.
- Wszystkie dostawy paliw do stacji PKP Energetyka, tak jak w hurtowym obrocie, są objęte monitorowaniem SENT [teleinformatyczny system monitorowania przewozu towarów wrażliwych - red.] i zarejestrowane na platformie PUESC [Platforma Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych - red.]. Współpracujemy z dostawcami krajowymi, którzy posiadają wieloletnie doświadczenie w obrocie paliwami ciekłymi i mają rachunki bankowe na tzw. białej liście prowadzonej przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej – zapewnia Maciej Kiersnowski, dyrektor oddziału paliwa w PKP Energetyka
Przed rozpoczęciem współpracy firma weryfikuje dostawców m.in. pod kątem kondycji finansowej i posiadania wymaganych koncesji.
- Kontrahenci są także zobowiązani do każdej dostawy dostarczyć nam świadectwo jakości paliwa pochodzące z akredytowanego laboratorium – podkreśla Maciej Kiersnowski.

Jakość kontroluje także PKP Intercity.
- PKP Intercity posiada pięć stacji paliw, w których tankowane są lokomotywy spalinowe. W umowach dostaw są zawarte zapisy dotyczące pochodzenia oleju napędowego, parametrów jakościowych i kontroli. W ostatnich latach wykonawcy, z którymi były zawierane umowy na dostawę, wskazywali pochodzenie oleju napędowego z Orlenu – informuje Agnieszka Serbeńska z biura prasowego PKP Intercity.
Zaznacza, że przewoźnik jest objęty systemami monitorowania dostaw wyrobów naftowych, takimi ja SENT oraz CRPA i EMCS PL2, dotyczącymi rejestracji i przemieszania towarów akcyzowych. Wprowadzenie dodatkowej kontroli nie stanowi więc dla PKP Intercity problemu.
Do nowoczesnych lokomotyw i szynobusów wymagane jest paliwo wysokiej jakości, ale w starszych typach taboru bywa różnie. Wiele kolejowych stacji paliw – zwłaszcza należących do przewoźników - ma przestarzałą infrastrukturę. Wprowadzenie kontroli może zmotywować właścicieli do ich modernizacji, co powinno także poprawić jakość i dostępność paliw. Dobrze byłoby też, gdyby UOKiK zobowiązał przewoźników mających własne stacje do udostępniania ich na komercyjnych warunkach firmom, które stacji nie mają. Jest to infrastruktura usługowa, do której wszystkie podmioty powinny mieć dostęp na równych zasadach. Nie widzę natomiast problemu w tankowaniu pojazdów kolejowych z cystern, jeśli operatorzy mają wymagane prawem zezwolenia. Skoro można z cystern tankować koparki, barki rzeczne, maszyny budowlane itp., nie można dyskryminować firm kolejowych. Zleciliśmy nawet ekspertyzę, która nie wykazała, by takie tankowanie pociągów wprowadzało jakieś szczególne zagrożenia.
