Palladia: Wracamy do mocnego złotego?

Palladia Capital Markets
opublikowano: 2005-10-17 10:19

W piątek rano do osłabienia złotego przyczyniła się wypowiedź kandydata na premiera, Kazimierza Marcinkiewicza, który powtórzył, że złoty jest obecnie zbyt silny i szkodzi eksportowi. Dodał on również, iż RPP powinna nadal obniżać stopy procentowe do poziomu 2,5-3,0 proc.

W piątek rano do osłabienia złotego przyczyniła się wypowiedź kandydata na premiera, Kazimierza Marcinkiewicza, który powtórzył, że złoty jest obecnie zbyt silny i szkodzi eksportowi. Dodał on również, iż RPP powinna nadal obniżać stopy procentowe do poziomu 2,5-3,0 proc. Na nerwowym rynku wywołało to dalsze zamieszanie, chociaż tak naprawdę rząd nie może wpływać na postępowanie banku centralnego. W kolejnych godzinach rynek się jednak uspokoił i kurs EUR/PLN powrócił w okolice 3,93. Akceleratorem do dalszego umocnienia się naszej waluty stały się dopiero dane o wrześniowej inflacji w USA. Niższy od oczekiwań wskaźnik bazowy (CPI core) sprawił, iż spadły oczekiwania rynku na dalsze wyraźne podwyżki stóp procentowych przez amerykański FED. Dodatkowo gorsza od oczekiwań dynamika produkcji przemysłowej sprawiła, że pojawiły się głosy, iż tamtejszy bank centralny zbyt optymistycznie oszacował negatywne skutki huraganów Katrina i Rita.

Opublikowane w piątek o godz. 16:00 przez Główny Urząd Statystyczny dane o wrześniowej inflacji były zgodne z oczekiwaniami - wzrosła ona o 1,8 proc. r/r i 0,4 proc. m/m. Zdaniem członka Rady Polityki Pieniężnej Mirosława Pietrewicza inflacja nie powinna już przyspieszać, a w grudniu powinna spaść do poziomu 1,5 proc. r/r. Dodał on jednak, iż złoty łagodzi wprawdzie negatywny wpływ ropy na inflację, ale jest za silny z punktu widzenia PKB. Odnosząc się do perspektyw dalszego cięcia stóp przyznał, iż jeżeli w III kwartale wzrost gospodarczy będzie wyraźnie poniżej 3 proc., a dynamika inwestycji nie przekroczy 5 proc. to takie posunięcie będzie zasadne. Z kolei resort finansów podał, iż w najbliższych trzech miesiącach wskaźnik inflacji ukształtuje się w okolicach 1,4-1,5 proc. r/r.

Dzisiaj rynek otrzyma informacje o przetargu bonów, dane o wielkości środowej oferty 5-letnich obligacji i dane o płacach i zatrudnieniu za wrzesień sporządzane przez GUS. Widać, iż uspokoiła się sytuacja na Węgrzech, co powinno poprawić klimat w całym regionie. W ostatnim tygodniu kampanii prezydenckiej rynek będzie zwracał uwagę na politykę, chociaż tutaj sondaże są nadal dobre dla Donalda Tuska, a przedstawiciele PO-PIS mimo pewnych zgrzytów cały czas zapewniają, że koalicyjny rząd powstanie (kolejne rozmowy na ten temat zostały zapowiedziane na dzisiaj).

Technika pokazuje, iż można spodziewać się testowania okolic 3,8950 na EUR/PLN. Zachowanie się rynku w tych okolicach pokaże jakie jest nastawienie rynku w średnim terminie. Paradoksalnie jednak nie można wykluczyć, że powrócimy nawet w okolice 3,87. W przypadku USD/PLN wsparciami są okolice 3,22-3,2250, a w dłuższym terminie możliwe będzie testowanie rejonów 3,20. Oporami dla obu par są odpowiednio 3,92-3,9250 dla euro i 3,25 dla dolara.

Rynek międzynarodowy:

Końcówka tygodnia okazała się słaba dla dolara, chociaż przez połowę dnia amerykańska waluta zyskiwała jeszcze na wartości. Kurs EUR/USD spadł w okolice 1,1983. Później amerykańska waluta wyraźnie zaczęła tracić na wartości. W efekcie w godzinach nocnych doszło do testowania okolic 1,2120 na eurodolarze. Do osłabienia się amerykańskiej waluty przyczyniły się gorsze dane o inflacji bazowej w USA za wrzesień i gorsze informacje o nastrojach konsumenckich Uniwersytetu Michigan na początku października. Agencje piszą także o tropikalnym sztormie, który zbliża się do wybrzeży Zatoki Meksykańskiej i może doprowadzić do kolejnych zwyżek cen ropy. W tym ostatnim przypadku rynek wydaje się być jednak nieco przewrażliwiony.

Wróćmy do danych makro, których w piątek było sporo. Jak podano o godz. 14:30 we wrześniu inflacja wzrosła o 1,2 proc. m/m wobec prognozowanych 0,9 proc. m/m. Po odjęciu cen żywności i energii wskaźnik bazowy wzrósł o 0,1 proc. m/m wobec szacowanych 0,2 proc. m/m. Z kolei sprzedaż detaliczna we wrześniu odbiła po dosyć słabym sierpniu, kiedy to odnotowano spadek o 2,1 proc. m/m. Obecnie wskaźnik ten był jednak niższy od prognozy na poziomie 0,4 proc. m/m i wyniósł 0,2 proc. m/m. Po odjęciu wpływu sprzedaży samochodów figura była jednak wyższa niż oczekiwano i wyniosła 1,1 proc. m/m wobec spodziewanych 0,8 proc. m/m. O godz. 15:15 podano dane o wrześniowej produkcji przemysłowej, która spadła o 1,3 proc. m/m wobec spodziewanych -0,3 proc. m/m. Jest to najgorsza figura od stycznia 1982 roku. To może sugerować, iż FED nie doszacował możliwych skutków huraganów. Wykorzystanie mocy produkcyjnych nie zmieniło się i wyniosło 79,8 proc. Z kolei opublikowany później indeks nastrojów konsumenckich sporządzany przez Uniwersytet Michigan spadł na początku października do 75,4 pkt. z 76,9 pkt. w końcu września. Na rynku spodziewano się wzrostu do 80 pkt.

Dzisiaj rynek otrzyma jedynie dane o kondycji przemysłu w regionie Nowego Jorku w październiku. Technika pokazuje, iż trend wzrostowy na EUR/USD powinien być kontynuowany. Dobrymi okolicami do zakupów są okolice 1,2050-60.

Marek Rogalski