Pamiętaj, człowiecze, na śmierć

Mirosław Konkel
opublikowano: 30-10-2018, 22:00

Z perspektywy cmentarza wszystkie nasze ambicje i sukcesy wyglądają zupełnie inaczej

Wszedł do gabinetu lekarskiego z kalendarzem zapełnionym na kolejnych wiele lat, a już sześć dni później składał rezygnację z funkcji dyrektora generalnego KPMG. Wszystkie swoje plany musiał zmieścić w 100 dniach. Tyle czasu pozostało 53-letniemu menedżerowi na uporządkowanie swoich spraw. Przez 3,5 miesiąca Eugene O’Kelly skrupulatnie spisywał wszystko, co robił, myślał i czuł. Jego notatki złożyły się na niezwykle przejmującą książkę „Chasing Daylight: How My Forthcoming Death Transformed My Life” (Ścigając światło dnia. Jak moja nadchodząca śmierć zmieniła moje życie), której przesłanie brzmi: sukces wykracza daleko poza prestiż, karierę i członkostwo w elitarnym klubie golfa. Czy potrzeba jednak tak tragicznej diagnozy — jak rak płuc u dyrektora O’Kelly’ego — by w nowy sposób spojrzeć na siebie i swoje ambicje?

Jobs dał przykład. „Napiszcie własną mowę pogrzebową” — zaleca amerykański psycholog Christopher Peterson, i jest to w jego odczuciu najskuteczniejsza metoda motywacyjna. Dość osobliwe podejście, prawda? Jakby myślenie o śmierci nie groziło napływem fali zniechęcenia, pesymizmu, a nawet depresji, będącej w stanie zatopić wszystkie aspiracje i plany, włącznie z tymi, których realizacja wyszłaby na dobre wielu osobom wokół nas. Ułożenie własnej mowy pogrzebowej ma jednak sens. Dzięki temu ćwiczeniu człowiek wyjaśnia sobie, co dla niego jest ważne i jak chciałby być zapamiętany przez rodzinę, przyjaciół i znajomych. Przy okazji nierzadko odkrywa, ile codziennie marnuje czasu — a to z powodu lenistwa, a to dlatego, że zajmuje się rzeczami odbiegającymi od jego celów, wartości i priorytetów.

„Gdyby dziś był ostatni dzień mojego życia, czy chciałbym robić to, co dzisiaj mam zamiar zrobić?” — pytał siebie co rano przez ponad 30 lat Steve Jobs. Rozważanie spraw ostatecznych może skutkować zmianą życia — wyborem zawodu zbieżnego z pasją, wcześniejszym przejściem na emeryturę (wnuki potrzebują dziadków) bądź jeszcze intensywniejszą, ale też sensowniejszą, aktywnością w biznesie. W książce „Kształtuj swój charakter” dziennikarz naukowy David Brook zastanawia się nad różnicami między cechami, które przedstawiamy w życiorysach i listach motywacyjnych, a tymi, które padają podczas mów pogrzebowych. Atuty z CV to lista umiejętności oferowanych na rynku pracy, które pozwalają nam osiągnąć sukces zewnętrzny. Przymioty wymieniane nad trumną lub urną zmarłego są głębsze: można się z nich dowiedzieć, kim był naprawdę — czy cechowała go życzliwość, odwaga, uczciwość, wierność i jakie relacje z innymi zdołał zbudować.

Cmentarną aleją. Nasze serca są areną walki między cnotami z życiorysów i mów pogrzebowych. Pierwsze ciągną nas w stronę tworzenia, budowania, odkrywania i robienia tego wszystkiego, co zapewni nam znaczenie, majątek i podziw otoczenia. Drugie rodzaj zalet skłania ludzi do rozwoju i pracy nad sobą. Chodzi nie o zewnętrzną ekspansję, lecz o pogłębienie swojego wnętrza.

Wystarczy przejrzeć porady, i w kolorowych magazynach, i w literaturze motywacyjnej, by zrozumieć, że żyjemy w kulturze sprzyjającej cnotom „życiorysowym”. Powinniśmy piąć się po szczeblach kariery, upokarzać konkurencję i dorobić się domu z basenem. Z drugiej strony, zapytani, jakie atuty uważamy, za najważniejsze, zapewne wskażemy te z mów pogrzebowych. Nie bądźmy jednak hipokrytami: napięcia między obiema stronami naszej natury są nie tylko nieuniknione, lecz także niezbędne, aby zrealizować swoje przeznaczenie. Pokora i duma, moralność i darwinowska skłonność do agresji — te dwie strony osobowości człowieka powinny się uzupełniać i pracować na wspólny rachunek. Prawdę tę wyraża np. bajka o Pięknej i Bestii.

Co tu kryć, większość z nas uzna napisanie własnej mowy pogrzebowej za pomysł zbyt dziwaczny. Możemy spróbować czegoś innego: odwiedzając w najbliższych dniach groby bliskich, pewne rzeczy ułóżmy sobie w głowach na nowo. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pamiętaj, człowiecze, na śmierć