Pamiętajcie o tych, których już macie

ANNA WĘGRZYN, praktyk HR, kierownik projektu mHR w BPSC
opublikowano: 2015-01-26 00:00

KOMENTARZ

Według raportu HRM Institute, co piąta firma za jedno z największych wyzwań uznaje niedobór talentów. To jeden z powodów, dla których coraz częściej inwestują w działania employer brandingowe. Sęk w tym, że talenty są, tylko firmy nie zawsze potrafią je dostrzec.

W Polsce coraz trudniej o pracowników. Brakuje już nie tylko spawaczy, przedstawicieli handlowych i pracowników ochrony, ale także wykwalifikowanych specjalistów, np. informatyków, których deficyt szacuje się już na 50 tys. Niedobór talentów za bardzo ważny problem uznaje 22 proc. ankietowanych przez HRM Institute firm. To o 5 proc. więcej niż rok wcześniej. Brak rąk do pracy wpływa na zainteresowanie firm employer brandingiem. 43 proc. firm twierdzi, że ma strategię w tym zakresie, a 25 proc. — że nad nią pracuje. Szefowie firm zaczynają rozumieć, że aby przyciągnąć kandydatów, nie wystarczy zaoferować wysokie wynagrodzenie. Pracownik — co potwierdzają badania — chce się związać przede wszystkim ze stabilną, rozwijającą się i znaną mu firmą, która jasno definiuje korzyści z pracy w niej i zapewnia nie tylko godziwe wynagrodzenie, ale i możliwości rozwoju. Rosną więc budżety na employer branding. 32 proc. firm przeznacza na działania wizerunkowe przynajmniej 200 tys. zł, a są i takie, które mają na to nawet milionowe budżety. Niestety, niekiedy mogą to być pieniądze wyrzucone w błoto. Firmy mogą bowiem zaniedbywać rozwój pracowników, których już mają. To strategia znana od lat: zdobyć pracownika, a potem ścieśnić biurka starych pracowników, zabrać im ciekawe zadania. O tym, że wciąż się tak dzieje, świadczą pośrednio badania HRM Institute.

Ponad połowa badanych szuka głównie specjalistów, którzy mają od roku do 6 lat doświadczenia zawodowego. Najtrudniej przyciągnąć kandydatów z dużym doświadczeniem i wysokimi kompetencjami. Na ten problem wskazuje aż 37 proc. ankietowanych. Co więcej, co czwarta firma przyznaje, że trudno trafić na osoby zaangażowane w pracę. Skoro tak, to kogo zatrudniają? Nie jest pewnie zaskoczeniem, że najważniejszym powodem odejściem dobrych pracowników są pieniądze (26 proc.), ale niewiele mniej, bo 21 proc. badanych przyznaje, że zdecydowała o tym chęć rozwijania się i podejmowania nowych wyzwań, zaś 16 proc. narzeka na współpracę między przełożonym a podwładnym.

Wynika z tego smutna prawda: ponad połowa pracowników odchodzi z firm dlatego, że się w nich nie realizuje lub popada w konflikt z przełożonym. Badania nie mówią, kto za to odpowiada, ale niedostosowanie kompetencyjne na stanowiskach menedżerskich nie jest tajemnicą. A to może się przełożyć na słabe wyniki całego zespołu. Firmy działają dość nieracjonalnie. Z jednej strony wydają pieniądze, by znaleźć i pozyskać talenty, z drugiej — robią za mało, by zatrzymać lub rozwijać talenty, które już u siebie mają. To podwójna strata, bo przecież każdy pracownik wymaga inwestycji choćby w szkolenia i rozwój. A wraz z jego odejściem firma traci nie tylko kompetencje. [DCZ] © Ⓟ