Pan Opara nie rozumie giełdy

Michał Kobosko
26-11-2002, 00:00

Im dalej w las, tym więcej drzew. Takie wrażenie można odnieść czytając kolejne relacje, odsłaniające kulisy działania akcjonariuszy spółek giełdowych. Nie wiem, czy to efekt anarchizacji życia publicznego, czy też po prostu poczucie bezkarności wywołanej posiadaniem dużych pieniędzy. W każdym razie zwyczaje panujące na giełdzie zamiast się cywilizować, stopniowo dziczeją.

Wystarczy spojrzeć na wczorajsze gazety. „Rzeczpospolita” publikuje pierwszy, w miarę spójny, raport ze zniszczenia Vistuli. Kiedyś jednej z bardziej szanowanych polskich firm, ubierającej elity PRL i pierwsze solidarnościowe rządy. Dziś — wraka finansowego, okradanego na każdym kroku, utrzymującego drogą, ale niepotrzebną sieć sklepów odzieżowych pod swojską nazwą Artisti Italiani.

Przykład drugi z tego samego dnia. „Gazeta Wyborcza” wytropiła, że Ryszard Opara, wiceprezes Elektrimu i jeden z głównych udziałowców, jest niewypłacalny, a wierzyciel (podobno Jan Rynkiewicz) może przejąć akcje holdingu. Żeby nie było niejasności — chodzi o tego Oparę, który pieniądze zrobił na obczyźnie, po czym wrócił do Polski, by przejmować spółki giełdowe. Z myślą o Elektrimie połączył siły z Wojciechem Kostrzewą, szefem BRE Banku, oraz biznesmenem Zbigniewem Jakubasem. Pan Opara jest lekarzem, ale na tym kończą się jego podobieństwa do Grzegorza W. i Władysława J., którzy długo poddawali kuracji wstrząsowej grupę PZU.

W obu sprawach najciekawsza jest reakcja bohaterów. Obywatel Grecji, który z nieujawnionego tytułu niepodzielnie włada Vistulą, po prostu ucieka przed dziennikarzami. Natomiast Ryszard Opara bez ogródek mówi PAP-owi tak: „mój udział w akcjonariacie Elektrimu jest moją prywatną sprawą i nie zamierzam tego komentować”.

Panie Opara, jest Pan w błędzie. W momencie, gdy ujawnił Pan — zgodnie z polskim prawem — swój stan posiadania w spółce giełdowej, ta inwestycja przestała być Pana prywatnym przedsięwzięciem. Od tej pory jest Pan i będzie osobą publiczną, a losy Pana nieudanej na razie inwestycji będą śledzili wszyscy. Nie tylko dziennikarze, inwestorzy giełdowi i pozostali udziałowcy Elektrimu, ale też ludzie, którzy mogliby w przyszłości być Pana partnerami w interesach. Dlatego uprzejmie proszę, by zaczął Pan szanować reguły rynku, na którym z własnej woli zaczął Pan działać. To Pan ma dawać przykład innym!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kobosko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Pzu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pan Opara nie rozumie giełdy