Przez cały rok przybyło w tym gronie 48 pań — wynika z publikowanego dziś raportu Fundacji Liderek Biznesu. Udział kobiet w organach spółek giełdowych w latach 2012-15 niemal się nie zmieniał, choć wskaźnik dla rad nadzorczych jest wyższy niż dla zarządów.

Największe spółki giełdowe i firmy z udziałem skarbu państwa nie świecą przykładem: zaangażowanie kobiet w zarządach tych spółek jest niższe od średniej dla całego rynku. Przybyło natomiast w Polsce przedsiębiorstw, w których władzach zasiadają co najmniej trzy kobiety. To głównie dzięki większej liczbie pań w radach nadzorczych, gdzie już co trzeci przewodniczący należy do płci pięknej.
Jednak nie spadła liczba firm bez kobiet we władzach, co oznacza, że pań przybywa w podmiotach, w których już były. W krajach UE udział kobiet w organach spółek wynosi 13,7 proc. wobec 11,8 proc. w 2010 r. 11 krajów Europy wprowadziło kwoty promujące obecność kobiet we władzach spółek — np. Francja (32,8 proc. kobiet w radach) i Włochy (25,8 proc.).
Jednak np. w Wielkiej Brytanii (25,9 proc.) i Finlandii (29,5 proc.) brak takich rozwiązań nie przeszkadzał paniom sięgać po władzę.