Udział kobiet w organach spółek giełdowych w latach 2012-15 niemal się nie zmieniał, choć wskaźnik dla rad nadzorczych jest znacznie wyższy niż dla zarządów. Największe spółki giełdowe i firmy z udziałem skarbu państwa nie świecą przykładem: zaangażowanie kobiet w zarządach tych spółek jest niższe od średniej dla całego rynku.



Przybyło za to spółek, gdzie we władzach zasiadają co najmniej trzy kobiety – to głównie dzięki większej liczbie pań w radach nadzorczych, gdzie już co trzeci przewodniczący jest płci żeńskiej. Jednak nie spadła liczba firm bez kobiet we władzach, co oznacza, że pań przybywa w podmiotach, w których już były.
W krajach UE udział kobiet w organach spółek wynosi 13,7 proc. wobec 11,8 proc. w 2010 r. 11 krajów Europy wprowadziło kwoty promujące obecność kobiet we władzach spółek – np. Francja (32,8 proc. kobiet w radach) i Włochy (25,8 proc.). Jednak np. w Wielkiej Brytanii (25,9 proc.) czy Finlandii (29,5 proc.) brak takich rozwiązań nie przeszkodził paniom sięgnąć po władzę.
Udział kobiet we władzach spółek daje szansę na lepsze dostosowanie produktów i usług do preferencji klientów, bo kobiety kontrolują 70 proc. wydatków na dobra konsumpcyjne. Jeśli nic się nie zmieni, szanse kobiet i mężczyzn zrównają się dopiero za 117 lat, wynika z raportu Światowego Forum Gospodarczego w Davos.
