Widzowie chętnie oglądają reklamy z udziałem Szymona Majewskiego. PKO BP sowicie za to zapłacił.
Reklamy PKO BP z udziałem Szymona Majewskiego — pani Krysi, rzecznika prasowego PKO BP burzącego mury i wyluzowanego dyrektora marketingu banku — są chętnie oglądane. Bank, odświeżając swój wizerunek, mocno uderzył z kampanią.
— Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, czy kampania PKO BP zakończy się sukcesem, ale z pewnością jest ona bardzo intensywna — mówi Krzysztof Guzowski z TNS OBOP.
"Presserwis" podał wczoraj powołując się na dane TNS OBOP, że PKO BP w ciągu dwóch miesięcy wydał na kampanię telewizyjną Konta za Zero 21 mln zł. ING reklamował od początku roku swój kredyt hipoteczny za 19,2 mln zł, BZ WBK — kredyt gotówkowy za 15,5 mln zł, a Millennium — Dobre Konto za 14,9 mln zł. To dane cennikowe, przed rabatami. Chcąc pokazać realne wydatki banków, należałoby je podzielić w przybliżeniu przez dwa.
Żniwo kampanii
PKO BP, który reklamował nową ofertę głównie w telewizji, wydał stosunkowo dużo: koszt dotarcia do tysiąca widzów (CPT) wyniósł 58,9 zł. Millennium promujące Dobre Konto zapłaciło za tysiąc par oczu przed telewizorami "jedynie" 45,1 zł (dane cennikowe, za TNS OBOP). Jednak i na te dane należy patrzyć z dystansem.
— Kwota rzędu 20 mln zł wydatków na reklamę w największym banku w Polsce nie jest astronomiczna, zwłaszcza jeśli podzielimy ją na przykład przez liczbę placówek. A oferta może być realną konkurencją wobec banków internetowych, spółdzielczych czy innych dużych banków w małych miasteczkach, gdzie PKO BP jest najsilniejszy — mówi Wojciech Kowalczyk, dyrektor marketingu w At Media.
PKO BP przekonuje, że w ciągu dwóch miesięcy od wprowadzenia oferty na rynek klienci założyli 100 tys. kont, z czego ponad 60 proc. to klienci nowi (część dotychczasowych zrezygnowała ze starego konta i założyła nowe promocyjne).
Dobry strzał
— Nie jestem entuzjastą tej kampanii, choć z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę. Jeżeli się okaże, że kampania zahamuje odpływ młodych ludzi z PKO BP, będzie to dobry strzał — mówi Dariusz Kowalski z domu mediowego Equinox.
Dobrze obsadzony w kampanii jest Szymon Majewski — zgadzają się eksperci. Jeszcze do niedawna trudno było sobie wyobrazić celebrytę z wizerunkiem bardziej odmiennym od zmurszałego PKO BP.
"Zdecydowaliśmy się na angaż osoby, która jest jedną z najbardziej lubianych gwiazd telewizyjnych. Według SMG KRC, Szymon Majewski jest trzecią najbardziej rozpoznawalną twarzą w Polsce. Z danych, którymi dysponuje bank, wynika, że zatrudnianie znanych osób w reklamie podnosi ich skuteczność aż do 20 proc. To oszczędność na zakupie mediów" — napisało biuro prasowe PKO BP w oświadczeniu dla "PB".
Kolejne wcielenia gwiazdy TVN są jak działania szalonego geniusza. Teraz powinny za tym pójść pozytywistyczne działania, które wzmocnią wizerunek banku jako instytucji dla młodych ludzi, a jednocześnie nie zniechęcą 50-latków.
— Kampania z udziałem Szymona Majewskiego to incydent dla marki. Kluczowe są dalsze kroki PKO BP: by udało się bankowi zwrócić się w stronę nowych klientów, bez utraty dotychczasowych — mówi Jacek Sadowski, prezes agencji reklamowej Demo.
— Młodzi ludzie mają dość ostrożny stosunek do postkomunistycznych instytucji, takich jak PKO BP czy PZU — zauważa Maciej Mrozowski medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.