Panie prezydencie, czas najwyższy spróbować!

Maciej Wnuk
opublikowano: 2002-10-11 00:00

Podsumujmy. Stołeczny samorząd gnębią patologie, skutkujące niegospodarnością wielkich rozmiarów. Alarmują o nich niektórzy radni, trąbią media. Prezydenci, burmistrzowie, dyrektorzy bagatelizują problem. Nie działa sprawny system kontroli wewnętrznej. Organy odwoławcze i nadzorcze nie sprawują właściwej zewnętrznej kontroli. Grupy gangsterskie potrafią nawiązać współpracę z urzędnikami. Czarny obraz.

Czym wytłumaczyć ten paraliż struktur państwa, struktur kontrolnych samorządu? Dla wielu — narodowymi wadami, antynarodowym spiskiem albo dziedzictwem komunizmu. Do mnie przemawia inna hipoteza. Wychodzi ona z założenia, że działanie autonomicznych instytucji można sparaliżować jedynie w sposób zorganizowany. A zatem działanie instytucji państwowych może sparaliżować działalność np. grup zorganizowanych interesów.

Ich skład i struktura — bez drobiazgowych prokuratorskich dochodzeń — może być tylko domysłem. Wcale powszechne jest uogólnienie, że w tych „grupach wspólnych interesów” spotykają się: skorumpowani urzędnicy — zarządzający mieniem komunalnym, skorumpowani politycy — decydujący o obsadzie stanowisk urzędniczych oraz zapewniający „przełożenie” na inne organy państwa, gangsterzy — pomnażający w samorządzie pieniądze z przestępstw, a może także funkcjonariusze i współpracownicy peerelowskich specsłużb (kontakty, doświadczenie organizacyjne).

Dotychczasowa nieskuteczna walka z patologiami była chaotyczna. Wielkie przestępstwa gospodarcze mają wiele wątków, których nie powiążą wyrywkowe dochodzenia. Warunkiem sukcesu pozostaje kompleksowa kontrola — i warszawskiego samorządu, i organów go nadzorujących. Rozstrzygająca, co jest wynikiem nieudolności, zaniedbania obowiązków, a co — korupcji. Działania takie powinna podjąć wzmocniona, niezależna od aktualnych układów politycznych kontrola wewnętrzna, NIK oraz instytucje ścigania przestępczości zorganizowanej.

Niechże takiej akcji patronuje nowy prezydent stolicy. Jeżeli nie rozerwie sieci nieformalnych powiązań, to skończy jako kolejny bezradny, nieskuteczny polityk. Tym razem rozliczany już nie przez pobłażliwych i nieustannie życzliwych partyjnych kolegów, lecz przez ogół warszawian w kolejnych wyborach.

Autor był radnym m.st. Warszawy, a w latach 1999-2000 inspektorem i kierownikiem kontroli wewnętrznej w Urzędzie Dzielnicy Śródmieście Gminy Warszawa Centrum. Jest członkiem Transparency International Polska.