Panika opanowała rynek walutowy - dolar przekroczył już 4,5 zł

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2001-07-11 10:33

Tragiczna sytuacja budżetu, spekulacje na temat dymisji ministra finansów i zamieszanie na rynkach walutowych gospodarek wschodzących to główne przyczyny gwałtownej dewaluacji złotego. W środę rano za dolara płacono już ponad 4,5 zł. Jarosław Bauc, szef MF, proponuje zwiększenie finansowania deficytu sprzedażą papierów skarbowych o wartości blisko 9 mld zł. Zagraniczni inwestorzy wolą nie czekać i już teraz masowo realizują zyski. Odczuwa to złotówka – kurs dolara na rynku międzybankowym przekroczył już 4,5 zł.

- Obecną sytuację na rynku można już określić mianem paniki. Powodem są wczorajsze wydarzenia w Argentynie, gdzie gwałtownie wzrosły stopy procentowe. Inwestorzy obawiają się, że jeśli Polska nie rozwiąże problemów budżetowych, skarb państwa będzie musiał zaakceptować bardzo wysoką rentowność papierów skarbowych. Zagranica woli więc wycofać się wcześniej, zanim ceny obligacji spadną – powiedziała nam Katarzyna Zajdej-Kurowska z Banku Handlowego.

Jej zdaniem wiele zależy od dzisiejszych decyzji rządu, które mogą określić wzrost podaży papierów skarbowych w II połowie roku.

We wtorek wieczorem plotka, że minister finansów ma się podać do dymisji, ponieważ nie może uzyskać akceptacji w rządzie dla planów redukcji wydatków i zwiększenia deficytu budżetowego, całkowicie dobiła złotego. Jarosław Bauc chce zwiększyć deficyt budżetowy o 8,6 mld zł i jednocześnie obciąć wydatki resortów. Dzisiaj minister będzie próbował przekonać pozostałych członków rządu, jednak musi się liczyć z oporem. Do szefów resortów mogą bardziej przemówić propozycje Jerzego Kropiwnickiego, szefa Rządowego Centrum Studiów Strategicznych.

- Uważam, że deficyt powinien zostać zwiększony o kwotę niedoboru środków w budżecie. Sądzę, że inwestorzy są w stanie wchłonąć nawet kilkanaście miliardów złotych - powiedział dziennikarzom przed posiedzeniem rządu.

Nieco innego zdania jest Jerzy Stopyra, wiceprezes NBP, który ocenił chłonność rynku na 7-8 mld zł. Pozostali specjaliści wskazują, że rynek może wchłonąć proponowaną przez MF podaż papierów wartościowych. Ale nic więcej, gdyż grozi to podniesieniem rentowności wszystkich papierów dłużnych.

Zdaniem Zsolta Pappa, ekonomisty z ABN Amro w Londynie, wyprzedaż polskich papierów skarbowych już stała się faktem.

- Jesteśmy świadkami znacznej wyprzedaży obligacji skarbowych w ostatnich tygodniach. Inwestorzy najpierw skorzystali na wysokim oprocentowaniu papierów, a teraz, gdy złotówka jest słaba, zyskują dodatkowo i sprzedają – tłumaczy Zsolt Papp, ekonomista z ABN Amro w Londynie.

Dalsza sytuację rynkową trudno przewidzieć, co jest typowe dla okresów paniki.

- Przyznam się, że nie wiem, jak nisko złotówka może jeszcze spaść. Naszym klientom strach wyraźnie zajrzał w oczy i dokonują opóźnionych transakcji hedgingowych. Kupując waluty jeszcze bardziej przyczyniają się do spadku ceny złotego – oznajmia Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Optymistką pozostaje Iwona Pugacewicz-Kowalska z Pekao SA.

- Osłabienie złotego korzystnie wpływa na wyniki wypracowywane przez giełdowych eksporterów, jednak czynniki takie jak wypłaty rekompensat, które niemieckie banki przekazują w polskiej walucie oraz środki pozyskane z prywatyzacji przyczynią się do umocnienia rodzimej waluty w późniejszych miesiącach roku – komentuje ekspert z Pekao.

Przemek Barankiewicz, [email protected]