Paniki już nie będzie

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2009-05-27 00:00

Było słabo i nie zanosi się na nagłą poprawę. Pozytywnych zaskoczeń powinniśmy szukać wśród mniejszych spółek.

Zła wiadomość — w tym kwartale wyniki mogą być jeszcze gorsze niż w poprzednim. Dobra — wyceny spółek już to uwzględniają

Było słabo i nie zanosi się na nagłą poprawę. Pozytywnych zaskoczeń powinniśmy szukać wśród mniejszych spółek.

Rynkowe oczekiwania co do wyników spółek z GPW były ogólnie niskie. Niestety, w większości przypadków był to uzasadniony pesymizm. Choć łączne przychody emitentów spadły jedynie o około 3 proc., to zysk netto zanurkował aż o 87 proc. Dla porównania, Główny Urząd Statystyczny wyliczył z raportów 17,5 tys. firm zatrudniających powyżej 50 osób, że łączny zysk netto przedsiębiorstw spadł w I kwartale o 52 proc. Skoro tylko nieliczne firmy z GPW mają mniej niż 50 pracowników, to słabość wyników emitentów może zastanawiać.

Patrzmy w przyszłość

Należy jednak pamiętać, że w statystykach mocno namieszały olbrzymie straty Orlenu i Lotosu. Są one jednak w dużej mierze papierowe i wynikają z księgowych przeszacowań wartości zapasów ropy i kredytów walutowych.

— Wyniki z I kwartału to już historia. Dla wyceny spółek nie będą miały już wielkiego znaczenia. Na giełdzie kupuje się bowiem przyszłość. Co do niej, cały czas jestem optymistą, a wskaźniki wyprzedające utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Dodatkowo, jeśli nawet przy złych informacjach kursy nie spadają, a są i takie, które nawet się podnoszą, to znaczy, że złe wiadomości są już uwzględnione w wycenach — dodaje Wojciech Olszewski, zarządzający OFE Polsat.

Zgodnie z planem

Wyniki z pierwszego kwartału w większości nie zadziwiły uczestników rynku.

— Jestem jedynie zaskoczony dobrymi wynikami dużych banków, zwłaszcza Pekao. Widać, że ciężko idzie na razie instytucjom z dokonywaniem odpisów. Poza tym wyniki spółek były ogólnie zgodne z oczekiwaniami. Bardzo dużo raportów kwartalnych rynek przyjął neutralnie — uważa Mirosław Saj, analityk BM DnB Nord.

— Zaskoczyły mnie jedynie drobne rzeczy — komentuje Artur Iwański, szef departamentu analiz Erste Securities.

Spodziewa się on, że trend pogarszania się rezultatów kwartalnych spółek będzie kontynuowany również w II kwartale.

Banki trzymają w napięciu

O tym, że trzeba przygotować się na dalszy spadek zysków, przekonany jest także ekspert BM DnB Nord.

— Wyniki spółek w drugim kwartale będą przedstawiały faktyczną kondycję gospodarki. A przecież już nawet Ministerstwo Finansów mówi o dynamice PKB w okolicach zera — zauważa Mirosław Saj.

Jego zdaniem, najwięcej wątpliwości budzą banki.

— Rośnie odsetek zagrożonych kredytów, a to nie nastraja optymistycznie. Tym bardziej że eksporterzy wciąż płacą za opcje walutowe. Sektor bankowy jest więc zagrożeniem dla inwestorów ze względu na potencjalny wzrost odpisów i rezerw. To trzyma rynek w napięciu. Nie należy liczyć też na nagłą poprawę w spółkach paliwowych, czego wyrazem jest chociażby niedawna obniżka ratingu Orlenu —uważa specjalista DnB Nord.

Według niego wynikami z II kwartału mogą zaskoczyć mniejsze spółki.

— W I kwartale przykładem był tu Synthos. To właśnie sektor małych i średnich firm powinien, wbrew teorii, wyróżnić się pozytywnie wynikami. Wśród blue chipów najjaśniej powinny zaświecić KGHM, Asseco Poland i Cyfrowy Polsat. Bardzo przewidywalne są wyniki PBG i Polimeksu, których marże i wolumen kontraktów budownictwa infrastrukturalnego są znane — mówi Mirosław Saj.

— O ile w KGHM pozytywnie może zaskoczyć wynik hedgingu, o tyle banki mimo poprawy marży odsetkowej utworzą wysokie rezerwy. Sektor materiałów budowlanych ma przed sobą jeszcze kilka słabych kwartałów, a spożywczy wciąż jest pod presją wysokich kosztów. Generalnie trudno znaleźć branżę, która powinna mocno wybić na plus wobec rynkowych oczekiwań — dodaje Artur Iwański.