Państwo opracowuje czarną listę dłużników
Krajowy Rejestr Sądowy będzie instytucjonalną wywiadownią gospodarczą
1 stycznia 2001 r. weszła w życie ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym. Dzięki niej powstanie m.in. sądowy rejestr niesolidnych dłużników. Znajdą się w nim firmy nie spłacające swoich długów. Lista będzie dostępna dla wszystkich.
W dobie społecznych dyskusji nad zasadnością i legalnością tworzenia tzw. czarnych list dłużników przez wywiadownie gospodarcze lub firmy windykatorskie, pogodzić adwersarzy może państwo. Ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym powołuje do życia rejestry niesolidnych dłużników, które będą prowadzone przez sędziów, czyli urzędników państwowych.
Sąd zakazuje
Nadal nie jest jasne, czy czarne listy dłużników mogą tworzyć prywatne firmy, trudniące się zbieraniem danych. O najgłośniejszej z nich, publikowanej przez firmę windykacyjną Jachnicki i Partnerzy, przycichło. Sąd zakazał jej publikacji do czasu wyjaśnienia, czy nie narusza to ustawy o ochronie danych osobowych. Wyników pracy sądu jeszcze nie ma, ale sprytna firma Jachnickiego porozumiała się z tajemniczym podmiotem amerykańskim, który serwuje tę samą listę przez Internet z USA. I ma do tego prawo. Mimo że nie jest jeszcze jasne, czy w Polsce takie listy można legalnie tworzyć i czy jest to zgodne z prawem, z pewnością ich istnienie może być korzystne dla gospodarki. Ostrzegają przed kontaktami handlowymi z naciągaczami. Popiera je zdecydowana większość firm i obywateli.
Sprawa nie jest jednak wcale taka prosta. Największym mankamentem tych list jest realne zagrożenie wciągania na nie bezpodstawnie, w celu zniszczenia konkurencji, bądź w oparciu o zadłużenie nieaktualne lub nieprecyzyjne.
— Zbyt pochopne umieszczenie kogoś na czarnej liście, na podstawie nieprawdziwych lub nieaktualnych danych, może wyrządzić niepowetowane szkody. Łącznie z bankructwem firmy — ostrzega Radosław Drozd, prawnik z kancelarii prawnej T. Górski & J. Jawdosiuk.
Rola rejestru
Wobec skrajnych poglądów i ocen na temat prywatnych czarnych list, w sukurs przyszło państwo. Od 1 stycznia 2001 r. sporządzaniem ich zajmują się sądy. Dzięki temu jest szansa na zwiększenie bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, gdyż na listę będą wciągani tylko ci, których długi zostaną stwierdzone prawomocnymi wyrokami. Wyeliminowane będzie więc niebezpieczeństwo żonglowania składem czarnych list i wszelkie manipulacje. Rejestry będą jawne i każdy może je przeglądać.
— Z rejestru dowiemy się o długach danej firmy wobec innych oraz czy ma zaległości podatkowe, celne i ZUS-owskie. Informacje te znajdą się w rejestrze, jeśli dług nie zostanie zapłacony w ciągu 30 dni od wydania orzeczenia sądowego o wszczęciu egzekucji — mówi Radosław Drozd.
W rejestrach będą także ujmowani dłużnicy niewypłacalni. Obowiązkowo będą wpisywane firmy po ogłoszeniu ich upadłości oraz wspólnicy odpowiadający całym swoim majątkiem za długi spółki. Wpisów będą mogli domagać się wierzyciele. W rejestrze znajdą się nazwy firm, imiona i nazwiska dłużników, oznaczenie wierzyciela, zobowiązania i kwoty długów. Większość wpisów będzie można przeczytać w Monitorze Sądowym i Gospodarczym.